Madonna na Narodowym: Echo, głosy i buczenie

0
729
views

Madonna zapoczątkowała nową erę dla Stadionu Narodowego – czas koncertów. Niestety, słychać było głównie bliżej nieokreślone dźwięki.

W mienioną środę na Stadionie Narodowym odbył się koncert Madonny. Noc i nadchodzący poranek należały do relacji i fotorelacji z wydarzenia. W artykule o znamiennym tytule Narodowy zdał egzamin. Dwugodzinny teledysk Madonny czytamy: „Równie ważne jest nagłośnienie. I tu też stadion wypadł dobrze. To oczywiste, że na tego typu obiektach dźwięk nie będzie doskonały, że niekiedy będzie się odbijał. Nie wiem, jak było na najwyższych miejscach Narodowego, ale na samej płycie i trybunach bocznych słychać było dobrze, wyraźnie”. I tu pojawił się głos ludu.

Z komentarzy na forach wynika, że część fanów zamiast słyszeć piosenki idolki, została zaatakowana kakofonią dźwięków. Wśród opinii dominują głosy rozczarowania, nierzadkie są stwierdzenia: koncert "wiocha", jak można było sprzedawać bilety na sektory, w których słyszalność była zerowa, nie byłam jeszcze na takim koncercie, gdzie byłaby tak fatalna akustyka (chyba że dla organizatorów wystarczy, aby było słychać basy), kilka postów dalej widzimy anonim3066: nigdy więcej nie zdecyduje się na bilet siedzący na stadionie, bo stadion się na takie koncerty chyba jednak nie nadaje.

Nie tylko akustyka, pozostawia wiele do życzenia, pojawiły się również zarzuty co do widoczności i tak czytamy: Górne telebimy nie zostały włączone – dlaczego? Z bocznych trybun nawet nie widziałam, że jakiś film o powstaniu był odtwarzany. Może i mecze da się oglądać z bocznych trybun, ale koncertu słuchać – nie, te miejsca nie powinny być objęte sprzedażą.

Być może na Narodowym lepiej stać na płycie, niż siedzieć w sektorach. Ma to swoje dobre strony, każdy artysta, który wystąpi może liczyć na owacje na stojąco, o brawa będzie się musiał jednak postarać sam. Taką szansę otrzyma zespół Coldplay 12 września b.r.

 

Zd24.pl