Nasza prezydencja w Unii Europejskiej

0
650
views

Wkrótce Polska obejmie po raz pierwszy prezydencję w Unii Europejskiej. Po raz pierwszy to nasz kraj zostanie obarczony tym arcypoważnym zadaniem.

Ciekawe jak się z tym uporamy? Czy nasz rząd oraz kraj jest na to przygotowany? Co powinniśmy uczynić priorytetem naszej prezydencji? Co chcielibyśmy załatwić będąc nieformalnymi szefami przez pół roku. No i co nie mniej ważne, kto będzie w tym czasie premierem?

Tak, nadszedł czas dla naszego umiłowanego kraju poprowadzić w świetlaną przyszłość pozostałe 26 krajów wspólnoty. Zadanie nie jest łatwe, bo Unia sama generalnie nie wie czego chce, oprócz może tego – jak pozostać najbogatszym kontynentem na Ziemi. Ale droga do wyznaczonego celu jest usłana cierniami – choćby takimi jak ostatni kryzys gospodarczy odbijający się unijnej gospodarce czkawką. Polska ma teraz całe pół roku, żeby nas dobrze pamiętano. Nie jestem przekonany czy polski rząd jest do tego przygotowany, chociaż Radek Sikorski jako szef MSZ jest chyba najlepiej przygotowanym ministrem od pamiętnego Krzysztofa Skubiszewskiego – pierwszego ministra spraw zagranicznych w wolnej i niepodległej Polsce po upadku komunizmu oraz profesora Geremka.
Pytanie jest następujące – jako że problemów Unia Europejska ma całą masę, a pół roku to naprawdę niewiele czasu, żeby coś zacząć i skończyć – trzeba się na czymś skupić. Trzeba sobie znaleźć temat przewodni – takie koło zamachowe, na którym oprzeć by można naszą politykę w Unii w czasie naszej prezydencji. Na razie na stronie internetowej http://www.prezydencjaue.gov.pl jest ankieta dla odwiedzających – którym priorytetem powinna się zająć Polska w czasie prezydencji: kontaktami ze Wschodem, budżetem na kolejne lata, rynkiem wewnętrznym, polityką energetyczną, polityką bezpieczeństwa, czy też wykorzystaniem kapitału intelektualnego w Unii. Na dzień dzisiejszy 33,2% osób (dokładnie 212 z 638!) wybrało priorytet dotyczący przyszłego budżetu Unii (na lata 2014-2020).
Pod linkami do poszczególnych priorytetów znajdują się krótkie ogólne stwierdzenia o ważności priorytetu i trudności zadania. Nie ma żadnych konkretów. Ze strony owszem można się dowiedzieć, że polska prezydencja zacznie się 1 lipca tego roku, czyli za 127 dni, ale poza tym faktem nie znalazłem tam wiele faktów.
Najgorsze jest to, że jeśli Platforma nie zachowa swojego poparcia na czas wyborów parlamentarnych, w połowie naszej kadencji może prezydencję przejąć zupełnie odmienny rząd. Wtedy wyjdziemy – niestety cały kraj, a nie tylko niekompetentny rząd – na kompletnych głupców. A jest to tym bardziej prawdopodobne w momencie gdy ustala się termin najbliższych wyborów na jesień. Premier lepiej by zrobił, gdyby wybory wyznaczył na wiosnę, ale jak na razie sondaże nie są najlepsze dla Tuska i jego ekipy.

W każdym razie oprócz ankiety na stronie nie znalazłem żadnych wskazówek czy rząd już wybrał priorytet przewodni przyszłej prezydencji czy nie. Mnie się wydaje, że to trochę późno, że to już dawno powinno być uzgodnione oraz przekazane do wiadomości. Bo tu nic nie ma prawa być utajnione czy schowane przed oczami opinii publicznej. Na stronie facebooka, poświęconej polskiej prezydencji jedną z ostatnich wiadomości jest link do tekstu poświęconemu raportowi NIK o kontroli przygotowań do prezydencji oraz o tym, że szczyt Partnerstwa Wschodniego zostanie przeprowadzony w Polsce. Hurra! Przepraszam za sarkazm, ale to chyba nie jest niezbędne, żeby rozmowy, które tam będą przeprowadzone były owocne i skończyły się jakimiś realnymi postanowieniami? To jest tylko techniczny element układanki. Ja bym wolał, żeby powiedziano jak i czym Polska chciałaby przekonać członków Unii o konieczności ustalenia czy i na jakich warunkach warto by przyjąć do Unii Ukrainę, a z czasem być może Mołdawię czy Białoruś, a może nawet Rosję. Nie znalazłem jakiś konkretnych wytycznych co chcielibyśmy osiągnąć.

Ja się w tym momencie pytam: Czy to nie powinno być zrobione wcześniej? Czy my już dawno nie powinniśmy tego wiedzieć i przygotowywać się jak ten priorytet zrealizować? Bo to nie wystarczy powiedzieć – wybraliśmy to i to, a teraz ma być dobrze. Niestety wszystko pokazuje, że znalezienie jakiejkolwiek kwestii w której wszyscy z 27 członków byliby jednomyślni zakrawa na cud, tym bardziej boję się o sukces naszego rządu.
O ile to jest szansa dla Polski, na lepsze pokazanie się pozostałym dwudziestu sześciu członkom, to w równym stopniu jest to szansa na pokazanie naszej niekompetencji. Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne nie tylko zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, ale wiedzą jak do tego nie dopuścić. Mam nadzieje, że są rzetelnie przygotowani na wszelkie możliwości.

Mam nadzieję, że będę złym prorokiem i Polska pokaże się z najlepszej strony w czasie swojej prezydencji. Czas pokaże…

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper