Zielony Dziennik

“Pudzian” zaskakuje. Walczył chory!

Pudzianowski: miałem 38 stopni
– W czwartek na ostatnim treningu, gdy skończyłem sobie biegać 5 km złapałem zimnego powietrza i przeziębiłem się.

Jeszcze w dniu walki miałem 38 stopni gorączki – mówi Mariusz Pudzianowski serwisowi www.boxingnews.pl. “Pudzian” walczył z Marcinem Najmanem chory!

Łukasz Głowacki: Jakie to uczucie wygrać swoją pierwszą walkę w formule MMA?

Mariusz Pudzianowski: Ta wygrana nie zadziałała na mnie jakoś emocjonująco. Ja podszedłem do tej walki jak do zawodów Strongaman, gdzie jestem przyzwyczajony do wygrywania. Po prostu to jest tak, że niektórzy mają takie coś w sobie, że są osobami do wygrywania. Myślę, że i ja coś takiego w sobie mam. Ta wygrana nie robi na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Trening był dobrze zrobiony i walka wyszła tak jak powinna. Teraz czekają mnie jeszcze cięższe treningi.

Ł.G: Czy low kicki, które wyniszczyły wczoraj Marcina Najmana, to była właśnie część planu taktycznego na ten pojedynek?

M.P: Powiem tak, każdy przeciwnik jest inny. Na boksera jest to dobry sposób, bo bokser zawsze ma te jedną nogę wysuniętą do przodu. Walka w MMA nie polega na laniu się. Ona polega na myśleniu. Trzeba było w tej walce pomyśleć jak boksera załatwić. Tu ma się naprzeciw boksera, który dość długo jest na zawodowym ringu. To nie jest tak, że on przypadkiem wystawia prawą nogę do przodu, to jest wyuczony nawyk. Tak jak ręka ucieka przed gorącym, tak zawsze przy wyprowadzaniu ciosu bokser wysuwa do przodu nogę i bije z tzw. biodra. No i aż się prosiło żeby kopnąć tą nogę.

Ł.G: Zaskoczyłeś wszystkich walką na dystans. Czy już po pierwszym kopnięciu wiedziałeś, że Najman nie wytrzyma tej walki?

M.P: Mało, kto może wytrzymać takie kopnięcie jak ja wyprowadzam. To nie chodzi o to, że to był akurat Najman, bo praktycznie mało, kto byłby w stanie takie kopnięcie wytrzymać. To nie był przypadek, że ktoś pisał o tym, że trenerowi, który przyjął moje kopnięcie kość pękła, a jednemu z zawodników MMA nogi porozbijałem. To nie były jakieś ściemy medialne, tylko to była prawda. Jednemu chłopakowi podczas sparingów noga pękła, drugiemu także coś tam się stało. Tu akurat 12 lat treningów karate dało efekt. Karate kyokushin jest dość twardym sportem, a tu w ringu trzeba było nawalać.

Ł.G: Spodziewałeś się, że walka potoczy się tak szybko? Że potrwa to mniej niż minutę?

M.P: Spodziewałem się, że walka dłużej potrwa. 25 kg różnicy, to, co by nie mówić jestem jednak trochę wolniejszy od niego. Każdy myślał, że będę w ringu takim wołem stojącym. Każdy się sugerował treningiem, na który złapali się wszyscy i dziennikarze. (śmiech)

Ł.G: Jaka teraz przyszłość czeka Mariusza Pudzianowskiego w MMA?

M.P: Jaka czeka mnie przyszłość? Czeka mnie teraz czas ciężkich, ale to bardzo ciężkich treningów. Mogę powiedzieć, że czekają mnie teraz bardzo ciężkie treningi. Wiadomo, że postawiłem sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Mam przed sobą blok dziesięciopiętrowy. Narazie byłem na parterze. Teraz wszedłem na pierwsze piętro. A jeszcze przedemną jest dziesięć pięter, więc jeszcze długa droga przede mną.

Ł.G: Jest szansa, że już na kolejnej gali KSW Mariusz Pudzianowski pojawi się ponownie w ringu?

M.P: Jeżeli będę na tyle przygotowany to tak. Zobaczymy jak to się teraz potoczy. Czekają nas rozmowy na temat kolejnego rywala. Na razie spokojnie i powoli, małymi kroczkami będziemy zmierzać do celu.

Ł.G: Czy czułeś jakiś stres przed tą walką, bo wyglądało, że wyszedłeś do Najmana na zupełnym luzie?

