Wydoić europejską krowę

0
611
views

Kilka tysięcy euroentuzjastów poszło w kolorowej Paradzie Schumana. Eurosceptycy zostali w domach. Marsz dla zjednoczonej Europy już po raz 13. przeszedł ulicami stolicy.

Tym razem w strugach deszczu. Na przedzie pochodu transparent z napisem: „Europa dla Rydzyka i dla Michnika", który miał podkreślać tolerancję poglądów. Za nim tłum. Na platformach, pieszo lub na szczudłach. Marszowe melodie grała orkiestra dęta z Sierpca.

– Biorę udział w paradzie z dwóch powodów. Po pierwsze to już nasza rodzinna tradycja. W Warszawie jestem po raz trzeci. Wcześniej chodziłam we Wrocławiu. Poza tym chcę, by moje dziecko uczestniczyło w ważnym wydarzeniu, które uczy, a Parada Schumana takim właśnie jest – tłumaczyła nam Natalia Ziajska-Moras, która przyszła z 4,5-letnią córeczką Hanią. Dziewczynce najbardziej podobały się baloniki, które rozdawano niemal wszystkim uczestnikom. Wręczano europejskie flagi, żółte tulipany czy materiały o Unii Europejskiej. Długa kolejka ustawiła się też po herbatę i kawę, bo chłodny deszcz dał się wszystkim we znaki.

Dwaj nastolatkowie z prywatnego Gimnazjum nr 9 fundacji Primus na Ursynowie Adam Kusal i Piotr Herbeć przyszli na marsz po raz pierwszy. Byli ubrani w skórzane stroje, które nieco przypominały zbroje. Wzbudziły one powszechny zachwyt. – To specjalne stroje elfów szyte przez Farmerownię z Opolszczyzny, która organizuje też gry terenowe – tłumaczyli.

Na paradzie można było spotkać EuroMikołaja w czerwonym płaszczu i w gwiaździstej czapie. – Powinniśmy być wdzięczni za integrację. Powinniśmy częściej korzystać z wymiany młodzieży, bo to jest szansa na rozwój dla tych młodych ludzi – tłumaczył i polecał swoją grę planszową „Eurolingua".

Więcej na: zw.com.pl