Ekspert jednej partii PiS

1
639
views

Profesor Staniszkis, ekspert jednej partii.
Od jakiegoś czasu jak jest jakiekolwiek pytanie dotyczące PiS-u, czy Jarosława Kaczyńskiego to zawsze osobą, która odpowiada na to pytanie to profesor Jadwiga Staniszkis.

W polskich mediach urosła ona do wyroczni do spraw prezesa i jego formacji. Jest alfą i omegą. Studnią rozumu. Kim ona jest? Jak to się stało, że doszła do tej pozycji? Dlaczego nikt nie kwestionuje tej pozycji? Czyżby dlatego, że ma ten drobny skrócik przy nazwisku – profesor?

Wikipedia podaje dość skrótowy biogram pani profesor. Można w nim przeczytać, że Jadwiga Staniszkis jest profesorem socjologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. Uniwersytet Warszawski to jej alma mater, tu studiowała, w 1971 roku obroniła doktorat, potem habilitację w 1978 roku, a profesurę w 1992 roku. W 1968 roku była uczestniczką wydarzeń marcowych, za co została zwolniona z pracy oraz przez siedem miesięcy spędziła w areszcie. Do pracy w Instytucie Socjologii UW przywrócono ją w 1981 roku. Brała udział w pracach „Solidarności” od samego początku jej istnienia. Napisała kilkanaście książek, w tym jedną o jakże ciekawym tytule „Ontologia socjalizmu Zajmuje się szeroko pojętą socjologią polityki (cokolwiek miałoby to znaczyć). Musiałem skorzystać ponownie z fantastycznej encyklopedii internetowej, żeby się dowiedzieć czym jest socjologia polityki. Jest wyodrębniona część socjologii zajmująca się zagadnieniem walki o władzę i sprawowania władzy w zinstytucjonalizowanych formach życia społecznego. Profesor Staniszkis jest więc świetnie wyposażona do tego, żeby rozmawiać o polskiej polityce – nie dość, że ma potrzebne wykształcenie temu sprzyjające, ale jako, że sama brała udział w polityce zna osobiście najważniejszych graczy, w tym prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Co jednak jest niebywałe, to fakt, że pani profesor nie tyle stała się ekspertem do spraw politycznych. Ona stała się ekspertem jednej partii. Z jej słów wynika, że najwazniejszej. Niezwykłe jest to, że jej słów nikt nie kwestionuje. Ja podejrzewam, że to jest sprawa jej tytułu naukowego. Niby to jest parę liter przed nazwiskiem. Ale powoduje ono u rozmówców jakieś dziwne, zabobonne przekonanie, że pani profesor nie może się mylić. Co jest oczywiście niemożliwe – humanum errare est, czy jakoś tam (nigdy nie uczyłem się łaciny) – błądzić jest rzeczą ludzką. Jako, że profesor Staniszkis jest człowiekiem musi się mylić. To niezaprzeczalny fakt. Natomiast wszyscy jej słowa biorą za pewnik. Ja się nie znam na socjologii, ale kiedyś czytałem książkę amerykańskiego profesora nazwiskiem Robert Cialdini. W książce „Wywieranie wpływu na ludzi” udowadnia on, że wraz z tymi kilkoma literami przed nazwiskiem ludzie zachowują się podejrzanie w stosunku do tych ludzi. Zanika wszelkiego rodzaju polemika. To się wiąże ze źle pojmowanym autorytetem. I to nie o to chodzi, że pani profesor się myli, ale o to, że w związku z tym, że ona jest profesorem nikt nie śmie przypuścić, że ona może się mylić.

Zresztą pani profesor nie jest pierwszym ekspertem z własną misją. Pamiętacie początki europosła Migalskiego? Przecież on był swego czasu największym polskim ekspertem od polityki. Sam zaczął dzwonić do radia (bodajże Radia Katowice) i dawać komentarze do bieżącej sytuacji politycznej. Potem ktoś do niego zadzwonił z telewizji, a że pan doktor (nauk humanistycznych) jest całkiem postawnym mężczyzną i jest fotogeniczny jego kariera medialna nabrała rozmachu. Potem było jeszcze lepiej. Ale Migalski podpadł na swojej uczelni (to też jest moja alma mater) oskarżając jednego z profesorów o przeszłość agenturalną i stał się pariasem na tej uczelni. Potem o dziwo dla wszystkich ekspert stał się jedynką na katowickiej liście PiS w wyborach do europarlamentu. I wygrał sobie to miejsce. Czy to samo chodzi pani profesor? Bo przecież żaden z niej ekspert, skoro wypowiada się prawie wyłącznie o Prawie i Sprawiedliwości. To raczej nie ekspert, ale agitator. Jako, że nie jest w partii, jej słowa zawsze można zanegować – jako niezgodne z linią partii.

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper

1 KOMENTARZ