M.P: Nie czułem jakiejś dużej presji. Bałem się tylko jednego. W czwartek na ostatnim treningu, gdy skończyłem sobie biegać 5 km złapałem zimnego powietrza i przeziębiłem się. Wczoraj jeszcze miałem 38 stopni gorączki. Także przed walką czekało mnie zbijanie gorączki polopiryną i kroplówką z witaminą C dożylnie. Po to, aby zbić tę temperaturę i wzmocnić organizm. Ciężko było, bo dusiłem się od kaszlu na rozgrzewce, oczy mnie niesamowicie bolały. Oczywiście nie mogłem dać tego po sobie poznać. Lekarza miałem ze sobą, który zaaplikował mi kroplówkę dożylnie, aby mnie troszeczkę wzmocnić, ale jakoś poszło.

Ł.G: Jakie to uczucie stanąć w ringu słysząc swoje imię krzyczane przez 6 tysięcy kibiców?

M.P: Jest to dla mnie normalne uczucie. Tu było 6 tysięcy ludzi. Na zawody Strongman przychodzi po 10 tysięcy ludzi. Nie była to dla mnie jakaś nowość, bo jestem do tego przyzwyczajony.

Ł.G: Czy były to najłatwiej zarobione pieniądze w twojej karierze?

M.P: Dwa razy dziennie po 3 godziny treningu przez dwa miesiące. Na każdym treningu komplet ubrań mokrych od potu, więc ja nie uważam, że to były łatwo zarobione pieniądze.

Ł.G: A były to najszybciej zarobione przez ciebie pieniądze?

M.P: Akurat w MMA jest tak, że czasem jest walka 15 minut, a czasem minutę. Z tym przeciwnikiem poszło akurat szybko, ale następny rywal może mnie obić i to zdrowo.

Ł.G: Powiedz, co sądzisz o postawie Marcina Najmana w ringu?

M.P: Powiem tak. To naprawdę odważny chłop. Wiedział, że będzie ciężko w ringu, ale podjął to wyzwanie. Trochę, co prawda za dużo gada, ale plus dla niego za odwagę, że nie bał się wyjść ze mną do ringu. Wiedział, że wygrałem zawody na najsilniejszego człowieka świata. To jest wielobój siłowy, a nie podnoszenie ciężarów. Tam trzeba biegać z kulami, rzucać dużymi elementami na odległość. Jest tam praktycznie wszystko. Trzeba ciągnąć samochody. To nie jest podnoszenie ciężarów, tam trzeba mieć zwierzęcą siłę. Najman nie bał się wyjść ze zwierzakiem, który od 9 lat jest na samym szczycie tego sportu.

Ł.G: Czy według ciebie Najman powinien jeszcze występować na galach MMA? Przeciwnik był tym razem za mocny, czy Najman nie nadaje się do tego sportu?

M.P: Powiem może tak, przeciwnik był za mocny. Ja akturat okazałem się zbyt mocnym i zbyt silnym dla niego. Oczywiście nie bez znaczenia była także waga, bo jednak te 30 kg różnicy robi swoje. Waga w MMA jest taka, że jeśli zawodnicy ważą powyżej 100 kg to jest już waga open, gdzie nie ma limitów. Troszeczkę wydaje mi się, że byłem dla niego za mocny.

Ł.G: Czy MMA to sport, w którym Mariusz Pudzianowski chce teraz zostać mistrzem?

M.P: Na pewno w Strongmanie będę nadal startował. Co do MMA to będę się starał osiągnąć w tym sporcie jak najwięcej. Chciałbym, chociaż raz zdobyć tytuł mistrza MMA w wadze ciężkiej. Jest to możliwe, jeżeli się uprę. Może to trwać nawet 4 lata, ale zdobędę tytuł i będę mistrzem.

Ł.G: Jeżeli padnie propozycja walki w USA lub Japonii przyjmiesz taką propozycję?

M.P: Przyjmę, ale nie teraz. Jeszcze za wcześnie na USA czy Japonię.

Ł.G: Paweł Nastula vs Mariusz Pudzianowski. Zgodziłbyś się na ten pojedynek?

M.P: Tak zgodziłbym się, ale nie teraz. Paweł jest bardzo dobrym zawodnikiem i jeszcze dużo muszę potrenować zanim stanę z nim w ringu. Jeszcze dużo mi w tym sporcie brakuje.

www.boxingnews.pl