Gowin przyznał: Palikot miał rację

0
678
views

– Niestety, potwierdziły się oceny Janusza Palikota, że Jarosław Kaczyński po 10 kwietnia tak naprawdę w ogóle się nie zmienił – mówił w TVN24 Jarosław Gowin.

– Jednak język, jakim posługuje się Palikot, jest niedopuszczalny – dodał. Tymczasem lubelski poseł PO nie przestaje wypowiadać ostrych opinii i w dzisiejszym wywiadzie w Radiu ZET powtarza, że Lech Kaczyński jest winien smoleńskiej katastrofy, a jego brat „zachowuje się jak patologiczny morderca z »Milczenia owiec«”.
– Moim zdaniem, język Janusza Palikota psuje demokrację tak samo, jak słowa Kaczyńskiego czy Brudzińskiego – mówił w TVN24 Gowin. Jego zdaniem, wyborcy szefa PiS mogą czuć się oszukani, po tym, jak w kampanii wyborczej partia ta próbowała zmienić swój wizerunek na łagodniejszy. – Te tony będą miały opłakany dla PiS skutek, dla Polski zresztą też – prognozuje Gowin.

Tymczasem pół godziny później Palikot powtórzył w Radiu ZET, że „Lech Kaczyński ma krew na rękach”. – To najbardziej prawdopodobna teza, jest ku niej najwięcej przesłanek: wizyta Błasika w kabinie, sformułowanie, że „on się strasznie wkurzy” – wymienił poseł PO. – A jeśli się okaże, że Lech Kaczyński jest winien, to co? Wyprowadzimy go z Wawelu? Liczę na to, że kardynał Dziwisz zrobi to równie łatwo i skutecznie, jak w przypadku zgody na pochówek – mówił Palikot. Dodał też, że „Jarosław Kaczyński zachowuje się jak patologiczny zabójca z »Milczenia Owiec«, który wytrzymał trzy miesiące w kłamstwie, że jest innym człowiekiem”, a za słowa o odpowiedzialności Tuska za tragedię „powinien zostać wygoniony z kraju, bo szkodzi jego interesom”.

Na swoim blogu w Onet.pl Palikot napisał natomiast, że zlecił badania mierzące jego poparcie: „Po pierwsze aż 13 proc. respondentów stwierdziło, że głosując na Bronisława Komorowskiego kierowało się moją rekomendacją, w tym na 8 proc. wyborców miało to zdecydowany wpływ. Mogę więc z dumą powiedzieć, że Janusz Palikot przekonał prawie co dziesiątego Polaka, aby zagłosował na tak popieranego przeze mnie kandydata. Po drugie z badań wynika, że moja opinia była ważna dla mieszkańców województw: zachodniopomorskiego, kujawskopomorskiego, śląskiego, pomorskiego i lubuskiego. Jest to dosyć oczywiste, zważywszy na siłę PO w tych województwach i pewne lewicowe resentymenty trwałe w tych regionach. Po trzecie – co jest dla mnie szczególnie miłe, aż 51 proc. mieszkańców mojego rodzinnego województwa – lubelskiego stwierdziło, że moje poparcie udzielane kandydatowi PO miało decydujące znaczenie przy głosowaniu na Prezydenta Komorowskiego”.

Badania, jak twierdzi poseł PO, przeprowadził ośrodek SMG/KRC Millward Brown.

(kkz)

PKo