Zielony Dziennik

37. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce

Trudno zapomnieć, że dokładnie trzydzieści lat temu wprowadzono stan wojenny. Powiem więcej – nie powinniśmy zapomnieć. To wszak nasza najnowsza historia. To był początek końca słusznie minionego systemu. Ja nie mogę tego wydarzenia pamiętać – jestem na to za młody, ale przez zakamarki pamięci w głowie pojawia się obraz generała Jaruzelskiego zamiast Teleranka. Tak – to była niedziela i zamiast programu dla dzieci wystąpił ten zły człowiek w ciemnych okularach. Ostatnio znowu przepraszał. Tylko te jego przeprosiny jakoś nie satysfakcjonują. Bo on zawsze na końcu dodaje – zrobiłbym to ponownie! Co zrobić z takimi przeprosinami? Wsadzić je do kosza…

Generał przeprasza, tak jakby nie chciał przepraszać. Owszem mówi, że to co się stało – aresztowania, akcje ZOMO, godziny policyjne,osoby które zmarłe – to było złe. Ale zawsze dodaje, że on wybrał „mniejsze zło”. Że tym większym złem było wkroczenie wojsk rosyjskich (radzieckich) do Polski. Mało kto dziś pamięta, bo od prawie 20 lat to nas nie dotyczy, że rosyjskie wojska wcale nie musiały wchodzić do Polski. One tu były i to w znaczącej licznie. Być może generał ma rację mówiąc, że wybrał mniejsze zło – że interwencja Moskwy była by zdecydowanie brutalniejsza. On ma wiedzę, której nie posiadamy: to on był na szczytach władzy w ówczesnej Polsce.

Niemniej jednak powinien on odpowiedzieć za to, że tyle osób zmarło, a tyle osób siedziało w więzieniach za swoje przekonania polityczne. Ja nie chcę od Jaruzelskiego, żeby siedział w więzieniu – ile lat mógłby tam spędzić? Pięć? Dziesięć? To byłaby tortura a nie sprawiedliwość.

O ile zdrowie mu pozwoli, bo przecież nie jest już młodzieniaszkiem. Ale ja chciałbym, żeby go wreszcie zdegradowano do szeregowego. I żeby wreszcie sąd powiedział – pan jest winnym zdrady przeciwko własnemu państwu. Ja bym mu zostawił jego emeryturę, ja bym go nie sadzał w więzieniu. Ale takiej satysfakcji bym chciał. Dla siebie i dla tych wszystkich, co rzeczywiście ucierpieli w stanie wojennym. Należy im się.

Historycy sprzeczają się o to „mniejsze zło” Jaruzelskiego. Mówią, że Związek Radziecki nie był w stanie przeprowadzić interwencji w Polsce. Uwikłany był w tym czasie w wyjątkowo niepopularną, drogą i nie przynoszącą żadnych efektów wojnę w Afganistanie. Że nie byłby w stanie walczyć na dwa fronty.

Poza tym brane były także po uwagę kwestie propagandowe. To już nie był 1956 rok (jak na Węgrzech) czy 1968 (Czechosłowacja) i Związek Radziecki nie mógł sobie już pozwolić na taką interwencję. Stany Zjednoczone zapowiadały sankcje. Poza tym jak zauważona 13 grudnia 1981 roku nie zauważono jakiejkolwiek zwiększonej wymiany komunikatów pomiędzy dowództwem wojsk radzieckich w krajach sąsiednich z Polską.

Generał Jaruzelski zawsze powtarzał, że możliwa była interwencja z terenu NRD oraz Czechosłowacji, nie mówiąc o wojskach zza wschodniej granicy, ani tych znajdujących się na terytorium naszego kraju. Ale jak wspominają historycy, a także część radzieckich dygnitarzy Kreml odmawiał pomocy Jaruzelskiemu karząc załatwić sprawy polskimi siłami. Generał oczywiście zaprzecza, twierdząc, że to on przekonał Rosjan, że samemu sobie poradzi własnymi siłami porządkowymi: milicją, ZOMO oraz wojskiem. Wydaje mi się, że nigdy nie dowiemy się naprawdę. Dziś mija trzydzieści lat od tego wydarzenia i coraz mniej ludzi będących wtedy u władzy jeszcze żyje. Żaden z nich jakoś specjalnie się nie kwapi do tego, żeby powiedzieć jak było naprawdę

Denerwujące jest, że generała nie sądzi się za zbrodnie przeciwko narodowi. Generał jest sądzony za przekroczenie swoich uprawnień. Oskarżyciele twierdzą, że on de facto wprowadził zamach wojskowy i w ten sposób przejął władzę w państwie. I o złamanie konstytucji PRLu jest sądzony Wojciech Jaruzelski. Nie za zbrodnie w czasie trwania, ale za wprowadzenie go z pogwałceniem prawa.

To przypomina skazanie Ala Capone za przestępstwa podatkowe – gdyż nie udało się znaleźć świadków, którzy mogliby przed sądem zeznać, że gangster popełniał morderstwa, wymuszenie i tym podobne.

Dziś mija 30 lat od wprowadzenie stanu wojennego przez generała Wojciecha Jaruzelskiego. Przypomnę stan wojenny trwał od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 roku, zginęło 56 osób (nie licząc osób do których nie mogły dojechać karetki pogotowia, w wyniku wyłączenia telefonów), około 10 tysięcy zostało aresztowanych lub internowanych.

 

 

 

Zd24.pl, Artur Pomper