Zielony Dziennik

Polaka postawa własna

Polska to prawdziwie zróżnicowany kraj. Obfitujący w bogactwa przyrodnicze i zasoby naturalne. Posiadamy dostęp do morza, dysponujemy także górzystym krajobrazem, pełnym ciekawych miejsc i zakątków.

Jednym słowem wyposażeni jesteśmy we wszystko to, co do życia niezbędne i korzystnie na nas wpływające. Szkoda tylko, że nie potrafimy maksymalnie i w pełni wykorzystać otrzymanych darów fauny i flory. Dane statystyczne pokazują, że około 78% wszystkich lasów na obszarze Polski to lasy iglaste, przede wszystkim sosna, świerk, jodła, cis. Pozostałe 22% to lasy liściaste. Lasy w Polsce zajmują około 28% całej jej powierzchni. Wody dzielimy na powierzchniowe i podziemne, zróżnicowane są pod względem ich jakości i czystości. Pierwsze dzielą się na trzy klasy, tj. klasa pierwsza – wody nadające się do spożycia (wody pitne), klasa druga – wody stosowane w sporcie, a przede wszystkim jako woda zdatna do picia dla zwierząt hodowlanych, klasa trzecia – wody do spożytkowania w rolnictwie i przemyśle.

Wody podziemne dzielone na cztery kategorie, tj. klasa I a – najwyższa jakość, klasa I b – wysoka jakość wody, klasa II – średnia jakość wody, III – niska jakość wody. Struktura użytkowania ziemi w Polsce: użytki rolne – około 59 % całej powierzchni kraju, łąki – około 13 %. Pod względem wielkości Polska zajmuje 63 miejsce na świecie. Liczba miast to 903, liczba polskich wsi to około 43.000. Świadomość ekologiczna Polaków wzrasta, ale wciąż daleko nam do innych członków Unii Europejskiej. Większość z nas zdaje sobie sprawę z faktu, iż to my jesteśmy odpowiedzialni za rzeczywisty stan polskiego środowiska.

Rozumiemy istotę problemu, ale często nie stosujemy się do wyznawanych wartości. Nasza postawa, a co za tym idzie wspólne postępowanie, wpływają niezaprzeczalnie na przyrodę, która sama nie obroni się przed inwazją człowieka. Należy jej pomagać a nie szkodzić. Sutki negatywnego wpływu człowieka na naturę mogą być nieodwracalne, chyba, że powiemy kategoryczne STOP. Jedynie działalność przedstawiciela homo sapiens niszczy naturalną strukturę naszej planety.

Raz do roku, wszyscy razem entuzjastycznie włączamy się w akcję ratowania ziemi. Międzynarodowy Dzień Sprzątania Świata to okazja by zobaczyć, zrozumieć i zaangażować się w działanie na rzecz czystszego globu. To piękna inicjatywa, lecz okazjonalny ratunek nie zdziała zbyt wiele. Wyobraźmy sobie, że nasze własne mieszkanie sprzątamy wyłącznie raz do roku. Pozostałe 364 dni żyjemy w brudzie, chaosie i całkowitym bałaganie. To niewątpliwie traumatyczna wizja, zupełnie sprzeczna z naszymi zasadami.

Tylko jak odnieść się do faktu, że to właśnie my, może nie w najbliższym otoczeniu, ale poza jego granicami, zachowujemy się jak „śmiecionośne” stworzenia? Społeczeństwo edukować należy przez całe dwanaście miesięcy, a nie propagować raz na jakiś czas wielką akcję, po której prędzej czy później wszystko wróci do normy. Nie myślmy wyłącznie o sobie, i jedynie o własnych potrzebach. Zastanówmy się nad problemami całego świata, ale nie tylko od święta, wdrażajmy w życie takie postulaty każdego dnia po trochu.

74 artykuł Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej głosi, iż władze naszego kraju swoją politykę prowadzą tak, by zapewnić bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłemu pokoleniu. Owszem, ale postęp i w tak błyskawicznym tempie postępująca urbanizacja, sprawią, że następnej generacji zaserwujemy jeszcze bardziej zanieczyszczoną planetę. W dalszej części czytamy, że ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych. Niby tak jest, ale ludzie często pozostawieni są jedynie sami sobie z tym problemem. Dalej czytamy, iż każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie przyrody. I dostajemy takie wiadomości, ale w trochę okrojonym stanie. Na koniec odczytujemy, iż władze wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu przyrody. Tylko co z tego, kiedy na to potrzeba ogromnych pieniędzy. Sama idea nie wystarczy.

