Bardzo burzliwa eksmisja

0
553
views

Aktywiści weszli do mieszkania na Hożej, w oknie wywiesili „Miasto to nie firma” i zabarykadowali drzwi szafą, na której usiedli. – Siekiery straży o centymetry mijały nogi – mówią w relacjach. Mimo protestu, eksmisja staruszki i jej dziecka doszła do skutku.

Pani Iwona do wczoraj mieszkała przy Hożej 1. Jej dom został zwrócony przedwojennemu właścicielowi, a następnie sprzedany firmie Dore. Od tego momentu zaczęły się kłopoty. – Ktoś na pewien czas bezprawnie zakręcił gaz, innym razem wodę – mówi jeden z protestujących. Gdy firma podniosła czynsz, zadłużona Pani Iwona otrzymała od miasta propozycję mieszkania socjalnego. Odmówiła, argumentując, że ze względu na inwalidztwo potrzebuje jednego pokoju więcej.

Eksmisję próbowali powstrzymać aktywiści, m.in. zgrupowani wokół strony Facebooka „Eksmisje stop!”.

Komornikowi towarzyszyło ok. 20 policjantów i straż, która siekierami rozbijała zabarykadowane drzwi. Aktywiści mówią o niepotrzebnej przemocy, biciu pięściami i pałkami. Inaczej przedstawia wydarzenia policja, „Funkcjonariusze użyli chwytów obezwładniających, wyprowadzili te osoby na zewnątrz, wylegitymowali je”, mówi Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, Pani Iwona zamieszkała u znajomych. Aktywiści „Eksmisje stop!” zapowiadają zmianę sposobów działania, bo obecne nie przyniosły skutku.

Źródło: Gazeta Wyborcza, http://essemdo.blogspot.com