Dziennik emigranta: Danielle O'Connor Akiyama – kanadyjska malarka

0
140
views

08.09.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Danielle O’Connor Akiyama

Miałem niebywałą przyjemność porozmawiania ze światowej sławy i uznania malarką. Danielle O’Connor Akiyama tworzy niezwykłe barwne oraz ekspresyjne płótna na których większość ludzi zobaczy kwiaty. Jej obrazy złożone są zarówno z cierpliwie zaaranżowanych kompozycji, jak z i wyselekcjonowanych pojedynczych okazów. Jej płótna są pełne koloru i optymizmu – najwyraźniej można i tak w dzisiejszych czasach tak malować. Jak sama Daniele mówiła, ona nie uważa się za malarkę kwiatów, ale nie przeszkadza jej taka kategoryzacja. Danielle twierdzi, że każdy obraz ma głębszą interpretacje. To co wyróżnia jej prace to miejsce na odpoczynek, niedopowiedzenie. Artystka wzięła to ze sztuki japońskich malarzy – którzy uczą, że każde płótno powinno mieć chwilę oddechu. Tak, żeby odbierający sztukę miał chwilę na zastanowienie się nad tym jak odbiera tą sztukę.

Danielle O’Connor Akiyama maluje farbami olejnymi, ale przez znaczną część profesjonalnego życia malowała akwarelami. To dlatego część z jej obrazów pokryta jest warstwą przezroczystej laki. „Jak maluje się akwarelami kolor blaknie szybko, to szkło uwypukla kolory. Tak samo jest tutaj, choć farby olejne są zupełnie inne, ale laka uwypukla kolory” – powiedziała Danielle.

Malarka urodziła się w Toronto, w Kanadzie ponad sześćdziesiąt lat temu. Jej matka, Francuzka, nauczyła ją malować. Jej ojciec był Irlandczykiem, ma męża Japończyka i dwoje dorosłych dzieci. Danielle twierdzi, że jest typową Kanadyjką mając taką rodzinę. Otrzymała profesjonalne artystyczne wykształcenie w rodzimej Kanadzie, potem w Nowym Jorku oraz w Japonii. Danielle maluje od 37 lat, a od ponad dwudziestu żyje z malowania. Wcześniej zajmowała się prowadzeniem terapii przez sztukę – pomagając młodym ludziom z różnego rodzaju nerwicami przezwyciężyć swoje problemy poprzez sztukę. Pracowała również z pacjentami oddziałów onkologicznych. Po zakończeniu tego rozdziału w życiu zajęła się malowaniem na pełen etap. Jak sama mówiła – nie żałuje ani jednego dnia.

Danielle mówiła, że technika malowania jest niezwykle ważna. To dzięki niej można potem wyrazić co się chce. To jest czasochłonne i monotonne, ale nie da się bez tego tworzyć. Kiedyś jej mama (która jest także wziętą malarką, ale o sławie nieporównywalnie mniejszej) kazała jej kopiować mistrzów. Tak się uczyła różnych technik, kompozycji, dobierania kolorów – słowem wszystkiego. „Razem z moją mamą później takie kopie niszczyliśmy, ale to mi pomogło. Polecam każdemu, kto chce malować, to jedyna metoda – powiedziała Danielle.

Ona sama maluje to, co jej się przyśni – przynajmniej tak mówi. Choć obraz końcowy nie zawsze jest dokładnie tym samym, co przyśniło się jej na samym początku. Tak samo nie ma znaczenia wielkość obrazu – w zależności od stopnia skupienia na temacie Danielle może malować obrazy krótko lub długo. „Czasem obraz, który mi się przyśni jest wyraźny i nie trwa długo, jak przelewam go na płótno – ale zdarza się, że muszę poszukiwać tego co się ma na nim znaleźć, i wtedy to trwa znacznie dłużej”.
„Drugą niezmiernie ważną sprawą dla każdego artysty, czy jest malarzem, pisarzem czy tancerzem jest znalezienie swojego unikalnego stylu. To własny wypracowany styl wyróżnia nas od innych i pomaga sprzedać sztukę. Każdy sprawnie technicznie malarz mógłby przejrzeć to co namalowałam i zrobić moją podróbkę. Ale to nie ma sensu. Jeśli chcesz tworzyć tak na prawdę to musi być prawdziwe. Musi pochodzić prosto z serca – musi wychodzić z twojej osobowości” – powiedziała Danielle.

Kanadyjka podkreślała, że ona ma szczęście – bo jej twórczość została doceniona za jej życia. Jej wszystkie obrazy sprzedają się na przysłowiowym pieńku, pomimo faktu, że za oryginały trzeba zapłacić nawet ponad 6 tysięcy funtów. „Rzadko przystaje na to, żeby ktoś zamówił u mnie obraz. Musi mi się podobać efekt końcowy, muszę czuć, że to jest właśnie to. Nie mogę się do czegoś zmuszać. Czasem to jest trudne, gdy ktoś inny ma ułożony obraz w głowie. Jeśli ja nie jestem zadowolona z mojego malowania na zamówienie, osoba, która zamówiła płótno też nie będzie zadowolona” – powiedziała Danielle.

Malarka podkreślała, że dużą inspiracją jest dla niej malarstwo japońskie, które studiowała i z którego dostała dyplom. Ale największy wpływ mieli na nią francuscy i nie tylko impresjoniści. Z tych dwóch nurtów powstał jej unikalny styl – połączenie tradycji Wschodu i Zachodu. Efekty – nie tylko dla mnie są zachwycające.

Artystka powiedziała „Malowanie dla mnie to więcej niż życie, to obsesja. Ja muszę malować. Codziennie, choć myślę o tym, żeby robić sobie przerwy niedzielami. Malowanie to przymus. Nie mam wyboru, ale lubię to robić.”
„Każdy obraz jest jak historia, którą aż z płótna chce wyskoczyć. Mnie się podoba jak różni ludzie patrząc na moje obrazy widzą coś innego. To lubię. Wolę, żeby ktoś doceniał to co widzi, ale jeśli ktoś kupi mój obraz tylko dla jego wartości i jako inwestycja na przyszłość – to jego sprawa. Nie mam na to wpływu i nad tym nie boleję. W swojej sypialni mam jeden mój obraz, który inspiruje mnie każdego dnia. Zanim jeszcze się przebudzę mogę go widzieć przez wpół zamknięte oczy.”

Rozmowa z Danielle O’Connor Akiyamą była czystą przyjemnością, tak samo jak obcowanie z jej obrazami. Spotkanie odbyło się w Triton Gallery, w Torquay 6 września 2011 roku.

Artur Pomper