Większość Polaków przyznaje się do gaszenia światła w momencie opuszczania miejsca, w którym dotychczas przebywali, a także wyłączania sprzętu RTV, podczas gdy ten przestaje być konieczny w danej chwili. Wielu z nich otwarcie wyraża skłonność do używania energooszczędnych żarówek, również przejawia chęć zmywania naczyń w przystosowanej do tego zmywarce, a nie pod bieżącą wodą. Recykling owszem, ale tylko wtedy kiedy mamy na to czas. W innym przypadku odstawiamy to na dalszy plan, nie wdrażając w życie selektywnej zbiórki odpadów. Jesteśmy na to zbyt zapracowani bądź zbyt leniwi by skrupulatnie realizować zamierzony cel. W przypadku ludzi młodych, strategia ta jest jak na razie zupełnie niewykonalna.

Czerpiąc wzorce z obserwacji rodziców, nie dbających o tego typu działania, sami nie stosują się do tak ważnych dla środowiska norm. Wychowywani bezstresowo i w kulcie konsumpcji, często nie zdolni są do wyższych aspiracji. Nagminnie stosują nieprzyjazne środowisku kosmetyki i nowoczesne środki chemiczne, niejednokrotnie uprzednio praktykowane na zwierzętach. Odwrotnie bywa w przypadku ludzi starszych, wychowanych w zupełnie innych realiach życia, chociaż ci nastawieni są bardziej na wartości gospodarcze niż ekologiczne, to mimo wszystko potrafią odnaleźć się w dzisiejszym położeniu.

Oszczędni i nastawieni nie tylko na branie, dość często tego typu programy stosują w praktyce. Segregują odpady, zgniatają plastikowe butelki przez wrzuceniem ich do odpowiedniego kontenera, oszczędzają energię, używają ekologicznych toreb na zakupy, nie zanieczyszczają środowiska tak nagminnie jak robią to młodsi Polacy. Oczywiście nie wszyscy są źli i pozbawieni skrupułów, aczkolwiek częściej zaobserwujemy motyw bezmyślnego wyrzucania śmieci do lasu przez ludzi młodych niż tych powyżej 60 – tego roku życia. Mimo wszystko jednak, sporo przedstawicieli młodego pokolenia zainteresowanych jest kwestią problemu, jakim niewątpliwie jest skażone środowisko, ponadto chętni są do działania na rzecz zanieczyszczonej planety, często wdrażając pomysł w życie. Jesteśmy świadomi takiego stanu rzeczy, ale nic z tą świadomością nie robimy.

Lekceważymy przyszłe skutki naszych dzisiejszych stanowisk. Chronimy przyrodę, ale bardzo często wtedy tylko, gdy mamy na to ochotę. Porównajmy świat do naszego organizmu. Gdybyśmy dbali o własne zdrowie jedynie w momencie nagłej ochoty, to nasze życie bez przerwy byłoby zagrożone. Nie czynimy tak, bo zależy nam na dobrej kondycji. Dlaczego zatem nie troszczymy się o korzystny stan naszej przyrody? Przecież podobnie jak ciało, ziemię mamy tylko jedną. Jeśli teraz powoli i doszczętnie będziemy niszczyć jej strukturę, to doprowadzimy do samounicestwienia, nie posiadamy bowiem innego miejsca we wszechświecie. Przez ostatnie kilkanaście lat wiedza Polaków dotycząca ekologii znacznie wzrosła. Jesteśmy świadomi odpowiedzialności za stan naszej przyrody, zdajemy sobie sprawę, że każdy przeciętny zjadacz chleba ma wpływ na środowisko.

Jak powyżej, rozumiemy, że sami doprowadzamy do zubożenia otaczającego nas świata, zdolni jesteśmy do oszczędzania energii, segregowania odpadów czy szanowania wody, ale często sprowadzamy to jedynie do potrzeby okrojenia rachunków za zużyte zasoby. W codziennym życiu nie zdajemy sobie sprawy, że bogactwa naturalne to nie jest jakaś niewyczerpalna kopalnia niezbędnych składników. Musimy zrozumieć, że nieumiejętne ich wykorzystywanie może doprowadzić do zaniku potrzebnego elementu. Często dbałość o Matkę Naturę nie przy
pomina humanitarnego wyczynu, jawi się jedynie jako troska o zdrowie własne i najbliższych. W takim postępowaniu nie przejawia się idea pielęgnacji zaniedbanego globu, a jedynie osobisty egoizm. Informacje na temat kondycji przyrody czerpiemy ze wszystkich dostępnych nam mediów.

Od władz oczekujemy konkretnych danych i rzetelnych wiadomości co czynić trzeba, by ubogacać środowisko. Tak naprawdę jednak powinniśmy zacząć od siebie i najbliższego nam otoczenia, w miarę możliwości przyczyniać się do zmniejszenia zanieczyszczeń. Przełomowym momentem może stać się zabrana na zakupy ekologiczna torba, zamiast jednorazowej reklamówki, za którą musimy uiścić drobną opłatę. Nie dość, że nabywamy nieprzyjazny środowisku śmieć, to na dodatek musimy zapłacić za jego chwilowe posiadanie. Taka kalkulacja się nie opłaca, lepiej zaopatrzyć się w jedną torbę wielokrotnego użytku. Tak jak wszędzie, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze.

