Dziennik emigranta: Nauka nową religią

0
671
views

23.05.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Nauka – nowa religia?
Człowiek to stworzenie religijne, a jak mówili nawet niektórzy religia to opium dla mas. To chyba miało oznaczać, że religia została wymyślona przez samego człowieka, po to żeby się umartwiać.

Ja nie umiem na to odpowiedzieć – czy to człowiek wymyślił sobie religię, czy religia była przed człowiekiem, a człowiek tylko sobie ją adaptował. Do tej pory nie przyłapano delfinów czy szympansów na modlitwie, ale to nic pewnego. Może na razie nie potrafimy tylko tego dostrzec. Co by o tym nie mówić nasze wierzenia i religie ewoluowały w czasie – razem z naszym postępem intelektualnym. Kiedyś wierzyliśmy w bóstwa takie jak woda, wulkany, zwierzęta. Potem przerzuciliśmy się bóstwa w ludzkiej postaci. Większość z religii z początku była wiarą w wiele bóstw, dopiero później się to zmieniło. Nawet judaizm kiedyś nie był religią monoteistyczną. Jedyną wielką religią światową, która nie jest dziś monoteistyczna to hinduizm. Teraz wychodzi na to, że nauka jest religią dla nie których.

Ale nie o tym dziś. Dziś o tym, że w dobie szybkiego postępu nauki coraz częściej naukowcy pełnią funkcję nowoczesnych kapłanów. Coraz częściej słyszymy w mediach o nowych wynalazkach, nowych odkryciach. I te nowości przybieramy za pewnik. Jak dogmat. Nie jesteśmy w stanie jej kwestionować. Dzisiejsza nauka stała się tak abstrakcyjna, że przeciętny człowiek nie jest w stanie jej zrozumieć. Większość naukowców ma bardzo wąskie specjalizacje, tak wąskie, że oni sami się nie potrafią zrozumieć, bez dogłębnego wdrożenia się w temat. Biologia, chemia, genetyka, fizyka oddaliły się od naszego poznania w stopniu nieprawdopodobnym. Ostatnie sto lat to zmiany w każdym możliwym aspekcie życia.
Większość z nas nie ma pojęcia jak się zmienia nasza wiedza – to jest coraz bardziej nie do zrozumienia dla przeciętnego człowieka. To właśnie do naukowców zatem należy tłumaczenie nam tego postępu na zrozumiały język. Można by się pokusić stwierdzeniem, że to już interpretacja świata. A stąd to już jest bardzo blisko religii. Nauka nową religią? Chyba już tak.

Pochód nauki w naszym świecie jest zastraszający i szybkość w jakim poznajemy otaczającą nas rzeczywistość. Znamy już dziś genom człowieka, możemy klonować zwierzęta, dostępne już terapie genetyczne, podróżujemy w kosmos. Dochodzimy do wiedzy o najmniejszych częściach z jakich zbudowany jest każdy atom na świecie. Wiemy co się zdarzyło trzy sekundy po Wielkim Wybuchu. Wiemy jak skończy żywot nasza planeta. Rozumiemy większość chorób, choć jeszcze nie rozumiemy jak je wyleczyć. Popatrzcie co mogliśmy zrobić sto lat temu na stole operacyjnym, a co możemy dzisiaj? Czyż to nie są cuda? W teorii możemy już dziś żyć wiecznie (choć do tego potrzeba jest wielu istnień) poprzez transplantacje małego narządu zwanego grasicą można przedłużyć nasze życie do 150 lat jak nie i dłużej (problem w tym, że trzeba pobrać funkcjonującą tylko u dzieci grasicę i ją przeszczepić. Pacjent z usuniętą grasicą ma taką szansę na przeżycie jak chory na AIDS). Ale teoretycznie się da. I pewnie już ktoś to próbuje, bo dla naukowców nie ma żadnych świętości. A życie ludzkie z pewnością do nich nie należy. Niektórzy otwarcie mówią, że postęp wymaga ofiar.

Nauka poczyniła gigantyczny postęp w ciągu ostatniego wieku. To skok fenomenalny i nie spotykany dotychczas w naszej historii człowieka. Ale nauka ma też ciemne strony jak choćby bomba atomowa, czy wynalezienie wąglika. Po raz pierwszy człowiek może unicestwić cały swój gatunek, oraz większość pozostałych (karaluchów nie, one przeżyją wojnę nuklearną). Jakże i to przypomina religię – dobre bóstwo da nam dobre plony, złe bóstwo zlikwiduje nasze zbiory. A może się mylę? Zastępy facetów i kobiet (równouprawnienie! na każdym kroku) pracują w pocie czoła, żeby nam się żyło lepiej. Czasem tylko się zastanawiam jak to się skończy – podróżami w czasie i przestrzeni, czy niebytem bo unicestwimy swoją rasę. A Państwo, co o tym sądzicie?

Artur Pomper