Dziennik emigranta: Chińczycy na autostradzie

0
654
views

05.06.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Chińczycy w Polsce
Chińczycy mieli budować w Polsce autostrady. Wygrali przetarg śmiesznie niską ceną, za którą nie można było wybudować nawet połowy trasy, a teraz zwijają się z budowy.

Rachunki nie zapłacone. Podwykonawcy na granicy bankructwa. Autostrady nie będzie zbyt szybko, a z pewnością nie na Euro 2012. Polska rzeczywistość? Wydaje mi się, że każdy głupi rozumie, że jak ktoś oferuje tak rażąco niską cenę to znaczy, że coś po drodze mu nie wyjdzie. Chyba, że odbyło się to z naruszeniem prawa. Naczelna Izba Kontroli już ma się zabrać za sprawdzenie czy nie było jakiś nieprawidłowości.

Słyszałem, że Chińczycy przeliczyli się i nie założyli w swych planach podwyżki cen materiałów budowlanych. Ale ja tego raczej nie kupuje. Wiadomo było, że szykują się duże inwestycje, a jakoś nie powiększono specjalnie mocy przerobowych w fabrykach materiałów budowlanych, żeby zaspokoić popyt. To nawet dziecko wie, że wtedy rosną ceny. Także i Chińczycy powinni brać to pod uwagę. Chyba, że liczyli na to, że jak przy większości polskich kontraktów po jakimś czasie da się renegocjować warunki kontraktu, tak żeby urealnić koszty. Chyba na tym się opierali zakładając cenę o 200 milionów niższą niż inni. Ciekawe dlaczego też została wybrana firma, za którą smród leci nie od dziś. Odkąd wyszli poza granice rodzimych Chin i zaczęli budowy w Afryce nigdy nie szło im tak jak powinno. Zawsze były opóźnienia czy problemy z kosztorysem. Nie wiem, ale ja z pewnością kogoś takiego bym nie wybrał. Więc kto to zrobił i dlaczego? Nie wierzę, żeby wszystko można było zwalić na prawo zamówień publicznych i zapis, że wygrywa zawsze najniższa oferta.

Z drugiej strony trzeba być kompletnym idiotą, żeby wierzyć, że komuś uda się coś zrobić za znacznie mniejsze pieniądze niż pozostali. Bo to nie była różnica 5% tylko znacznie większa. 200 milionów to nie byle różnica. Pytam jak oni mieli to zrobić? Albo mogli nie płacić za materiały, albo za robociznę. Innej opcji po prostu nie ma. Albo nic nie zarobić. W co mi się wierzyć kompletnie nie chce. Już nie od dziś było wiadomo, że chińskim firmom zdarza się przywozić na budowy swoich pracowników i płacić im żenująco niskie płace po to, żeby ciąć koszty. Nie wiem dlaczego polskim urzędnikom wydawało się w tym przypadku będzie inaczej. Teraz wydaje się, że Chińczycy nie płacą ani za jedno, ani za drugie. A długi rosną i to w zastraszającym tempie. Jeden z wiceministrów zapewniał, że chińska firma dostała pieniądze z GZDiA. Tak ale z polskimi kontrahentami się nie rozliczyli. Z firmą z Chin jest taki problem jeszcze, że jak oni zwiną żagle, to idź ich szukaj gdzieś w Chinach. Powodzenia życzę. Ktokolwiek dał im wygrać dał się zwieść, żeby nie podejrzewać tylko nieodpowiedzialność a nie korupcyjne działania. Tylko nie wiem co wydaje się gorsze. Niestety za głupotę jeszcze nikt w Polsce nie siedział, za korupcję paru.

Podobno jest też jakiś plan „B”, ale żeby skończyć budowę na czas trzeba cudu, a nie tylko gadania.
Termin oddania odcinka się wydłuża. Całe szczęście, że nie zlecono im jeszcze dłuższego odcinka autostrady, chociaż hotel w Krakowie, który mieli budować nadal nie jest ukończony. Nie wiedzieć czemu w Polsce musimy też płacić więcej za każdy kilometr autostrady niż w jakimkolwiek europejskim kraju. A przecież stawki choćby roboczogodziny w Polsce są znacznie niższe niż w Hiszpanii, czy Francji. Umie ktoś na to pytani odpowiedzieć? Chętnie poznał bym odpowiedź. Może na inne pytania ten ktoś też udzieliłby satysfakcjonującej repliki. Na razie trzeba czekać co powie minister Grabarczyk.

Artur Pomper