Dziennik emigranta: program nowej partii politycznej

0
749
views

18.02.2011 Holsworthy, północny Devon
Dziennik emigranta: program nowej partii politycznej.
Po opisaniu co obecny rząd zrobił dobrze (z tym było znacznie trudniej) i źle, oraz po określeniu alternatyw dla obecnego rządu i stwierdzeniu, że takowa nie istnieje, postanowiłem wyjść na przeciw i napisać skrótowy program nowej partii politycznej. Na razie niech przyszły twór nie ma nazwy, bo to nie jest najważniejsze. Najważniejszy jest dobry program, a potem trzeba przekazać to wyborcom. W Polsce właśnie ten etap – przekazywania pomysłów jest najtrudniejszy, ale nie bierze się to z niewiedzy jak to robić, ale raczej z niechęci polityków, do robienia tego. Słynne jest powiedzenie, że „ciemny lud to kupi”. Wierzę jednak, że dobry i realistyczny program, podany w dobry sposób obroniłby się sam i przyciągnąłby wyborców do takiej partii.

Gospodarka – należy uprościć procedury, wprowadzić odpowiedzialność urzędniczą z prawdziwego zdarzenia za swoje decyzje, ograniczyć czas wydawania decyzji. Zmniejszyć liczbę podmiotów uprawnionych do kontroli i wprowadzić maksymalny czas przez jaki można kontrolować. Zmniejszyć liczbę licencji i pozwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. Zmniejszyć udział państwa w gospodarce. Zmniejszyć liczbę obciążeń dla pracodawcy. W fiskusie musi się zmienić nastawienie – to klient jest najważniejszy i oczekuje się od niego uczciwości, a nie szuka się jego przewinień.
Z kwestii bezpieczeństwa energetycznego – dokończyć budowę gazoportu i zamówić tankowce do przewożenia paliwa, podłączyć się w końcu do niemieckiego systemu gazowego. Zastanowić się nad połączeniem z Norwegią. Zainwestować w złoża gazu łupkowego i stopniowo zmniejszać uzależnienie od Rosji. Sprywatyzować górnictwo do końca.

Sądownictwo – uprościć procedury i skrócić czas oczekiwania na procesy. Zmniejszyć liczbę przestępstw i postępowań, które muszą być rozpatrywane przez sędziów. Wprowadzić odpowiedzialność prokuratorów za swoją pracę. Zmniejszyć ilość aresztów tymczasowych, wprowadzić zasady pracy społecznej za mniejsze wykroczenia – na przykład za wandalizm i drobne kradzieże. Zlikwidować sentencje „niska szkodliwość społeczna” – właśnie za te przewinienia karą powinna być praca dla społeczności – na pewno znalazłoby się coś dla nich do pracy. Wprowadzić nadzór nad prokuratorami i sędziami. Skrócić czas procesów. Zmniejszyć ich koszty.

Służba zdrowia. Wprowadzić powszechny system dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Wprowadzić jasne kryteria, za co państwo jest w stanie płacić, a za jakie zabiegi pacjent będzie musiał zapłacić sam lub z pieniędzy z dodatkowych ubezpieczeń. Zmniejszyć liczbę szpitali – tak żeby zminimalizować marnotrawstwo. Wprowadzić do szpitali menadżerów, którzy zajęli by się finansową działalnością szpitali. Sprywatyzować szpitale, albo umożliwić im przekształcenie w spółki non-profit, które ewentualne zyski inwestowałyby w prowadzenie swojej działalności dla dobra społeczności, dla której pracują.

Szkolnictwo. Potrzeba jest reforma szkolnictwa wyższego, które ukierunkowałoby studia zgodnie z potrzebami i wymogami rynku pracy. Studia powinny dawać rzetelną wiedzę, którą dałoby się wykorzystać w przyszłej pracy. Państwo powinno poza tym położyć nacisk na studia techniczne – dzięki większym stypendiom dla studentów. W Polsce jest zbyt wielu humanistów po studiach, a za mało inżynierów. Ponadto trzeba by wprowadzić na wzór zachodni – szeroki system szkoleń, dla osób, które już pracują, żeby podnieść kwalifikacje w zawodzie, który wykonują.

Administracja. Należy przyjąć limity dla machiny urzędniczej, od samego dołu do szczytu. Należy ograniczać administrację samorządową tworząc limity urzędników, ale także członków rad miejskich. Jeśli San Francisco może mieć siedemnastu radnych, to tyle samo może mieć Warszawa. Wprowadzić przejrzysty system awansów dla członków administracji, tak, żeby jak najwięcej kadry zostawało niezależnie od zmiany ministra, wojewody czy burmistrza. Wprowadzić rzetelną ocenę pracy urzędniczej, z dobrym systemem kar i nagród. Wprowadzić odpowiedzialność urzędniczą z systemem kar za złe wykonywanie prawa. Wprowadzić służbę cywilną z prawdziwego zdarzenia.
Należałoby uprościć procedury budowlane, tak, żeby szybciej można budować autostrady czy inne inwestycje pożytku publicznego. Zmniejszyć liczbę konkursów i przetargów, podwyższyć limity na usługi, które nie wymagają przetargu, uprościć procedurę przetargową.

Trzeba by wreszcie zlikwidować buble prawne ograniczające działania podmiotów gospodarczych. Wprowadzić komisję skrutacyjną, która przejęłaby zadania nieudanej komisji posła Palikota. Gazeta Wyborcza dzięki zgłoszeniom czytelników, stworzyła ranking bubli prawnych, które utrudniają życie wszystkim. Może warto by było wprowadzić nowy urząd, który dbałby tylko o poprawność prawa, odpowiedzialny konstytucyjnie i apolityczny – coś na kształt RPO.

Należałoby zmniejszyć liczbę posłów i zastanowić się nad zniesieniem Senatu. W dzisiejszej sytuacji Senat jest nam nie potrzebny. Można-by wzorem Szwecji, która ma tylko jedną izbę, wprowadzić zasady zmiany konstytucji. Inna sprawa, że należy zmniejszyć przywilej parlamentarzystów. I obciąć ich uposażenie albo opodatkować ich. Patrząc na jakość prawa trzeba się zastanowić nad cenzusem wykształcenia dla posłów i senatorów(jeśli Senat by pozostał). Należy zlikwidować finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Niech partie zajmują się tym same. Może zwiększa to pole do nadużyć, ale jednocześnie partie muszą się napracować w zbieraniu funduszy, a nie żerować na całym społeczeństwie.

Należałoby stworzyć fundusz na odszkodowania za odebrane majątki po wojnie. Niech ten fundusz dysponuje pieniędzmi, które mógłby pomnażać. I niech raz na zawsze ta sprawa zostanie rozwiązana.

Jeśli chodzi o sprawy wewnętrzne jak i zagraniczne. Do rządu powinno należeć stworzenie wieloletnich planów – wytycznych, dla każdego możliwego zagadnienia, które to plany powinny wybiegać nie cztery lata na przód, ale dwadzieścia, a nawet czterdzieści.

Artur Pomper