Zielony Dziennik

Negocjacje na temat ACTA

Ignorantia iuris nocet – wedle obowiązującej zasady będącej podstawą demokratycznego państwa prawnego nieznajomość obowiązujących norm prawnych szkodzi odbiorcom prawa, osobom żyjącym w określonym systemie prawnym.

Dlatego tak ważną rzeczą jest zwiększanie świadomości prawnej społeczeństwa, a kluczową rolę odgrywa przejrzystość procesu stanowienia prawa. Co wtedy, gdy w kluczowej kwestii pojawia się słowo „tajne”?

Rada Europejska 16 grudnia 2011 r. podjęła decyzję o podpisaniu ACTA w imieniu Unii Europejskiej. Informacja jak tysiące innych publikowanych każdego dnia przez ograny Unii, jednakże ta wywołała falę oburzenia. ACTA to umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi mająca znacząco poprawić skuteczność walki z łamaniem praw autorskich. Idea słuszna, aczkolwiek problematyczny jest sposób jej realizacji.
ACTA jak typowa umowa międzynarodowa była negocjowana pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi państwami, jednak informacje na temat postępów negocjacyjnych, proponowanych projektach tekstu umowy pozostawały jedynie do informacji jedynie osób upoważnionych do negocjowania w imieniu swoich państw. Zasłanianie się tajemnicą negocjacji można podważyć i żądać ujawnienia społeczeństwu wszelkich niezbędnych informacji. Informacje nie powinny być objęte klauzulą tajności jeśli nie służy to ochronie słusznych interesów państwa, jak w przypadku Polski stanowi Ustawa o dostępie do informacji publicznych. Podobnie w innych krajach Unii Europejskiej dostęp do informacji publicznych powinien być ograniczany tylko w nadzwyczajnych przypadkach. Jak okazuje się, ACTA była tym wyjątkowym przypadkiem. Uczestniczy negocjacji unikali jakichkolwiek wypowiedzi, a żądania organizacji pozarządowych kończyły się kuriozalnymi sytuacji, jak w Szwecji, gdy udostępniono treść ACTA z zakreślonymi na czarno wszystkim artykułami oprócz nagłówków. Rząd Szwecji tłumaczył się ochroną tajemnicy negocjacji. Podobnie do żądań parlamentarzystów europejskich odnosiła się Rada i Komisja Europejska.
W Polsce premier Donald Tusk wraz ministrem Michałem Bonim już przeszło rok temu zapowiadali otwartą dyskusję ze środowiskiem internautów i organizacjami pozarządowymi. Same organizacje były odprawiane z obietnicą przyjrzenia się sytuacji przez rząd. Gdy ostatecznie otrzymały dostęp do tekstu po jego opublikowaniu wyraziły sprzeciw i zaniepokojenie zapowiedzią podpisania i ratyfikowania ACTA. Aktualnie konsultacje mają się odbyć w przyszłym miesiącu, czyli już po ewentualnym popisaniu ACTA w Tokio przez Radosława Sikorskiego.
Jak skutecznie bronić swoich praw i bez obaw poruszać się w gąszczu praw, gdy bezzasadnie ogranicza się dostęp obywateli do opracowywania prawa i wyrażania swoich poglądów.

Umowa została przygotowana i przyjęta bez udziału obywateli, a co jeszcze bardziej oburza to fakt, iż może być zmieniana „od środka”. Oznacza to, że zmiany w umowie mogę być dokonywane bez rewizji prawa z udziałem obywateli. Zmian dokonuje nowopowstały organ powołany przez ACTA.

Dziś, to jest 23 stycznia 2011 roku, minister administracji i cyfryzacji Michał Boni poinformował, że Polska najprawdopodobniej podpisze kontrowersyjne porozumienie 26 stycznia.

MK