TVP w głebokim kryzysie

0
649
views

Telewizja publiczna zaczęła przerywać nadawanie programu. Z biedy. W TVP mówi się, że wpływy z abonamentu są najmniejsze od wielu lat. Możliwe, że politycy zajmą się sprawą TVP dopiero po wyborach.

W minioną niedzielę program zniknął z ekranu w nocy, podczas emisji portugalsko- hiszpańskiego filmu „Fados”, który pojawił się po godzinie pierwszej. Ustalono, że firma TP Emitel, za pośrednictwem której telewizja publiczna rozprowadza sygnał naziemny, od 8 lutego robi przerwy od godz. 2 do 5 w nocy. Zainteresowany sprawą pan Jerzy z Wrocławia dowiedział się, że aby oglądać po nocach ambitne kino, powinien zainwestować w platformę cyfrową albo kablówkę.
Przerwy w emisji są wynikiem oszczędności. – Tak niskich wpływów abonamentowych jeszcze w historii polskich mediów publicznych nie było – twierdzi Janusz Cieliszak, pełnomocnik zarządu TVP ds. abonamentu.
Ubiegłoroczne wpływy z abonamentu sięgały 526,8 mln zł. Prognozy finansowe na ten rok nie są dla TVP różowe. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przewiduje wpływ rzędu 385 mln zł! Przed dekadą był to prawie miliard.
Jak tłumaczy Cieliszak, TVP utrzymuje się głównie dzięki wpływom z reklam. Pokrywają one 85 % budżetu placówki. Abonament, który wynosi miesięcznie 17,15 zł miesięcznie płaci jedynie co trzeci Polak. Ci którzy płacą, robią to z przyzwyczajenia. Poczta Polska nie jest w stanie w żaden sposób uzyskać należności. Wysyła więc tylko listy z przypomnieniem o zaległościach. W ubiegłym roku – 2,25 mln sztuk.
Politycy szukają sposobu na to, aby sytuacja w TVP uległa poprawie, np. za pomocą zniesienia abonamentu. Nie jest to jednak takie proste, a być może jest możliwe dopiero przy kolejnej kadencji- przyznaje szefowa sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO. Z kolei posłowie SLD snują plany wprowadzenia nakazu płacenia abonamentu podczas uiszczania opłat za prąd.
A jeśli ktoś nie ma telewizora? – Spotkałem się w życiu tylko z jedną rodziną, która nie miała telewizora, ale mieli radio – odpowiada Wikiński, poseł SLD.
– Obecnie wola polityczna, jeśli dobrze ją czytam, jest taka, że media publiczne powinny przestać istnieć – komentuje medioznawca Karol Jakubowicz. – W efekcie nie mamy telewizji publicznej. Mamy partyjną telewizję komercyjną, której zeszłoroczne przychody składały się z publicznych pieniędzy tylko w 15 proc., a ten odsetek maleje. Do niedawna TVP kontrolowały PiS z SLD. Teraz – już tylko SLD.

www.ZielonyDziennik.pl, Emilia Szuper

źródło: www.gazeta.pl