Dziennik emigranta: o nowym nałogu

0
727
views

28.01.2011 Torquay
Dziennik emigranta: nowy nałóg

Udało się, proszę Państwa udało się. Dziś jest dokładnie 28 dni odkąd zacząłem pisać dziennik emigranta. A jak ci, co czytali od dnia pierwszego pamiętają, 28 dni to jest dokładna liczba dni która jest potrzebna żeby wytworzyć w sobie nowy nawyk. W tytule co prawda jest napisane nałóg, ale ja uważam, że taki nałóg jak codziennie pisanie nie jest zły. Co nie oznacza, że osiądę teraz na laurach i przestanę pisać. Co to, to nie. Proszę się nie martwić. Nie zamierzam przestawać.

Dzisiaj chciałem napisać o Egipcie. Jak wiecie, bo ci co śledzą wiadomości na pewno już słyszeli źle się dzieje w państwie egipskim, dziś w piątek ma wyjść na ulice kilkaset tysięcy demonstrantów którzy generalnie chcą obalić urzędującego prezydenta. W Kairze, stolicy tego kraju trwają zamieszki, a siły porządkowe używają przemocy, żeby tłumy spacyfikować. Nie działa telefonia komórkowa ani internet. Linie naziemne jak wiadomo większości mieszkańców Egiptu od dawna były na podsłuchu. Jak dotąd rząd nie zarządził użycia wojska (w wojsku jest 450 tysięcy żołnierzy) do tłumienia zamieszek, ale to może nastąpić w każdej chwili.
Nie wszyscy wiedzą, że Egipt to państwo policyjne. To co widzą turyści znacznie odbiega od realiów tego kraju. Piękne widoki, zapierające dech w piersiach zabytki, niesamowite skarby przeszłości to jedna strona medalu. Druga strona to bieda i to taka, że nie ma czego do garnka włożyć, albo nie ma nawet tego garnka. Osiemdziesiąt milionów ludzi, gdzie znaczna część żyje za mniej niż 2 dolary dziennie. Kompletna nędza. I to w kraju, który relatywnie nie jest biedny. Moi rodzice będąc na wakacjach mówili o dużej ilości uzbrojonych policjantów i żołnierzy na ulicach. I to się działo w okresie względnego spokoju, ładnych kilka lat temu. Bo Egipt nie jest wolnym krajem. Prezydent Hosni Mubarak, który sprawuje swój urząd od 1981 roku pierwszym co zrobił było wprowadzenie stanu wojennego, który trwa do dziś. Utrzymywanie pernamentnego stanu wojennego pozwoliło rządzącym utrzymać władzę przez te wszystkie lata, zduszając legalną i nielegalną opozycję, w tym ugrupowanie Bractwo Muzułmańskie, które jest oskarżane o zamach w którym zginął poprzednik Mubaraka – Anwara an-Sadata. Czterokrotnie społeczeństwo w referendum przedłużało jego mandat prezydenta Mubaraka, ale nigdy nie miał on innych kontrkandydatur, a referenda uznaje się za sfałszowane. Prezydent rządzi metodami dalekimi od demokracji, w Egipcie nie ma wolności słowa.
Amnesty International tworząca raport o wolności narodów w ich państwie klasyfikuje Egipt jako kraj częściowo wolny, ale krytykuje rządzących za notoryczne łamanie praw człowieka – używanie tortur oraz aresztu bez zgody sądów.
Niepokoje w Egipcie są od dawna, ale do tej pory – a w zasadzie do ostatnich wydarzeń w Tunezji społeczeństwo egipskie nie widziało szansy na zmianę swojego stanu rzeczy. Od minionego wtorku ludność zaczęła wzniecać protesty i skupiać się w duże ilości. Musimy pamiętać, że Kair jest największym miastem Egiptu, z szacunkową liczbą mieszkańców około 7,8 miliona osób, co daje mu 16 miejsce na liście najludniejszych miast świata.
To co odróżnia Egipt od Tunezji jest przede wszystkim fakt, że Stany Zjednoczone prowadzą tu duże interesy. Egipt przyłączył się do koalicji w wojnie w Zatoce Perskiej za otrzymał dużą pomoc wojskową od USA oraz zmniejszył zadłużenie zagraniczne. Egipt ma też znacznie ważniejsze położenie geopolityczne niż Tunezja, a z 80 milionami mieszkańców jest jednym z najludniejszych muzułmańskich państw na świecie.
Niedawno też słychać było o mniejszości koptyjskiej zamieszkującej Egipt, oraz o atakach na chrześcijan w tym kraju. Z racji swojej ważności, wydarzenia w Egipcie są bieżąco komentowane w pozostałych arabskich krajach. Egipt niegdyś miał się za przewodnika w świecie arabskim, a twórca nowoczesnego Egiptu pułkownik, a potem prezydent Naser był przez chwilę przywódcą świata arabskiego.

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper