Dziennik emigranta: pierwszy dzień nowego Egiptu

0
790
views

12.02.2011 Torquay
Dziennik emigranta: rewolucja arabska!
Pierwszy dzień nowego, wolnego Egiptu!

Oto stało się, właśnie dziś Egipt świętuje. Świętuje odejście dyktatora, który trzymał władzę trzydzieści lat! Ludzie na ulicach Egiptu nie posiadają się ze szczęścia, odkąd wiadomo było, że prezydent Hosni Mubarak ustąpił ze stanowiska i opuścił kraj. Szerzą się pogłoski o jego złym stanie zdrowie, ale to żadna nowość – prezydent źle zniósł ostatnią operację w Niemczech. Bardzo wpływowa w Egipcie armia, licząca 450 tysięcy żołnierzy zapowiedziała, że umożliwi i zagwarantuje utworzenie nowego rządu zgodnie z oczekiwaniami narodu. Rewolucja osiągnęła swoje cele.
To niezwykle ważne oświadczenie. Od przeszło dwóch tygodni Egipcjanie, którzy wyszli na ulice żądali ustąpienia wieloletniego prezydenta. Mubarak początkowo nie reagował, wierząc, że tak jak poprzednimi razami wojsko pomoże mu w utrzymaniu absolutnej władzy. Dzięki wprowadzonemu trzydzieści lat temu stanowi wojennemu prezydent w Egipcie miał niepodzielną władzą, z której korzystał. Chodzą pogłoski, że on i jego rodzina zgromadziła astronomiczny majątek rzędu 70 miliardów dolarów. Z pewnością nie będą narzekali na biedę po tym jak będą musieli żyć na emigracji. Chociaż już Szwajcaria zapowiedziała zamrożenie kont w jej kraju, jeśli takowe istnieją.
Tym samym Egipt dołączył do Tunezji i teraz dwa arabskie kraje będą mieli nowe władze. Wcześniej w tym tygodniu polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że nie ma już czego obawiać się w Tunezji i dało zielone światło podróżom w celach turystycznych do tego kraju.

Wieści z Egiptu były szeroko wyczekiwane w arabskim świecie – Egipt jako jeden z największych krajów arabskich cieszył się poważaniem w tym świecie. Patrzono na niego niejako na wyrocznie. Razem z Turcją oraz Iranem Egipt dotychczas był uważany za lidera regionalnego jednocześnie będącego pomiędzy świecką Turcją a religijnym krajem jakim jest Iran. To właśnie Egipt podpisał pierwszy traktat pokojowy z Izraelem – dzięki czemu otrzymywał dużą pomoc wojskową od Stanów Zjednoczonych. Zrobił to przeciwko pozostałym krajom antyizraelskiej koalicji, w momencie w którym tę wojnę (którą wywołała koalicja) przegrał. Zresztą traktat pokojowy został podpisany wbrew opinii publicznej w samym Egipcie. Wierzono, że w ten sposób zdradzono sprawę Palestyńską. Porozumienia z Izraelem podpisywał poprzednik Mubaraka, prezydent Sadat w 1979 roku, dwa lata przed jego śmiercią z rąk zamachowcy. Dowódcy armii już zapowiedzieli, że będą respektować umowy pokojowe zawarte przez poprzedników – umowy które gwarantują pokój na Bliskim Wschodzie. Izrael wraz z Egiptem od 2007 roku utrzymują blokadę gospodarczą Strefy Gazy – odkąd w wyniku przewrotu władzę przejęła tam organizacja terrorystyczna Hamas.

Pozostałe arabskie kraje, w których demokracja jest krucha, albo jest tam narzucona siłą szykują się do protestów. Prezydent Jemenu już zapowiedział, że nie będzie kandydował na następną kadencję, bojąc się o swój stołek. Dziś w Algierii siły porządkowe aresztowały tysiąc demonstrantów zachęconych wieściami z Egiptu. Żądali oni odejścia prezydenta ich kraju, który urząd trzyma od 1999 roku. Niespokojnie może być w innych krajach. Chyba największym zagrożeniem dla spokoju w regionie i nie tylko, byłaby destabilizacja w Arabii Saudyjskiej. To najbogatszy kraj regionu, największy sojusznik Stanów Zjednoczonych.
Większość z krajów arabskich boryka się wielkimi dysproporcjami w bogactwie mieszkańców. Znaczna część obywateli jest bezrobotna, albo żyje na skraju biedy. To na pewno potęguje frustracje i sprzyja radykalizacji tłumów.

Czas pokaże co będzie dalej. Z pewnością przyszło nam żyć w ciekawych czasach.

Artur Pomper