Wszechstronność integruje

0
623
views

Z Małgorzatą Skowrońską, instruktorem w Wiejskim Ośrodku Kultury w Strzelewie rozmawiała la'a kea

Frywolitkami zajmuje się Pani od dawna?
– Nie. Niedawno nauczyła nas tego pewna pani z domu kultury w Nakle. Wcześniej szydełkowałam. Robiłam bluzki, serwetki, obrusy. Dziś już ich nie robię, szydełkowaniem zajmuje się moja koleżanka. W tej chwili tworzę biżuterię: korale, naszyjniki, kolczyki i bransolety. Zrobiłam również firanki.
Skąd takie zamiłowanie do szydełka?
– Męża babcia szydełkowała, a ja jeździłam do sklepu po wełnę i nici. Przypatrywałam się jak babcia pracuje i po pewnym czasie sama zaczęłam szydełkować. Nauczyłam się także odczytywać wzory. Popatrzyłam na przykład na bluzkę i zrobiłam podobną. Dziś wybieram wzory z różnych gazet. Czasami łączę po kilka. Chcę, by rzecz którą robię była oryginalna.
Co daje Pani zajmowanie się rękodziełem?
– Relaks! To prawdziwa przyjemność. Szkołę ekonomiczną skończyłam dopiero wtedy, kiedy wychowałam swoje dzieci. Pamiętam, że podczas przygotowywania się do egzaminów, kiedy się bardzo się czymś zdenerwowałam, chwytałam za szydełko. W ten sposób mogłam odzyskać oddech.
Przekazuje Pani innym swoją wiedzę?
– Tak. Mamy Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych Jeździmy więc i uczymy inne panie. Ja szydełkowania i wykonywania frywolitek, a moje koleżanki wytwarzania różnych przedmiotów z papieru, na przykład kwiatów i wikliny. Miałyśmy nawet, w Gminnym Ośrodku Kultury w Sicienku, wystawę swoich prac.
Coś jeszcze?
Jeszcze wyszywam. Pracuję też z dziećmi w Wiejskim Ośrodku Kultury. One nie bardzo lubią zajmować się szydełkowaniem. Chętniej gotują. Dlatego mamy taki jeden, specjalny dzień – dzień kuchcika. Robimy wówczas różne potrawy: sałatki, zapiekanki, zupy. Czasami pieczemy pączki i ciasta. Jeździmy z dziećmi na wycieczki i na biwaki. Mamy też zespół wielopokoleniowy – razem śpiewamy pieśni ludowe i religijne… Staram się być wszechstronna.
Po co to wszystko?
– By zintegrować ludzi.