Premiera ostatniej części przygód Harrego Pottera

0
809
views

Światowy fenomen Harrego Pottera. Właśnie dziś jest premiera ostatniego odcinka serii przygód Harrego Pottera.

Sukces filmu jest przesądzony. Skoro sprzedano 450 milionów kopii książek, a pozostałe filmy zarobiły przeszło trzy miliardy dolarów – film na pewno pobije kasowe rekordy.
Tak musiało się stać. Potteromania ma już trzynaście lat, a pierwszy film nakręcono dziesięć lat temu. Dla niektórych to większość ich życia – dla kogo? – dla dzisiejszych nastolatków. Autorka serii o nastolatku – czarodzieju z bezrobotnej mamy na zasiłkach stała się najbogatszą Brytyjką oraz najlepiej opłacaną pisarką na świecie. Wszystko w w ciągu niespełna trzynastu lat.

Osobiście jestem wielkim fanem całej serii, choć może się wydawać, że jestem za stary na takie bajki. Przeczytałem każdą z nich. Świetnie się bawiłem robiąc to. I cokolwiek by nie powiedzieć o nich, są to świetnie napisane książki – i świetnie przetłumaczone (co nie zawsze idzie w parze ze sobą, jak miałem okazję się przekonać wiele razy). Podobnie filmy – obejrzałem je wszystkie i wybieram się już niedługo na ostatnią część, też są dobre. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, ale zawsze ciekawe i trzymające widza w napięciu. Większość dzisiejszych nastolatków dorastała z tymi filmami.
Tak samo jak aktorzy wcielający się główne role. Ale pomimo zakończenia serii filmowej to nie koniec samego Harrego Pottera – teraz jego marka, już i tak globalna ma zostać przeniesiona do stratosfery i zająć miejsce obok Myszki Miki w specjalnym parku tematycznym w Orlando na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Tym samym Harry Potter, który już jest ikoną popkultury, stanie się nieśmiertelny.
Pani Rowling, autorka Harrego Pottera w siedmiu częściach miała swego czasu problemy z ludźmi, którzy twierdzili, że jej książki są plagiatem. To bzdura, co udowodniły sądy, Rowling zebrała po prostu w zgrabną całość ludowe wierzenia, bajki i opowiadania, stworzyła im własny alternatywny świat. Słyszałem, że ktoś powiedział – że przywróciła magię w naszym dość sztywnym świecie nauki.
Wzięto to niestety za zarzut. Kościół wypowiadał się nagannie o tej sadze. Mówił, że wnosi do życia dzieci coś, co nie istnieje – magię. I że to jest szkodliwe dla nich. Śmiać mi się chciało – bo podobnie jak przy „Kodzie Leonarda da Vinci” Dana Brown'a – Kościół (katolicki) dołożył tym dwóm autorom więcej rozgłosu niż wszystkie reklamy świata razem wzięte.
Nikt nie byłyby w stanie takiego rozgłosu kupić. W Polsce, gdzie sukcesem wydawniczym jest sprzedanie 3 tysięcy egzemplarzy książki, JK Rowling sprzedała prawie pięć milionów kopii swojej książki! I choćby za to powinna dostać Order Orła Białego – bo takiego wzrostu czytelnictwa wśród narodu nie udało się nikomu dotychczas. JK Rowling zrobiła świetną robotę – namówiła dzieciaki do czytania. I za to powinna dostać literackiego Nobla. Bo jej się należy.
A że przy tym zarobiła kupę pieniędzy. Myślę, że jej się należało. Saga o Harrym Potterze jest niesamowitym fenomenem na skalę światową. Ale początki były niełatwe. Dopiero naste wydawnictwo, do którego pani Rowling rozesłała maszynopis zgodziło się go wydać. I potem się wszystko potoczyło w tempie wręcz geometrycznym. Pamiętam jak bodajże czwarty tom na całym świecie zaczęto sprzedawać dokładnie o tej samej porze czasu lokalnego. W Polsce tej nocy sprzedano 100 tysięcy egzemplarzy! Nieprawdopodobny sukces.
Więc skąd się wziął ten sukces? Książki są napisane żwawym i dość prostym językiem. Jest tu odwieczna walka dobra ze złem. Autorka stworzyła świat, który jest łatwy do wyobrażenia. Wydawałoby się, że możliwy do zaistnienia tuż obok nas. Główny bohater jest zwyczajną osobą, z którą można się utożsamiać niezmiernie łatwo. No i ta magia. Dodaj do tego wierzenia i podania ludowe. Dodaj do tego dawkę humoru. Dodaj bliskie każdemu uczucia. I masz już Harrego Pottera.
Nic prostszego? Nieprawdaż? Z niecierpliwością czekam na ostatni film z serii. Pomimo, że znam już zakończenie (przecież przeczytałem wszystkie części) to na pewno będę się dobrze bawił. Szkoda tylko, że informacja o niejako kontynuacji Harrego Pottera, w postaci serii „Aurorzy” którą podały media okazała się tylko dziennikarską kaczką i żartem primaaprilisowym. Chętnie zobaczyłbym co dalej z jednym z najciekawszych bohaterów dzisiejszej popkultury.

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper