Czy uda nam się zarobić na Euro 2012?

0
701
views

Jak zarobić na mundialu? Przed Polską i Ukrainą wielkie wyzwanie. Już za rok będziemy gospodarzami największego piłkarskiego święta w Europie. Przygotować i przeprowadzić to wielkie wydarzenie piłkarskie nie jest łatwo.

Ale to nie powinno być problemu. Skoro udało nam się przekonać FIFA, że podołamy to myślę, że nam się uda. Sztuka jednak w tym, żeby na tym zarobić. A to już zupełnie inna para kaloszy. Bo na wielkich imprezach sportowych wcale nie jest łatwo zarobić. Chyba, że już ma się wszystko zbudowane. A niestety u nas tak nie ma.

Polska zobowiązała się do wydania gigantycznych pieniędzy na Euro 2012 i tylko dlatego dostaliśmy tą szansę. Ale z 81 miliardów złotych, które mamy wydać (część kasy dołoży Unia) tylko 5 miliardów (może trzeba byłoby powiedzieć aż) mamy wydać na stadiony piłkarskie. Już nieraz słyszałem, że Stadion Narodowy jest najdroższym stadionem w historii świata. Budowy stadionów napotykają różne schody – dosłownie i w przenośni. Pytanie czy po mistrzostwach to miejsce na siebie zarobi? To nie jest pewne. Portugalczycy po swoim mundialu woleliby zburzyć 7 z 10 wybudowanych nań stadionów. Bo na siebie nie zarabiają. Portugalia wcale tak dobrze na tej wielkiej piłce nożnej nie wyszła. Wcale nie lepiej było w Republice Południowej Afryki parę lat temu.

Co nie znaczy, że na takich imprezach nie da się zarobić. Tylko trzeba realnie zaplanować wszystko od A do Z. Inaczej powstaną dziury, których nie da się załatać na czas Ponadto taki plan powinien być w miarę elastyczny. Ale co najważniejsze – realistyczny! Zbojkotowane przez Moskwę(i satelickie kraje, w tym Polskę) igrzyska olimpijskie w Los Angeles przyniosły zysk. Miasto postanowiło oszczędzać każdego wydanego dolara, oraz pozwoliło prywatnym przedsiębiorcom wziąć udział w kosztach przedsięwzięcia. Gazeta Wyborcza podawały, że olimpiada w Mieście Aniołów, byłą pierwszą, która się opłaciła od 1932 roku! Także Vancouver nie popełniło błędu przeszłości – czyli igrzysk w Montrealu z 1976 roku, gdzie miasto straciło na całym przedsięwzięciu 2,5 miliarda dolarów. W Vancouver wioska olimpijska była pierwszą, którą zbudowano ekologicznie, a po święcie sportu miała stać normalną dzielnicą mieszkaniową. Tak więc możliwości są, ale sukces nie jest pewny tylko dlatego, że dostało się szansę. Trzeba mocno się starać. I robić to z głową.

Polacy liczą, że tak jak w Barcelonie oczy świata zwrócą się w tą stronę i że odwiedzi nas więcej turystów. Jeśli chodzi o Barcelonę, to na pewno im się udało. Ale i tak pozostali z wielkim deficytem w wysokości miliarda, czterystu milionów dolarów. Trochę to trwało zanim go spłacili. Turystów wprawdzie było dwa razy tyle ile przed igrzyskami olimpijskimi, ale mieli tam jak dojechać. W Polsce przepłacone stadiony powstaną na czas, ale usprawnienia komunikacyjne – nie. Liczę na to, że chociaż turystów więcej przyjedzie – będąc niedawno w Londynie, w metrze obejrzałem kilka reklam promujących nasz kraj i Euro 2012. Były całkiem niezłe. Ale z pewnością nie będą chwalić naszych dróg, dworców kolejowych czy stanu toalet.

Nasz największy problem to to, żeby dojechać na stadiony. To nie tylko wina Chińczyków, którzy nie wywiązali się z umów. To także wina horrendalnych kosztów robót. Nie wiedzieć dlaczego obwodnica Warszawy, droga S8 jest najdroższą w Polsce, kosztując 200 milionów złotych za kilometr! A już ją trzeba poprawiać! Nigdzie nie ma takiego marnotrawstwa jak u nas. I to jest chyba nasz największy problem. Marnotrawstwo pędzi jak szalone. Po części na pewno winą jest głupie prawo, które umożliwiło chińskiemu konsorcjum wygrać przetarg najniższą cenę. Niższą o 200 milionów od poprzednika. Więc to nie były groszowe sprawy. Prawo jest nieadekwatne do potrzeb. I jest powodem przedłużania się budów i inwestycji. Ponadto winna jest głupota i brak należytego planowania i nadzoru budowlanego. Z pewnością jest też winna korupcja. Nie wierzę, żeby nadzór był tylko ślepy i głupi. Coś jest głębszego w tym co się dzieje. Bo to od jego sprawności zależy, czy drogi buduje się używając najlepszych materiałów. Czy na budowie jest bezpiecznie. Czy wszyscy dostają pieniądze, za to co powinni. Czy wszystko jest tak jak być powinno. Nadzór budowlany jest w stanie pokazać możliwe oszczędności.

Euro 2012 to szansa dla Polski, proszę nie spieprzmy jej tak jak pozostałych rzeczy. Szkoda by było…

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper