Zielony Dziennik

Dziennik emigranta: jak dobrze być premierem (zwłaszcza Włoch)

02.02.2011 Torquay

Dziennik emigranta: jak to dobrze być premierem (zwłaszcza Włoch)

Jak ja bym chciał być premierem Włoch. Opływać w luksusach, opiekować się potrzebującymi nastoletnimi seksbombami i gwizdać na jakąkolwiek opozycję. Jestem przekonany, że nie ma takiego premiera na świecie, który nie zazdrości Silvio Berlusconiemu. Ba, mało jest mężczyzn, którzy mu nie zazdroszczą. To człowiek sukcesu, o wielu talentach i dużej dawce przebojowości. Facet na schwał, obrzydliwie bogaty, obrotny i zaradny, może niezbyt urodziwy (ale jak na siedemdziesiąt pięć wygląda całkiem niczego sobie), ale mający niesamowite powodzenie u kobiet. Mnie się wydaje czasem, że to jest nowe wcielenie Pana Twardowskiego. Jestem niemal pewien, że sprzedał duszę diabłu.

Jeśli chodzi o pieniądze to Silvio Berlusconi to współczesny Midas, czego się nie tknął zamieniał złoto. Jest przykładem, że można samemu dorobić się fortuny – od pucybuta do milionera (urodził się w rodzinie niezamożnej – ojciec pracował w banku, matka była gospodynią domową) . Mówię niemal, bo Silvio jest multimiliarderem, prawdopodobnie najbogatszym Włochem (rozpiętość wycen jego majątku jest wielka – od 3 do 9,4 miliarda dolarów w zależności od źródeł), a na pewno mieści się w pierwszej trójce.
Jest właścicielem trzech ogólnokrajowych stacji telewizyjnych, gazet i magazynów. Posiada klub piłkarski – AC Milan, banki, supermarkety i sieć multimedialnych księgarni i Bóg wie co jeszcze. Parał się produkcję filmową oraz nagrał kilka albumów muzycznych, gdzie sam śpiewał. Ma przynajmniej siedem luksusowych domów w samych Włoszech.

Jak się dorobił tego majątku? W zasadzie nikt nie wie, zarzucano mu korupcję, nękano procesami, ale jeszcze mu tego nie udowodniono. Zarzucano mu kontakty z mafią, ale jako premier zadał jej najwięcej ciosów. Niczego mu nie udowodniono. Jeszcze. Próbował też zmieniać prawo, żeby nie można było go oskarżać. To mu się nie udało, ale konflikty z prawem nie są mu straszne. Poza tym, ma z czego ewentualnie zapłacić.

Jeśli trzeba byłoby go porównać do kogoś w Polsce, to byłby skrzyżowaniem Kulczyka oraz niezapomnianego Leppera. Dlaczego? Ma kasę jak Kulczyk i jego wpływy, a z drugiej strony ma podobne wiele zatargów z prawem jak pan z czerwono-białymi krawatami. I tak jak Lepper ma cięty język i często wali gafy.

Mężczyźni mogą mu zazdrościć niezwykłego seksapilu, kobiety kochają jego piosenki (jego albumy rozchodzą się w milionowych nakładach), a sam otacza się niezwykle urodziwymi przedstawicielkami płci przeciwnej. Pomimo tego, że ma 75 lat! I jak na ten wiek wygląda świetnie, choć jest to zasługa nie tylko genów, ale także skalpela. Ale ale on ma siedemdziesiąt pięć lat – a przecież w Polsce to jest już wiek, w którym należy umierać, a ten cieszy się życiem i bierze z niego co się da. Ponadto Silvio jest znany z szybkości ripost i niewyparzonego języka. Nie, żeby to mu przeszkadzało. Ma facet jaja i charakter, trzeba przyznać.

A żeby jeszcze pokazać jak niezwykłą osobą jest premier Włoch to trzeba nadmienić jest też znany ze swoich osobistych przyjaźni – z Bushem oraz Vladimirem Putinem. Czego więcej trzeba?

I choć nie chciałbym, żeby polska polityka konkurowała z włoską w dziedzinie obciachu, to jednak… Czy nie miło byłoby mieć takiego premiera? Zamiast Donalda Tuska? Bo Tusk ani nie jest bogaty, ani nie ma powodzenia u kobiet (przynajmniej takiego jak Silvio), nie ma swoich mediów, nie umie śpiewać, nie przyjaźni się ani z Putinem ani z Bushem. Nie boi się opozycji. Tuskowi brakuje też charyzmy i jaj, które zdecydowanie posiada włoski premier. Tusk to polityk bez wdzięku, nudny. Nikt mi nie powie, że z Berlusconim można się nudzić.

Poza tym, znając polskie realia – nie udało się jeszcze nikomu (oprócz Pawlaka, ale on się nie liczy) być premierem więcej niż raz, a Berlusconi jest już premierem raz trzeci!1
Wiwat Berlusconi! – Berlusconi na premiera Polski.

Niżej podpisany pod apelem –
Artur Pomper