Beatlesi też grali zabawy

0
818
views

Film „Bara bara” to genialny dokument na temat muzyki disco polo. Opowiada o tej muzyce z zupełnie innej, świeżej perspektywy.
-Musi być zwrotka i refren. Słowa proste, przyjemne i łatwe do powtórzenia. Tematyka to kobieta, jej piękne długie włosy i przywiązanie do rodziny. Recepta na piosenkę dla panów to narodowy, trochę ułański charakter zakrapiany alkoholem. – mówi w filmie Sławomir Świerzyński, lider zespołu Bayer Full. Natomiast Krzysztof Marciniak dodaje – My Polacy mamy niesłychanie bogate wnętrze. Jesteśmy romantykami i idealistami. Nie widzę potrzeby żeby hamować nasz rodowód.
Disco polo to temat omijany przez większość dziennikarzy. Jednak Maria Zmarz – Koczanowicz i Michał Arabudzki przełamują medialną zmowę milczenia. Autorzy filmu przedstawiają nam rzetelnie przygotowany dokument na temat „muzyki chodnikowej” pt. „Bara bara”.
Sławomir Skręta, założyciel wytwórni Blue Star mówi, że muzyka disco polo wprowadziła w jego życie wiele zmian. Natomiast twórcy zespołu Bayer Full sukces w tej branży dał poczucie własnej wartości, jak mówi – Nie wstydzę się tego, co robię, nie wstydzę się swoich tekstów, ani tego, że jestem Polakiem. Jednak łatwo nie było. Film przedstawia trudne początki „dyskoteki po polsku”. Sławomir Świerzyński pracował w Ameryce prawie 24h/dobę zanim jego zespół stał się sławny. Shazza pierwszy keyboard kupiła za pieniądze ze sprzątania domów. A Tomasz Samborski (prowadzący Disco Polo Relax) sam musiał zadbać o promocję swojego programu, bo do tej pory w telewizji grany był tylko rock.
Dokument „Bara bara” jest godny poświęcenia uwagi, chociażby za samą tematykę. W filmie wielokrotnie pojawia się problem dziennikarskiego bojkotu disco polo. Wg Shazzy (Marlena Pańkowska) jej muzyka została zaszufladkowana jako ta gorsza, dla prostaków. Dobrze podsumowuje to Krzysztof Marciniak. Uważa, że jeżeli nie chce się kontaktu z disco polo, to nie trzeba go mieć, ale nie można być hipokrytą i udawać, że tego zjawiska nie ma, bo jest.
Mocną stroną filmu jest uświadomienie widzom w jak wielu dziedzinach życia było obecne disco polo. Dokument odnosi się np. do politycznego wykorzystania tej muzyki. Wypowiada się w nim m.in. Waldemar Pawlak. Polityk przedstawia nam „muzykę chodnikową” jako nasze dobro narodowe, za które „ktoś kiedyś możne nas docenić”. Nazywa ją przejawem naszej słowiańskiej duszy, której nie należy się wstydzić. Ciekawym fragmentem filmu jest również opowieść o terapeutycznym zastosowaniu disco polo w warszawskim więzieniu.
Zdjęcia (Andrzej Adamczak) i montaż (Grażyna Gradoń) to wielki atut dokumentu. Obrazy są idealnie dopasowane do treści przekazywanych w filmie. Czasami są analogiczne, ale często w zabawny i ironiczny sposób kontrastują z wypowiedziami bohaterów. Zdjęcia stanowią integralną część materiału i są jego autentyczną perełką. Ciekawe jest zastosowanie migawek z obrazkami i hasłami z billboardów, które tworzą interesującą całość. Bardzo też podoba mi się prowadzenie kamery. W niektórych scenach, szczególnie weselnych, widz czuje się jakby razem z gośćmi brał udział w zabawie.

„Bara bara” to dokument, który w nowy, świeży sposób pokazuje problematykę disco polo. Przedstawia nam trudną drogę do sukcesu wykonawców tej muzyki. Nie ma w nim tendencyjności. O gustach się nie dyskutuje – możemy słuchać Shazzy, czy Bayer Full lub nie. Ale ten film uświadamia mi, że trzeba szanować każdy rodzaj muzyki i jego wykonawcę. I każdemu należy się rzetelna opinia na temat tego, co robi. Bez stereotypów.
-Można słuchać rocka, czytać Miłosza, oglądać ambitne filmy, ale każdemu potrzebna jest też komercja, filmy ze Schwarceneggerem – mówi Tomasz Samborski. Musi być pewna równowaga. Każdy rodzaj muzyki jest potrzebny i ma grono swoich fanów. Film polecam każdemu. Dokument „Bara bara” daje poczucie świadomości własnych słów i wygłaszanych poglądów.

ZielonyDziennik.pl, Dagmara Olesińska