Dziennik emigranta: przyszła kampania wyborcza

0
637
views

04.04.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Kampania wyborcza będzie paskudna
Już nie od dziś wiadomo, że polskie kampanie wyborcze nie grzeszą ciekawością.

Są nudne, w zasadzie przewidywalne i z pewnością nie są bitwami na programy polityczne. Konia z rzędem temu, kto o tym na kogo głosować zadecydował po przeczytaniu programów wyborczych partii. Kampanie niestety nie grzeszą też ani rzetelnością, ani ilością konkretów, ani poziomem merytorycznym polityków. Za to pełno w nich czarnego PR, oczerniania oraz niedobrych emocji. To są generalnie kampanie „nie” zamiast „tak”.
Prezes PiSu właśnie rozpoczął swoją kampanię – i od razu widać, że ta będzie brutalniejsza od poprzednich. Do znanych już wcześniej zarzutów odnośnie katastrofy smoleńskiej dojdą nowe. A w zasadzie już doszły – to przedwczorajszy atak Kaczyńskiego na Ślązaków i śląskość. Tym samym poziom kampanii sięgnął już bruku. Ale obawiam się, że to może by dopiero początek tej najgorszej z kampanii.

Jestem też święcie przekonany, że nie usłyszymy konkretnych, a co najważniejsze realnych programów politycznych wszystkie partie zgotują nam sieczkę i rąbankę: obietnice na obietnicach podparte obietnicami. A będą nam znów obiecywać złote góry:
Że dogonimy Japonię – tak, zgodzę się ale tylko pod warunkiem, jeśli w Polsce uda się zbudować elektrownię atomową.
Że mistrzostwa piłkarskie wygra Polska – tak, ale jeśli wszystkie inne drużyny oddadzą pola walkowerem.
Że rozwikłają zagadkę katastrofy Smoleńskiej i że z rozwiązaniem będzie zgadzał się prezes Kaczyński – owszem, jeśli Tusk z Komorowskim sami zgłoszą się do prokuratury i zaczną obwiniać siebie nawzajem i posypią swoje głowy popiołem.
Że gospodarka będzie miała się lepiej – o ile nic w niej nie będą próbowali naprawiać.
Że Polska pozycja na arenie międzynarodowej wzrośnie – tak, i ole Kaczyński znów nie zostanie premierem.
Itd itp.

Nie dowiemy się jednak niczego o tym co zrobić z długiem publicznym, jak rozwiązać problemy służby zdrowia. Kto i kiedy wycofa Polaków z wojen poza krajem i na jakich zasadach będziemy gdziekolwiek wysyłać żołnierzy. Nie będzie wzmianki o tym co zrobić z niesprawnym prawem i bublami prawnymi produkowanymi lawinowo przez parlament. Nie będzie słowa jak uzdrowić finanse państwowe, jak zmniejszyć bezrobocie nie tylko wśród młodzieży. Nie usłyszymy o dziesiątkach ważnych i niecierpiących zwłoki problemach naszego kraju. Nie łudźmy się. Nic z tego nie będzie. Nie dowiemy się jak zdusić korupcję oraz bezprawie urzędników. Nie dowiemy się dlaczego nasze drogi budują od razu tak, żeby nadawały się do remontu. I tak dalej…

Dostaniemy za to koncert życzeń oraz kawalkadę oszczerstw, łgarstw i pretensji. Dostanie się każdemu, może nawet po równo. Przez następne miesiące nie zginie też z mediów nowych „sensacyjnych” wiadomości o feralnym locie prezydenta Kaczyńskiego wraz z pozostałymi pasażerami. Z racji tego, że partie mają zdecydowanie mniej pieniędzy (dokładnie połowę) to może będzie choć trochę mniej intensywnie. Za to więcej będzie wszelkiego rodzaju konferencji prasowych – które de facto są darmowe. Już niedługo, a Polacy zaczną szczerze nienawidzić tego słowa – a prym w ich zwoływaniu będzie zapewne miało PJN, i Ruch Poparcia Palikota – bo one subwencji nie mają i siłą rzeczy będą polowały na dziennikarzy gdzie się da, tylko po to, żeby zaistnieć w telewizji. Bo telewizja jest w zasadzie samodzielnym kreatorem polityki i jej przedstawicieli. Kto się tam nie pokazuje, tego nie ma!

Tegoroczna kampania wyborcza nie będzie w zasadzie się wiele różniła od pozostałych, przewidywać jedynie należy jeszcze większego jej z-chamienia. Dlaczego? Z racji kruchych budżetów wyborczych każdy będzie chciał mieć jak największy rozgłos. A ten wymaga stawiania ostrych, kontrowersyjnych tez i kwiecistego (czytaj krwistego) języka. A potem zawsze można to odszczekać, choć z drugiej strony i po co. Procesy o zniesławienie trwają latami, a wyborcy i tak nie pamiętają, co mówią politycy!

Generalnie – współczuję Państwu. Do mnie dotrze i tak tylko jedna dziesiąta tego, na co wy będziecie narażeni.

Artur Pomper