W tym przypadku, tj. ekologiczna świadomość Polaków, jest zupełnie tak samo. Pewnych reguł nie zaakceptujemy, gdyż wymaga to od nas wkładu finansowego. Nie przesiądziemy się z samochodu na rower, bo przecież czas to pieniądz, a ekologiczny pojazd nieznacznie utrudnia szybki dostęp do wielu miejsc. Nie będziemy segregować odpadów, bo wiążę się to z dodatkowymi opłatami za ich wywóz. Ludzie niestety chętniej włączaliby się do akcji propagujących ekologię, gdyby wiązało się to z dodatkowymi dla nich profitami. Szanujemy ekologów, za ich oddanie i ciężką pracę, ale wyłącznie po drugiej stronie ekranu, kiedy wygodnie, z kanapy czy fotela obserwujemy ich dokonania. Poza tym jesteśmy zbyt leniwi, by codziennie angażować w ekologiczne działania. Po powrocie z pracy do domu, częściej wybieramy „leżakowanie” niż segregowanie. Wychodzimy z jednego, prostego założenia: „Wiem, ale…”, i na tym często poprzestajemy. W tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie „Polak potrafi”. Może by i potrafił, tylko że mu się nie chce.

Zmienić należałoby wiele, bardzo przydatne byłoby wszechstronne przeszkolenie każdego, w zakresie wiedzy i postaw dotyczących problemu. Przydałoby skupić na młodym pokoleniu, chłonnym jak gąbka nowych pomysłów czy ważnych zasad. Przecież oni niegdyś wezmą w swoje ręce państwo polskie, a od nas teraz zależy czy będzie to kraj przyszłych egoistów czy odpowiedzialnych obywateli. Kampanie promujące odpowiednie postawy i przekonania, także są wartościowym źródłem, dostarczającym dobrych bodźców do działania. Trzeba pamiętać, że nadmiernie eksploatowana ziemia może się kiedyś wyczerpać, i co wtedy? Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat wiele nam przybyło, ale niestety również ubyło.

W szybkim tempie rozprzestrzeniająca się urbanizacja, powstawanie nowych fabryk czy elektrowni bądź oczyszczalni ścieków wpłynęło korzystnie na życie człowieka, ale co z naturą? Przez tak prędkie powstawanie nowych osiedli czy ubogacanie branży turystycznej, zwiększyła się znacznie liczba zagrożonych gatunków zwierząt czy roślin. Nadmierny hałas, wycinka drzew, znacznie zubożyły naszą przyrodę. Przybyło nam nowych dróg i autostrad, ale ubyło cennych miejsc i niepowtarzalnych krajobrazów.

Niewielka jest również nasza wiedza na temat obszarów chronionych. Rozgraniczamy, że jest to miejsce, w które człowiek nie powinien, a nawet nie może ingerować. Zdajemy sobie sprawę, że to teren objęty ścisłą ochroną, że należy go szanować i nie zakłócać spokoju jego mieszkańcom. Ale niejednokrotnie nasza wiedza i postawa na tym etapie kończy się. Bezmyślnie niszczymy pomniki przyrody, depczemy miejsca zagrożone, dewastujemy piękno, ryzykując niewyobrażalnymi stratami.

Te chronione przestrzenie są niemalże jak „święte” miejsca, dziewicze tereny, jakby natura nieprzerwanie rządziła się tam swoimi prawami, bez czynnego udziału człowieka. Przyroda w Polsce głównie i przede wszystkim chroniona jest w Parkach Narodowych, tam dokąd człowiek wkroczyć nie może. Ojcowski, Biebrzański, Świętokrzyski, Roztoczański czy Tatrzański Park Narodowy to niemalże „świątynie” strzegące dobra i spokoju leśnych mieszkańców i jego bywalców.

Często nie wiemy, że tam właśnie istnieje nieskalany świat, w którym wszystko jest poukładane jak natura przykazała. Chcemy i potrzebujemy harmonii czy spokoju, sami natomiast odbieramy sobie ten przywilej, walcząc zacięcie z przychylną przecież nam naturą. Bo im większy postęp tym większa świadomość w zakresie ekologii, niemniej jednak, tak zaprzątnięci jesteśmy rozwojem, iż zapominamy w bardzo szybkim tempie o wiedzy jaką nabyliśmy.

Odżywiamy się ekologiczne, spożywamy zdrowe jedzenie, bo wiemy, że to krok naprzód. Wystarczyłoby przełożyć takie postrzeganie na holistyczny wymiar naszego życia. Po prostu ekologicznie żyć, co wcale nie nadwyrężyłoby naszych sił.

ZielonyDziennik.pl