Zielony Dziennik

Dziennik emigranta: Longleat – pierwszy park safari w Wielkiej Brytanii

11.04.2011 Torquay – Longleat – Torquay
Dziennik emigranta: Pierwszy park safari – Longleat, hrabstwo Wilthsire
Dziś miałem tą przyjemność odwiedzenia jednej z największych atrakcji turystycznej hrabstwa Wiltshire – parku safari Longleat.

To jedno z pierwszych takich przedsięwzięć na świecie. W 1966 roku, w sercu najbardziej żyznego hrabstwa w Wielkiej Brytanii ekscentryczny arystokrata postanowił przybliżyć milionom dreszczyk emocji i przywiózł wielkie koty do Wielkiej Brytanii. Odtąd każdy może zobaczyć je żyjące na angielskiej ziemi.

Safari Park jest podobny do ogrodu zoologicznego, jednak z tą różnicą, że zamiast na nogach zwiedza się jeżdżąc samochodem. W niektórych miejscach można mieć otwarte okno samochodu, a w niektórych miejscach nawet z samochodu wyjść! W pozostałych miejscach jest ścisły zakaz opuszczania pojazdu, a w razie potrzeby można trąbiąc zasygnalizować, że jest się w niebezpieczeństwie lub potrzebie i strażnik parku zaraz przybędzie.
Gdy wyjdziesz z auta można się przyjrzeć małym kangurom i żyrafom, które skubią sobie trawę zaledwie dwa metry od ciebie. A gdy z powrotem wsiądziesz do samochodu jeździ się pomiędzy antylopami i gazelami, pomiędzy nosorożcami i lamami. Nie dzieli cię żadna siatka, żadne ogrodzenie – wszystkie te zwierzęta chodzą sobie gdzie popadnie, ale zawsze są na widoku. Za siatką są tylko niektóre ptaki – najpierw flamingi, a potem sępy oraz jakaś dzika świnia z wielkimi zębami. Kawałek dalej już bez ogrodzenia pelikany nad jeziorem – właśnie w Longleat znaleziono sposób w jaki rozmnażać te ptaki trzymane w niewoli, co jest podobno bardzo trudne.
Potem wjeżdża się między małe małpy – które skaczą na samochody i demolują je jeśli coś odstaje. Nam udało się przejechać bez szkód, ale przed wjazdem musiałem zdjąć odczepianą antenę. Małpy wskoczyły na nasz samochód, przyjrzały się nam uważnie, po czym usiadły na dachu. Wszystko to, w trakcie jazdy. Z przodu widać, jak inne małpy harcują na samochodzie innych zwiedzających. Rewelacja! Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy one nie wyjadą do następnej atrakcji razem z nami, ale tuż przed bramą same zeszły z samochodu. Świetna atrakcja dla dzieciaków.

Dalej wielkie czworonogi – żyrafy, antylopy czy nosorożce. Szczególnie tymi ostatnimi byłem bardzo zaskoczony, jako, że właśnie nosorożce mają opinię bardzo agresywnych. Tutaj były zupełnie spokojne i bez specjalnego zainteresowania patrzyły na zwiedzających. Następnie była chyba największa atrakcja dla dzieciaków (może zaraz po małpach) – możliwość nakarmienia głodnych antylop! A następnie bardzo smutna słonica, którą przywieziono z cyrku, po tym jak jej opiekun źle się nią opiekował.

Jednak największy dreszcz przyszedł mnie za podwójnym ogrodzeniem do wielkich kotów – tygrysów i lwów. To serce parku i najstarsza jego część. To możliwość obcowania z wielkimi zwierzętami bez krat czy barier, przez szybę twojego samochodu. Tygrysy syberyjskie oraz lwy chodzą sobie swobodnie pomiędzy samochodami. Można dobrze się im przyjrzeć – jedna lwica leżała sobie mniej niż pół metra od drogi – w zasadzie na wyciągnięcie ręki – gdybyś tylko się odważył. Bo przecież to mogłoby się źle skończyć. Zawsze wydawało mi się, że to lwy są najciekawsze, ale tu zdecydowanie bardziej spodobały mi się tygrysy. Może dlatego, że lwy generalnie były wyjątkowo rozleniwione, a jeden z tygrysów (a naliczyłem cztery) przechadzał się wzdłuż ogrodzenia. Widać było jego ogrom – wszak dorosły samiec może ważyć trzysta kilo! Super. I to wszystko może trzy metry od ciebie.
Na koniec wycieczki specjalny wybieg dla watahy wilków. (Wilki wytrzebiono na Wyspach ponad dwieście lat temu).

Wycieczka do Longleat to nie musi być tylko 2 godziny w parku safari. Spokojnie można z tego zrobić cały dzień, zwłaszcza jeśli zgubi się gdzieś w labiryncie przy wielkim pałacu. Longleat House – wielki pałac również jest do zwiedzania, tak samo jak mnóstwo pozostałych atrakcji. Nie brakuje także sklepów z pamiątkami, barów i restauracji, oraz innych rzeczy wartych zobaczenia.

Wycieczka do Longleat – gorąco polecam. Poniżej link do ich strony internetowej:
http://www.longleat.co.uk/
Artur Pomper