Dziennik emigranta:o poprawności politycznej i efemizmach

0
789
views

01.02.2011 Torquay

Dziennik emigranta: o poprawności politycznej i eufemizmach

To jest nie spisany kodeks polityków, ludzi, którzy występują na scenach i ekranach. To moda, która weszła na salony. Złamanie jej niepisanych zasad grozi obstrukcją, albo czymś jeszcze gorszym. Jest niezbędna dla polityka, jeśli chce nim zostać. Mowa oczywiście o poprawności politycznej.
Co to jest? To jest sposób mówienia, zwłaszcza w dyskursie publicznym, w sposób, który nie ubliży lub nie ośmieszy rozmówcy. Dla przykładu w Stanach obraźliwym jest powiedzenie Murzyn, ale dopuszczalne jest Amerykanin Afrykańskiego pochodzenia.
Jednak takie słownictwo przynosi więcej szkód niż pożytku.
W Polsce wymyślono niegdyś odpowiedniki, które nie będą się nam źle kojarzyły i nie będą obrażać nikogo. To były raczej eufemizmy niż poprawność polityczna, ale z racji niskiego poziomu językowego polityków, używać ich można naprzemiennie. I tak dla przykładu:
Sprzątaczka – operator powierzchni płaskich.
Mańkut – człowiek optycznie odmienny
Starzec – rozciągnięty w czwartym wymiarze
Prostytutka – płatny specjalista do spraw seksu
Prywatyzacja – Kradzież (przy tym te dwa znaczenia można używać niezależnie od punktu siedzenia)
ABW – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego – to Agencja Bezpardonowej Walki (z opozycją)
IPN – Inwigilacja Poza Prawem (bez możliwości obrony)
PZPR – Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji (według słów Leszka Moczulskiego)
KRRiT – Klika Rozrabiających w Radio i Telewizji

Przykłady można by mnożyć. Ale nie w tym sprawa. Ostatnio zanikła w polskiej polityce inteligentna wymiana obelg. A mnie się wydaje, że inteligencja to także szybkość odpowiadania na obelgi. Im ktoś szybciej odpowie obelgą na obelgę – tym człek mądrzejszy. Nie ma już nikogo jak marszałek Piłsudski, który by o posłach powiedział per małpy. A szkoda, bo co do niektórych by pasowało jak ulał.
Niestety jakość i różnorodność inwektyw ostatnio spada. Politycy zatracili kwiecistość języka. Spłacają nasz język. Zamiast udoskonalać i wzbogacać, oni raczej cofają dorobek językowy. I jedną z przyczyn tego zjawiska ja widzę właśnie w poprawności politycznej. A jak twierdzą niektórzy językoznawcy poprawność polityczna zubaża język i powoduje, że osoba posługująca tym językiem może zostać źle zrozumiana. Bezkrytyczne przyjmowanie zasad poprawności doprowadza do ośmieszania: w ten temat trzeba też wpisać próby wprowadzania do języka określeń płci, w którym prym wiodą feministki. Chyba w Wyborczej czytałem wywiad o jednej z byłych pań minister, która w budynku ministerialnym kazała sobie mówić per „pani ministra”. Brzmi jakoś dziwnie, nieprawdaż? Można się zgodzić na aktora i aktorkę, prezentera czy prezenterkę. Ale kłopoty się zaczną jak kiedykolwiek będziemy mieli kobietę prezydenta. A pilot? Forma żeńska pilotka kojarzyć zawsze mi się będzie z czapką dla pilota, a ni kobietą – pilotem.

W każdym razie moda na poprawność polityczną nadciąga z zachodu. Dotychczas Polska nie stała się celem podróży rzesz emigrantów, ale, kto wie, i jeśli Bóg da, może kiedyś do tego dojdziemy. Wtedy dopiero staniemy przed dylematem. Bo jak będziemy mówić na Włochów? Makaroniarze to nie jest dobry pomysł. Komuś się oberwie za to prędzej czy później.

Proponuje więc zatem, żebyśmy tworzyli nowe zastępcze słowa – określenia. Eufemizmy dla nazwania pewnych osób, instytucji, zachowań. Im ciekawsze tym lepsze. Zatem zaczynam od siebie i proponuje co następuje:

eksposeł Palikot – Ćwierć Stańczyk XXI wieku, albo Naczelny Błazen
polityk – pracujący inaczej
opozycjonista – pieniacz
koalicjant – mniejsze zło
ustawa – zbiór pobożnych życzeń
PiS – Prezes i Spółka
PO – Paparuchy Olbrzymie
PSL – Poważne Skutki Lenistwa(popatrz polska gospodarka)
SLD – Stoczenie (się) Ludzi Dobrych

itd.
Proszę o przesyłanie Waszych propozycji.

Artur Pomper