Zielony Dziennik

Stop! Ale jak?

Program Odpowiedzialnej Sprzedaży Stop18! opublikował wczoraj raport, opisujący zjawisko sprzedaży wyrobów tytoniowych nieletnim. Zjawisko częste i trudne do wyeliminowania.

Niepełnoletni nie kupiliby papierosów, gdyby nie sprzedawcy. Dlaczego sprzedają nieletnim papierosy? Większość robi to dla zysku, inni nie znają obowiązującego prawa. Jeszcze inni nie chcą sobie utrudniać życia, więc sprzedając wyroby tytoniowe, sugerują się wyglądem klienta, a nie posiadanym przez niego dowodem osobistym. Kolejna grupa obawia się agresji ze strony klientów.

– To fikcja. Z naszych badań wynika, że w takich sytuacjach nikt nie reaguje agresją. Przecież 10 metrów dalej może znajdować się sklep, w którym z dużym prawdopodobieństwem nastolatek bez problemu kupi papierosy – argumentuje Michał Pełczyński, krajowy koordynator programu STOP18!.

Według koordynatorów programu winę za tego typu zjawisko ponoszą także nauczyciele. Badania pokazują, że nieco ponad połowa pedagogów wie, gdzie niepełnoletni kupują papierosy. Do tego nie reagują, gdy widzą pod szkołą palących uczniów. – Dobrze by było, gdyby badać przyczyny także w szkołach – uważa Witold Kołak, prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

Co jednak najbardziej uderza z wniosków raportu, to fakt, że po stronie sprzedawców łamiących przepisy stoi ktoś jeszcze. Wymiar sprawiedliwości. Sprzedawcy, który sprzeda nieletniemu papierosy, grozi 2000 złotych grzywny, ale sądy nakładają kary o wiele mniejsze. – Średnia grzywien, nakładanych przez sądy rejonowe, wynosi 177 złotych. To karygodne. A jednocześnie to bardzo dobra wiadomość dla nieuczciwych sprzedawców – stwierdza Pełczyński. I dodaje, że większość sklepikarzy wybiera sądy jako ucieczkę przed 500-złotowym mandatem, który mogą otrzymać na miejscu.

Problemu nie rozwiąże także straż miejska. Dlaczego? Powodem jest brak wystarczającej liczby funkcjonariuszy oraz utrudnienia proceduralne. Strażnicy miejscy nie mogą pełnić służby bez mundurów. A według Bartłomieja Zielińskiego, zastępcy komendanta straży miejskiej m.st. Warszawy, zmiany w prawie pozostają w sferze życzeń.

Warto jednak wspomnieć o pewnym pozytywnym aspekcie tego spotkania. Jednym z gości był Witold Ilić, inspektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Jarosławia. Od 2007 roku działa tam program, mający edukować sklepikarzy, sprzedających nieletnim papierosy i alkohol. Jego organizatorzy, przy pomocy uczniów z miejscowych szkół średnich, znajdują sklepy, w których dochodzi do takich praktyk. Później sklep odwiedzają pracownicy Urzędu Miasta i tłumaczą, jak sprzedawca powinien zachować się w takiej sytuacji. – Postawiliśmy na edukację, nie na karanie – opisuje te działania Ilić. Przyznaje jednak, że działania z 40-tysięcznego Jarosławia trudno przełożyć na aglomerację warszawską.

Z raportu wynika, że procent sklepów, sprzedających wyroby tytoniowe małoletnim spada – w 2004 roku wynosił 82 proc., w 2010 – 63 proc. Jednak twórcy STOP18! nie uważają tego za swój sukces i mają pesymistyczne przewidywania. ­- Nic nie wskazuje, aby w tej kwestii miało się coś zmienić – sądzi Pełczyński. Zachęca przy tym do odwiedzania strony internetowej www.stop18.pl, gdzie właściciele sklepów mogą uzyskać wiele cennych informacji na temat sprzedaży papierosów nieletnim oraz wypełnić certyfikat, potwierdzający znajomość zasad handlu takimi produktami.

Jarosław Grzechowiak