Dziennik emigranta: Jak emigracja wpływa na gospodarkę?

0
1012
views

12.05.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Czy emigracja wpływa na sytuację w Polsce?
Ostatnio otwarto naszą zachodnią granicę, dla osób które chciałyby pracować w Niemczech czy Austrii.

Te dwa kraje zapewniły sobie możliwość siedmioletniego ograniczenia zatrudnienia osób z nowych państw członkowskich w 2004 roku, gdy Polska z dziewięcioma innymi państwami wstąpiła do Unii Europejskiej. Dziś Niemcy chcą sprowadzić do siebie pracowników z Polski. Potrzebują ich. Oferują dla potrzebnych im osób dobre warunki finansowe, pomoc w nauce języka niemieckiego i inne udogodnienia. Wyjazd do Niemiec nigdy nie był aż tak przez nich ułatwiony jak dziś. Czy z Polski znów wyjedzie duża rzesza osób? Jaki to będzie miało wpływ na polską gospodarkę?

Pierwszy wpływ widać będzie gołym okiem – jeśli rzeczywiście wyjedzie znaczna ilość osób (choćby sto tysięcy) to obniży się stopa bezrobocia, co z pewnością będzie dobrze dla gospodarki. Mniej trzeba będzie wypłacić zasiłków, obniżą się koszta opieki społecznej, która osoby bezrobotne musiała wspomagać. Osoby które wyjadą za granicę – o ile tylko wrócą (jeśli będzie po co, jeśli będzie do czego) mogą znacznie pomóc polskiej gospodarce: choćby dzięki swojemu doświadczeniu, oraz kapitałowi, który będą mogli zarobić i przywieźć do Polski. Gorzej jeśli zostaną i zamiast pracować na dobrobyt Polski, wybiorą łatwiejsze życie za granicą.
Siedem lat temu gdy Wielka Brytania i Irlandia otwarły swoje rynki pracy dla przybyszów z Polski i z pozostałych dziewięciu krajów z Polski wyjechało około 2 milionów ludzi. Około, bo nikt nigdy nie potrafił ustalić dokładnej liczby. Żeby zagmatwać sprawę sami Brytyjczycy nigdy nie byli w stanie określić ile osób do nich przyjechało, Polska strona też jakby się nie kwapiła oznajmiać dokładnej liczby. To nie zmieniło się do dziś, choć może po ostatnim spisie powszechnym coś się wyjaśni. Szacowano wtedy że do Wielkiej Brytanii przybyło około półtora miliona Polaków, a na mniejszej wyspie osiadło dalsze 300-400 tysięcy. Nikt nie wie ilu Polaków jest na obu Wyspach. Część z nich wróciło już do kraju i mają nieciekawe historie do opowiedzenia. Część wróciło do Polski, żeby się srodze rozczarować i wrócili z powrotem do Anglii czy Irlandii. Część wybrało jeszcze inne kraje, żeby tylko nie wracać do Polski – dziś wszakże możemy pracować bez większych ograniczeń w całej Europie. Jak to wpływa na sytuację w kraju?

Na razie nie jest tak źle. Bezrobocie byłoby znacznie wyższe niż teraz, gdyby wszyscy zdecydowali by się na powrót do kraju. Na razie nie ma dla nich pracy. I najwyraźniej nie widać, żeby w jakiejś rozsądnej perspektywie ta praca się znalazła o ile emigranci nie stworzą sobie nowych miejsc pracy samemu. W każdym razie pracy dla wszystkich nie ma. A może nawet nigdy nie być.
Z pewnością pomagały i pomagają i pomagać będą też transfery pieniężne przesyłane przez emigrantów do Polski – szacuje się że przez te siedem lat Polacy wysłali do Polski 100 000 000 000, sto miliardów złotych (trzyletni deficyt budżetowy). Ale czy nowi emigranci skuszeni dobrymi warunkami w bogatszych krajach też będą wysyłać pieniądze z powrotem? Zresztą część osób które kiedyś wyjechały pracować na Wyspy nigdy niczego nie wysyłała z powrotem. A potem w miarę upływu czasu stało się to trudniejsze, gdyż przelicznik złotówki do funta znacznie się pogorszył.

W dłuższej perspektywie czasu o ile emigranci nie wrócą do kraju, to będzie to tylko strata dla gospodarki. Demografia jest nieubłagana i nasz naród zamiast się powiększać będzie tylko się zmniejszał. Będzie brakować ludzi do pracy. A wraz z wydłużeniem się wieku życia, coraz więcej będzie ludzi na emeryturze. A już i tak mamy najniższy wskaźnik pracujących do niepracujących w Europie! Może być tylko gorzej, bo wszelkie prognozy demograficzne nie obejmują osób, które zdecydowały się wyjechać z kraju za pracą.
Dzisiejsze pomysły Niemców, ułatwiające znalezienie pracy, mieszkania, naukę języka są spowodowane właśnie demografią – Niemcy to jedno ze starszych społeczeństw w Europie. Ale w Polsce wcale nie jest lepiej i o ile nikt nie zastąpi Polaków którzy wyjechali, a nie wrócą, będzie nas ubywać. I tym większe będą obciążenia dla pracujących w Polsce. Przecież ktoś musi utrzymać tą rzeszę emerytów i rencistów. Kto to zrobi? Polska będzie musiała przyjąć przybyszów zza wschodniej granicy czy tego chce, czy nie. Ciekawe tylko czy będziemy na to tak otwarci, jak dziś są Niemcy? I czy naszymi nowymi sąsiadami na ulicy nie będą Ukraińcy czy Białorusini, ale Kazachowie, Tadżycy albo inni Azjaci? Bo ci nam bliżsi, mogą już nie być Polską zainteresowani – może być już dla nich za późno.

Emigracja to więcej minusów dla polskiej gospodarki niż plusów. Może na krótką metę to rzecz opłacalna – jeśli emigranci wrócą do Polski po to, żeby zacząć swoje interesy. Ich doświadczenie oraz kapitał na pewno da się w ojczyźnie spożytkować. Tylko czy oni będą chcieli wrócić? To powinno być zadanie rządu na kolejne lata – zachęcić tą rzeszę emigrantów do powrotu. Bo tylko oni mogą zapobiec złym tendencjom w kraju. Bo to jest jedna z najlepszych części naszego polskiego narodu. Nie jedyna. Może tylko bardziej doświadczona, ale dzięki temu rozsądniejsza. Tylko musi być po co wracać. Musi być praca, albo chociaż warunki, żeby tą pracę można było samemu sobie stworzyć. Musi być przyjaźniej dla człowieka. Państwo nie może traktować człowieka jako przedmiot. Przecież państwo istnieje tylko dzięki konsensusowi społeczeństwa – nie na odwrót. Polska musi się zmienić na lepsze, żeby emigranci wrócili.

Artur Pomper