Zielony Dziennik

Dziennik emigranta: Incepcja Chrisa Nolana

10.02.2011 Torquay

Dziennik emigranta: „Incepcja”, czyli świat snów

Obejrzałem w końcu “Incepcję” z Leonardo di Caprio w roli głównej. Film opowiada o grupie ludzi, którzy zawodowo kradną informacje z naszej podświadomości. Zabawa to niebezpieczna i trudna, trzeba się na tym znać i trzeba być naprawdę dobrym w tym co się robi. Bo wchodzenie w czyiś sen jest ryzykowne. Bo spapranie roboty nie grozi tylko obudzeniem się, ale konsekwencjami znacznie poważniejszymi. Ta grupa ludzi, z di Caprio na czele ma nowe zadanie. Takie, które jeszcze nikomu się nie udało, ale jest teoretycznie możliwe. Zadanie jest tak skomplikowane, że wykradanie informacji z podświadomości, albo uczenie kogoś jak się obronić przed czymś podobnym wydaje się dziecinnie proste. Leonardo gra faceta ściganego, a w trakcie filmu dowiadujemy się o co jest oskarżony I ścigany. To nowe zadanie, a raczej wyzwanie jest jedyną szansą, aby on mógł wrócić do swoich dzieci. Jako poszukiwany przez prawo nie może on wrócić do kraju. Nowy zleceniodawca obiecuje pomoc w zamian za zrealizowanie przedsięwzięcia.

Polecam film z kilku powodów. Po pierwsze fabuła jest dość nietypowa, bohaterzy to terroryści ludzkich snów. Złodzieje nowych czasów, w których nigdzie nie jesteś bezpieczny. Nawet w swoim śnie. To czasy niedalekiej przyszłości, w których nawet śniąc nie możesz być pewny czy czegoś nie zdradzisz. Nasza podświadomość to pole nowej walki. Na szczęście jeśli chcesz i masz wystarczającą ilość pieniędzy możesz się obronić. Możesz się nauczyć technik samoobrony – twoją podświadomość da się wytrenować. „Incepcja” może nie tworzy jakiegoś nowego, nie eksploatowanego wcześniej świata, ale znacznie go modyfikuje. Jeśli bowiem można coś podczas naszych snów ukraść, to można też nam coś zaszczepić. I na tym koncentruje się akcja. Przyznam, że momentami wyjaśnienia dlaczego oni to robią i w jaki sposób są nieco zagmatwane, ale warto przez nie przejść – bo ci specjaliści będą usiłowali uśpić swoją ofiarę nie jeden raz, ani nawet dwa. Niektórzy mówią, że jak zasypiasz we śnie to się budzisz – tu zobaczysz, że to nie do końca prawda. Ale mieszanie w cudzych snach nie jest bezpieczne. To bezpardonowa walka i jazda bez trzymanki, gdzie nawet najlepszy plan może się nie powieść. To test wytrzymałości psychicznej i sztuki improwizacji. A oprócz tego, że to porywający film akcji – z pościgami w mieście, na śnieżnych stokach i Bóg wie gdzie jeszcze to jest to też film o miłości, bez epatującej zewsząd golizny ani śmiałych scen seksu. A i ta miłość jest nieźle pogmatwana i pokręcona. Ale więcej nie chcę napisać, żeby nie zdradzać do końca wątków.

Niesamowite są efekty specjalne – od miasta składającego się wpół, co można obejrzeć na każdym trailerze, aż do walk wręcz w stanie nieważkości. Absolutna rewelacja. Do tego świetna obsada – jako główny bohater wspomniany już Leonardo di Caprio, w epizodycznej roli sam Michael Caine, a w najważniejszych rolach kobiecych Ellen Paige (ze świetnej komedii Juno) oraz zwyciężczyni Oskara – Francuska Marion Cotillard (znana przede wszystkim z roli w La Vie en Rose – o życiu Edith Piaf).

Wartka akcja, szaleńcze pościgi, świetne efekty specjalne, zapierające sceny walki wręcz w niezwykłych lokalizacjach, a do tego świetna fabuła, z plejadą gwiazd. „Incepcja” Chrisa Nolana (reżysera i scenarzysty tego filmu, reżysera dwóch części Batmana oraz świetnej Bezsenności z Alem Pacino i Robinem Williamsem) polecam gorąco.

Artur Pomper