Zielony Dziennik

Walka, czy pranie brudów?

Wszystkie znaki na ziemi i niebie pokazują, że czeka nas ostra i niezwykle brutalna kampania wyborcza. Nie do sejmu, ale do senatu. Jednomandatowe okręgi i możliwość startu niezależnych kandydatów robią swoje.


Myślę, że kolejny raz zmierzą się byli prezydenci Bydgoszczy; Konstanty Dombrowicz i Roman Jasiakiewicz. Kiedy kilka lat temu walczyli o prezydencki fotel(wygrał wówczas Konstanty Dombrowicz) wcale nie było miło. Tuż przed głosowaniem pojawiały się dość obelżywe ulotki, czerwone kartki i tym podobne „elementy” społecznej perswazji. To jednak okazało się niczym w porównaniu z tym, co działo się podczas ubiegłorocznych, grudniowych wyborów prezydenckich. Przed drugą turą – a przypomnę Konstanty Dombrowicz starał się za wszelką cenę wygrać z Rafałem Bruskim – oczernił swojego rywala w programie toruńskiego Radia Maryja. Przegrał potem proces, a sąd nakazał Konstantemu Dombrowiczowi opublikowanie przeprosin.
Mało tego. Tygodnik Fakty i Mity opublikował tuż głosowaniem wyniki niezwykle oryginalnej prowokacji „Co kandydaci zrobią dla Rydzyka”. FiM kandydatom na prezydentów kazało wykonać 3 zadania: napisać paszkwil na konkurenta, wyliczyć swoje zasługi dla kościoła oraz ojca Tadeusza Rydzyka. I co? W ścisłym gronie „najlepszych” znalazł się ówczesny prezydent miasta i kandydat na to właśnie stanowisko – Konstanty Dombrowicz! Myślę, że autorów prowokacji urzekło takie oto oskarżenie: ”szuka wyborców w bydgoskich piwiarniach i dzięki swobodzie obyczajowej znajduje popleczników…” O ile mnie pamięć nie myli Rafał Bruski wspaniałomyślnie przemilczał te słowa. Nie musiał się już taplać w błocku i żądać satysfakcji. Dosłał ją na tacy, bo wygrał wybory.

Skoro w grze o niższą stawkę – mandat senatora, to coś bardziej prestiżowego i dochodowego od fotela prezydenta zadłużonego po uszy miasta – Konstanty Dombrowicz tak postępował, to czego należy spodziewać się w tym roku? Zwłaszcza, że jego najpoważniejszy konkurent, Roman Jasiakiewicz, też potrafi grać stojąc na granicy przyzwoitości. Przed nami wymiana ciosów, czy polityczne szambo? Oby to pierwsze!

la'a kea

Exit mobile version