Rosja w 20 lat po upadku Związku Radzieckiego…

0
684
views

Rosja – Cień Wielkiego Brata. Niedawno z hukiem odtrąbiono 20 lecie upadku Związku Radzieckiego. Dwadzieścia lat temu rozwiązano, a może lepiej zlikwidowano największe państwo na świecie. Dziś spadkobierczyni Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – Rosja jest cieniem tego kolosa.

W państwie żyje 7 milionów mniej osób niż w 1992 roku, a przewidywana długość życia spada . Gospodarka w znacznej części opanowana jest przez mafię. Dochód na mieszkańca nie jest imponujący. Arma jest wydmuszką dawnej Czerwonej Armii. Na każdym polu dzisiejsza Rosja odstaje od dawnego ZSRR – a pomimo tego niektórzy polscy politycy nadal straszą dzieci Rosją i Rosjanami.

Rosja się kurczy. Na każdym stopniu. Nawet jej olbrzymie rezerwy mineralne. Wszelkie dane mówią, że wciąż oni mają ich dużo, ale że wydobycie tego na powierzchnię oraz przetransportowanie do odbiorców będzie kosztowało krocie. Jeszcze chwila a nie będzie możliwy gazowy szantaż, w jakim trzyma Rosja Europę – wraz z Białorusią i Ukrainą. To dlatego też wybudowano słynny już rurociąg północny – Nord Stream, po to, żeby ominąć niepokorne kraje. Nie liczono się wtedy z kosztami. Ułożenie rury obok „Jamalu” który idzie przez Polskę kosztowałoby znacznie taniej. Pieniądze z wydobycia nie są wydawane rozsądnie. Dlaczego tak mówię? Kolejnym wielkim przedsięwzięciem jest południowy odpowiednik bałtyckiej rury – przez Morze Czarne. To też ma kosztować miliardy. W całym tym wszystkim zapomniano zatroszczyć się o właściwe działanie infrastruktury na innych odcinkach. Bez przerwy słychać o rdzewiejącym imperium, w którym od 20 lat nikt nie remontuje mechanicznych, elektrycznych ani budowlanych części infrastruktury. Zaniedbania państwa idą w parze z zaniedbaniami sfery biznesowej.

Wielka i potężna niegdyś Armia Czerwona nie ma się czym chwalić. Marynarka wojenna ledwo pływa. Parę dni temu nieomal zatonął podwodny okręt o napędzie atomowym, żeby nie spłonął do reszty podtopiono go. A pamiętacie Kursk? Jak poszedł na dno na dziewiczym rejsie? To nie było znowu tak dawno. Zawiniła jakaś niewielka część w najnowocześniejszym okręcie rosyjskiej marynarki wojennej – okręt poszedł na dno wraz z załogą. Niegdyś potężne floty – bałtycka, czarnomorska czy pacyficzna stoją na redzie i rdzewieją w zastraszającym tempie. I choć prezydent co jakiś czas ogłasza wydanie gigantycznych pieniędzy na modernizację nic się nie zmienia. Tak naprawdę nikt nie wie ile jednostek jest w stanie użytkowym. Największym problemem, i to nie od dziś jest właściwe użytkowanie sprzętu oraz przeglądy i remonty. Ja słyszałem co Rosjanie robili ze statkami wybudowanymi w polskich stoczniach – gdy kończyła się gwarancja statek wracał do Polski w opłakanym stanie. Trzeba było wszystko wymienić – bo albo zepsuli, albo rozkradli. A my za wszystko płaciliśmy podwójnie – gdy zwodowaliśmy statek i drugi raz gdy wracał do przeglądu gwarancyjnego. Jestem przekonany, że to nie dotyczyło tylko statków…

Kolejny przykładem jak się dba o stan techniczny jest awaria statku rzecznego „Bułgaria”, który zatonął koło Kazania na Wołdze. Armator wiedział, że okręt nie nadawał się do użytku i powinien być pocięty na żyletki, ale jeszcze pływał… ile zginęło? Zdecydowanie zbyt wielu.
Nie lepiej radzą sobie wojska powietrzne – niedawno rozbiły się dwa Su27 na pokazie lotniczym, a to były samoloty paradnej jednostki! Biznes też nie jest bez winy – Gazprom używa przestarzałych samolotów i śmigłowców do monitorowania gazo- i ruro- ciągów – jeden ze śmigłowców omal się nie rozbił w lecie tego roku.

Nie wiem czym nas tak straszy pan Kaczyński. Rosja nie ma możliwości nas zaatakować regularną armią. Żołnierze nie tylko mają braki sprzętowe, ale ze względu na zaległości w żołdzie pewnie nigdzie by się nie ruszyli Owszem mają jeszcze pociski balistyczne z głowicami nuklearnymi, ale nie wierzę, że ktokolwiek tam byłby w stanie przycisnąć ten guzik. Konwencjonalnymi metodami nie mogą nas ruszyć. Zatem próbują inaczej. Gospodarka głupcze! Powinien brzmieć sygnał, nie tylko do Kaczyńskiego. Tylko gdy będziemy od nich niezależni gospodarczo, będziemy mogli być spokojni o nasz los. Nie jesteśmy bez szans, mamy narzędzia i pomysły, ale brakuje nam zwykle politycznej woli. I trzeba przestać się ich bać. Nie są już tacy dla nas straszni. Jednocześnie nie można zapomnieć, że oni także chcieliby powrócić do świetlanej przeszłości. To jest ich cel nadrzędny. Nie możemy im przeszkadzać, pod warunkiem, że grają czystą grę – wtedy my także możemy na tym zyskać…

Artur Pomper