Czy konstytucje Rzeczpospolitej należy zmienić?

0
734
views

Czy potrzebne są w zmiany w polskiej konstytucji? Wczoraj obchodziliśmy państwowe święto Konstytucji Trzeciego Maja, a w międzyczasie w Sejmie pracuje nadzwyczajna komisja mająca zmienić kształt obowiązującej konstytucji.

Czy te zmiany są nam potrzebne? Niektórzy twierdzą, że są niezbędne – choćby z takiego powodu, że trzeba nasze prawo przybliżyć do rzeczywistości – tu chodzi głównie o rozdział poświęcony Polsce w Unii Europejskiej. Uważają oni, że najważniejsze nowe wpisy powinny uwzględniać możliwość i ścieżkę dzięki której Polska może wystąpić ze struktur Unii. Poza tym należy uwzględnić tak możliwość w konstytucji, ze polska złotówka może zostać zastąpiona wspólną walutą europejską – euro.

Jednakże posłowie koalicji rządzącej chcieliby znacznie szerszej zmiany konstytucji. Sam premier Tusk obiecał niegdyś jednomandatowe okręgi wyborcze. Zastanawiano się także nad ograniczeniem władzy prezydenta przez ograniczenie jego weta. Mówiono także o zmniejszeniu liczby posłów oraz o całkowitym zniesienie Senatu. Poseł Gowin jest przewodniczącym tej komisji z ramienia Platformy Obywatelskiej. Prawda jest, że polska konstytucja jest już trochę anachroniczna w tym względzie, bo świat wokół nas się zmienił. Polska jest członkiem NATO, jest członkiem Międzynarodowej Organizacji Handlu, a przede wszystkim członkiem Unii Europejskiej.

To wymaga uwzględnienia w konstytucji jako ustawie zasadniczej naszego ustroju państwowego. Z drugiej strony polska konstytucja jest też długa – konstytucja Stanów Zjednoczonych to trzy strony, a Konstytucja 3 Maja było to 10 stron! Sam jestem za tym, żeby zlikwidować Senat, albo drastycznie zmienić jego kompetencje – gdyż w takim układzie jak my mamy, Senat jest nam zbędny. Nie obrania się argument, że Senat jest po to, żeby wyłapywać błędy legislacyjne Sejmu. To nie ta droga. Od tego są specjalne wydziały legislacyjne Sejmu. Poza tym Sejm ma prawo odrzucić zmiany Senatu w tak zwanym trzecim glosowaniu nad nowym prawem.
Tym samym Senat wydaje się zbędny, a generuje wcale nie małe koszty dla państwa – dieta senatorska jest równa poselskiej i wynosi około 10 tysięcy złotych miesięcznie(tylko koszt diet to milion miesięcznie!) plus koszty podroży, utrzymania biur itp, itd. To jest sporo pieniędzy, na które z pewnością można by znaleźć lepszy pożytek. Oczywiście to wymagałoby zmiany konstytucji choćby w tym względzie – jak w przyszłości należy zmieniać sama konstytucje. Ale jeśli trzeba naszą ustawę zasadniczą unowocześnić – to zróbmy to raz, a porządnie. Pomocnym może być rozwiązanie już przeze mnie przytaczane – w Szwecji jeśli trzeba zmienić konstytucje – to dwa parlamenty kolejnych kadencji muszą wyrazić na ten temat zgodę.
To rozwiązanie utrudnia pochopne próby zmian populistycznych partii politycznych. Podobnie całkiem rozsądnym byłoby zmniejszenie liczby posłów. Pytanie tylko do ilu? Może odpowiedzią byłoby zmniejszenie liczby do polowy, albo przyjecie, ze na każde 100 tysięcy Polaków powinien być jeden poseł. Nie pamiętam dlaczego właśnie mamy 460 posłów a nie mniej czy więcej. Może ktoś wie? Proszę mnie oświecić.
Całkiem rozsądne widząc jaki ilość bubli prawnych jest cenzus wykształcenia dla kandydatów na posłów. Nie przyjmować nikogo, kto nie ma wyższego wykształcenia. Oczywiście byłoby to trudne – bo to niezgodne z zasadą równości obywateli, ale może właśnie w tym przypadku trzeba zrobić wyjątek? Bo skoro już za to płacimy, to powinniśmy wymagać najlepszej jakości usług – a stanowienie prawa też jest usługą za jaką społeczeństwo płaci politykom. Jeśli by to się nie udało, to może przydałby się przyspieszony kurs konstytucyjno – prawny, dla każdego nowego i starego posła. Na pewno by nie zaszkodziło to rozwiązanie.

Wydaje się, że zmienić też wypadałoby zasady immunitetu parlamentarnego. Zostawić należy immunitet chroniący posłów przed skutkami ich wypowiedzi, znieść natomiast immunitet umożliwiający uchylanie się od prawa. Może taki senator Stokłosa nie próbowałby ponownie zostać senatorem. Nie miałby po co. Generalnie pryncypia konstytucji są całkiem w porządku.
Popatrzcie na kryzys po katastrofie prezydenckiego samolotu – konstytucja zdała egzamin – nie było zandego chaosu, kto co, gdzie i kiedy. Konstytucja była bardzo precyzyjna i jasna w tym względzie. Tak samo wydaje mi się, że prezydenckie uprawnienia nie powinny być zmieniane. Koalicja chciała je zmienić, gdy prezydentem był co najmniej nieprzychylny im Lech Kaczyński, ale ich eks partyjny kolega Komorowski chyba nie musi się obawiać ograniczenia jego prerogatyw. Nie chciałbym, żeby polski prezydent był tak jak prezydent Włoch czy Niemiec – powtarzając premiera: totalnym żyrandolem. To jest niepotrzebne.

Co do zmiany ordynacji wyborczej – nie widzę nikogo, kto chciałby to zrobić, bo oznaczać by to mogło kompletną zmianę sceny politycznej w Polsce. Raz na zawsze. Ale zawsze można kolegów partyjnych od czasu do czasu postraszyć. Może Tusk i Kaczyński mieliby pewne miejsce w parlamencie, ale wszyscy pozostali już nie. Żadna z partii się na to nie zgodzi.
Teraz przynajmniej jest teoretycznych 560 (posłów z senatorami jest tylu) miejsc do obsadzenia. Podobnie wydaje się z likwidacja Senatu czy ograniczeniem Sejmu. Zmniejszyłoby się koryto. A tego na pewno nikt z nich nie chce. Jednak pewne zmiany są niezbędne. Pozdrawiam serdecznie z państwa bez konstytucji.

Artur Pomper