Zielony Dziennik

Asertywność – Jestem za a nawet przeciw

Asertywność to w ostatnim czasie bardzo popularne i modne słowo. Mimo, iż wcale jawne mówienie „NIE” naszą domeną nie jest, to dla chwilowego bycia „na czasie” jesteśmy skłonni wyznać, iż pewność siebie mamy we krwi.

Obnosimy się ze swoim zdecydowaniem, niejednokrotnie sami tak naprawdę nie wiedząc czego od życia chcemy. Manifestacyjnie, wszem i wobec ogłaszamy naszą śmiałość w kontaktach z otoczeniem, podświadomie spalając się jednak, gdyż ciągłe bycie na świeczniku męczy naszą psychikę. Zawsze i wszędzie pragniemy być jak najlepsi, najbardziej wydajni, nie znoszący sprzeciwu ze strony innych, sami jednak mówiący stanowcze „DOŚĆ” kiedy wymaga tego sytuacja.

Owszem, należy być asertywnym, ale tylko w momencie, gdy nasze racje są jak najbardziej słuszne. Nic na siłę, jeśli w ten sposób chcemy zdobyć czyjąś akceptację, zyskać przychylność, na przykład szefa, bądź przypodobać się komuś ważnemu, to takie zachowanie zupełnie mija się z wyznawanym przez nas poglądem, absolutnie asertywność to nie jest, lecz jedynie zwykłe lizusostwo czy złudne pochlebstwo.

Bo czy uważamy siebie za prawdziwie asertywnych w momencie, gdy nie akceptując wszechobecnego palenia tytoniu, kłębów unoszącego się w nad głowami dymu czy nieznośnego drapania w nosie, kiedy to zbyt gwałtownie wdychamy przesycone drażliwą wonią powietrze i nie okazujemy niezadowolenia, to czy takie zachowanie uważamy za objaw sprzeciwu? Czy pełna asertywność jawi się w stwierdzeniu: „ Tak, proszę, nie krępuj się” w momencie gdy dawno nie widziany kumpel zastrzeli nas pytaniem: „ Nie będzie przeszkadzało Ci jeśli zapalę?”.

Tu poddajesz się jego władzy, nie stojąc szturmem za własnym punktem widzenia. Nie chcesz urazić miłego gościa, sprawić by czuł się skrępowany czy nieswój, dlatego przystosowujesz się do zgotowanych warunków przez usatysfakcjonowanego przyjaciela. Bokiem wychodzi Ci to bierne palenie, ale prosto z mostu nie oznajmisz, że już „DOŚĆ”, bo jak to będzie wyglądało, co Twój kompan sobie pomyśli, jeszcze nie daj Boże obrazi się na Ciebie.

Towarzysz natomiast radośnie wciąga w mniej uradowane płuca kolejną dawkę tytoniu, nie bacząc zupełnie na Twoje czerwone źrenice i zapuchnięte powieki. Nie słyszy dyskretnego, aczkolwiek donośnie wybrzmiewającego kaszlu, sugerującego Twój jakże bierny mimo wszystko opór. Zaślepiony swoim nałogiem, zupełnie nie dostrzega, że rozmówca, czyli TY, zaraz zejdzie na atak astmy. W tym momencie, jeśli palenie utrudnia Ci nie tylko oddychanie ale i życie, powinieneś wręcz powiedzieć stanowcze: „Nie, nie życzę sobie żebyś palił w moim towarzystwie”.

To palacz ma się dostosować do otoczenia a nie otoczenie do jego nałogu. Zupełnie inaczej bywa w przypadku gdy ktoś prosi Cię o pomoc w postaci jednorazowej pożyczki na zakup czegoś co w danej sytuacji jest mu niezbędne do przeżycia. Nie powinno się wtedy, jeśli oczywiście nasz portfel pozwala na pomoc potrzebującemu, odmówić przysługi przyjacielowi czy sąsiadowi. Jeśli powiemy kategoryczne „NIE” bo wyznajemy sobie zasadę, iż pieniędzy nie pożyczamy, ktoś przez nas może nie wykupić niezbędnych do życia leków dla dziecka czy opłacić rachunków za czynsz. Czy to sprawi, że poczujemy się szczęśliwi, będziemy silni i nie do zdarcia?

Jeśli mamy w sobie tak mało empatii to z pewnością obrośniemy w piórka, jednakże przyczynimy się tym samym do nieszczęścia innych, i tak już nazbyt upokorzonych bo proszących z żalem o jałmużnę, której i tak nie otrzymali. Asertywność to dobra cecha, pozwalająca na wyrażanie swoich emocji, jednak nie należy zawsze i wszędzie demonstrować swojego sprzeciwu. Nie bądźmy zimnymi draniami z szerokim „NIE” na naszych ustach. Pozwólmy sobie na asertywność w momencie, gdy nasze poglądy stoją w opozycji z wyznawanymi racjami, własnym dobrem i dobrem innych, za co dalibyśmy rękę sobie odrąbać.

 

www.ZielonyDziennik.pl, Ilona Opolska