Ewangelia wolnego człowieka

0
641
views

Rozmowa z Nergalem Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Chociaż Nergal kocha sztuki walki i w czasie sesji zdjęciowej chętnie wymachiwał samurajskim mieczem, wcale nie chciał nas zranić. Okazał się miłym i sympatycznym gościem.

A już rozmowa z nim to czysta przyjemność. Tym razem o hedonizmie, wielkiej nierządnicy babilonu, popie, i… Grzegorzu Skawińskim z Kombii.
Jesteś magistrem historii Uniwersytetu Gdańskiego. Czy to widać w twoich tekstach?

Niekoniecznie. Teksty Behemotha rzadko kiedy poruszają konkretne wątki historyczne. Owszem, często nawiązujemy do starożytnych kultur i cywilizacji, ale robimy to w innym celu. Słowa naszych piosenek to zbiór refleksji. Najważniejsze momenty naszego życia, obraz ducha i umysłu złapany w danej chwili i sportretowany słowami. Posiłkujemy się wiedzą historyczną, filozoficzną i mitologiczną, dzięki czemu możemy wyrazić siebie w bogaty i ciekawy sposób. Historia – owszem. Interesują mnie wybrane okresy, ale daleko mi do bycia freakiem.
Czasem czytam książki historyczne, korzystam ze swojej wiedzy, kiedy podróżuję, ale ze względu na ograniczenia czasowe najczęściej posiłkuję się Wikipedią. Zawsze kiedy jesteśmy w jakimś wyjątkowym miejscu, staram się zobaczyć rzeczy, o których czytałem, będąc jeszcze na studiach. W samym tylko Izraelu zwiedziliśmy Jerozolimę, Nazaret, Haar Megiddo (czyli miejsce znane w Biblii jako Armagedon), Cezarję czy Haifę. To przecież kolebka naszej cywilizacji.
Wspinaliśmy się na szczyty azteckich piramid, piliśmy wino w ruinach zamku Nerona, podziwialiśmy Akropol, rzymskie Koloseum. Lista jest naprawdę długa. Pod koniec sierpnia byliśmy po raz trzeci w Izraelu. Tym razem udało się nam zwiedzić Masadę i jezioro Galilejskie. Jak widzisz, kult się sączy.

Grasz mroczną muzykę, ale poza sceną jesteś człowiekiem wesołym. Jak zareagowałeś na alternatywny klip do numeru Behemotha „Decade of Therion”, do którego podłożono całkowicie wyimaginowany, komiczny polski tekst?

Śmiechem oczywiście. Doskonałe poczucie humoru i naprawdę trafiona przeróbka, jestem jej fanem. Tego samego nie mogę jednak powiedzieć o pojawiających się później podobnych interpretacjach naszych innych numerów. Te były raczej żenujące.

Dlaczego najlepsze polskie zespoły metalowe powstały głównie na północy Polski?

Z tego, co się orientuję, ani Decapitated, ani Vesania, ani Infernal War czy Mgła nie są z Pomorza. Miejsce, z którego pochodzisz, determinuje to, kim jesteś lub czym się w życiu zajmujesz. Ale na jakość tego, co robisz, większy wpływ ma sumienne i pełne pasji wykonywanie swojej pracy niż morska bryza.

Osiągnąłeś z Behemothem ogromny sukces. Włożyłeś w to ogrom pracy, również nad sobą. Pomogło ci w tym trenowanie sztuk walki?

Treningi nauczyły mnie dyscypliny i silnej woli. Naprawdę potrafię wykonać trzysta procent normy. Jestem uparty i mam raczej ekspansywny charakter, i czy się komuś te cechy podobają, czy nie, pomogły nam dostać się z zespołem dokładnie tam, gdzie chcieliśmy. Myślisz, że nasza droga była usłana różami? Nic z tego. Behemoth niejednokrotnie musiał walczyć, dawać z siebie dużo więcej niż koledzy z innych krajów, którzy często, choćby z racji swojego pochodzenia, byli na bardziej uprzywilejowanej pozycji. Nie zrozum mnie źle, nie przemawia przeze mnie gorycz czy zazdrość. Wiem, że wszystko, co nas spotykało, hartowało naszego ducha walki i utwierdzało nas w słuszności naszej drogi. Jestem wdzięczny losowi, że właśnie tak wyglądało moje życie, że nic nie zostało mi dane na tacy. Dzięki temu jestem w stanie docenić każdy, nawet najmniejszy sukces.

Założyłeś Behemoth, kiedy miałeś piętnaście lat. Wciąż otaczasz czcią muzycznych idoli tamtych lat?

Nie zmienił się fakt, że wciąż jak dzieciak podniecam się muzyką. Żyję nią, jestem od niej wręcz uzależniony. Jak byłem piętnastolatkiem, uwielbiałem takie rzeczy jak Samael, Beherit, Blasphemy, Necroschizma czy Morbid Angel. Dziś wciąż jestem fanem starej szkoły, ale pojawia się mnóstwo nowej, doskonałej muzyki, która mnie nakręca i inspiruje. Ostatnimi czasy jestem oddanym fanem nowej fali black metalu, czyli zespołów takich jak Leviathan, Deathspell Omega, Watain. Między innymi.

Tworzysz też projekt Wolvereine. Słuchałem tego. To nie jest metal!

To prawda, ale ten temat został zamknięty wiele lat temu. Nagraliśmy demo z trzema utworami. Były plany nagrania płyty, ale chyba zabrakło chęci i pary. Szkoda, bo muzycznie temat był bardzo fajny. Jest wiele gatunków, w których intuicyjnie czuję, że dałbym radę, mógłbym się spełnić, zaspokoić swój artystyczny głód. Jednak przez kilka ostatnich lat Behemoth absorbuje mnie całkowicie i ten stan w najbliższej przyszłości raczej się nie zmieni. Nie widzę więc możliwości prowadzenia dodatkowego projektu na boku.

Więcej w czerwcowej „Machinie” na www.machina.pl

W czerwcowej „Machinie” rozmawiamy z Nergalem o hedonizmie, wielkiej nierządnicy babilonu, popie, i… Grzegorzu Skawińskim z Kombi… Ponadto druga część dłuuugiej rozmowy z Kazikiem, oraz wywiad z Nelly Furtado – gwiazdą tegorocznej edycji Orange Warsaw Festival. Sprawdź co jeszcze w „Machinie” na www.machina.pl