Dziennik emigranta: Angielski system świadczeń społecznych produkuje leni i nierobów

0
669
views

28.05.2011 Torquay
Dziennik emigranta: System produkcji leniwych ludzi
Wszyscy w Polsce chcielibyśmy systemu opieki społecznej jak w Wielkiej Brytanii.

Problemy jednak są przynajmniej dwa. Po pierwsze nas nie stać na taki system, bo on kosztuje krocie i patrząc to co robią kolejne rządy nigdy stać nas nań nie będzie. Inna sprawa, że samych Anglików coraz mniej na niego stać. Dlaczego? System jako taki nie jest zły, ale produkuje leni i nierobów. Jednocześnie system wymaga, żeby ludzie pracowali i dokładali do niego bez przerwy. A system stworzył leniwych Anglików, którzy mogą przejść na system świadczeń i mniej pracować, lub nie pracować wcale. Jedyne co trzyma jeszcze ten system w ryzach są miliony emigrantów, którzy pracują w pocie czoła i płacą podatki. Przeciętny Anglik nie chce pracować i robi wszystko, żeby to osiągnąć. W Polsce nie ma pieniędzy na to żeby taki system uruchomić, nie ma też milionów emigrantów żeby go utrzymać. Czyli nigdy czegoś podobnego nie będziemy mieć. Co nie zmienia faktu, że przy każdych kolejnych wyborach zostajemy mamieni, że jednak u nas też się da. Otóż z pustego to nawet Salomon nie naleje.

Angielski system opieki społecznej jest bardzo rozbudowany. Za podatki, które między innymi ja płacę państwo nie tylko dopłaca do opieki nad chorymi i niepełnosprawnymi (niepełnosprawnymi zarówno fizycznie jak i psychicznie), ale także(co mnie niezmiernie denerwuje) rzeszę leniwych Anglików oraz tysiące alkoholików i narkomanów. Ci ostatni nie pracują, dostają od państwa pieniądze, mają opłacone mieszkanie, nie płacą za lekarstwa i tak dalej. A ja na to pracuje. Opłaca się również za te moje podatki całkiem liczną grupę samotnie wychowujących matek. Znaczna część z nich robi sobie dziecko, po to, żeby nie pracować. Samotna mamuśka potrafi z systemu wyciągnąć 21 tysięcy funtów. To prawie dwukrotnie więcej niż średnia roczna wypłata w mojej okolicy.
Niedawno czytałem w gazecie o pewnej rodzinie, która miała siódemkę dzieci. Ojciec nie zajmował się niczym innym jak tylko płodzeniem kolejnego potomstwa (matka też miała w tym udział oczywiście). Rodzina dostawała od państwa 42 tysiące funtów rocznie w formie dodatków dziecięcych, dodatków mieszkaniowych, dodatków dla szukających pracy (matka z racji na opiekę nad dziećmi nie mogła pracować, ojciec nie pracował także – bo nie chciał). Gdy dziennikarz zapytał dlaczego ojciec nie pracuje on odparł z rozbrajającą szczerością, że nie był w stanie znaleźć takiej pracy, która dawałaby im tyle samo pieniędzy, co dostawali z opieki społecznej! Paranoja.
Dopiero dwa lata temu, po szokującej historii Afganki też z wielką ilością dzieci, która dostawała dodatek mieszkaniowy na wynajęcie domu zmieniono górny limit dodatku mieszkaniowego. Nic by w tym nie było dziwnego, ale ona mieszkała w chałupie za 2 miliony funtów, a roczny koszt wynajmu tego domu opiewał na 170 tysięcy funtów! Zgodnie z prawem, każde z jej dzieci oraz ona sama powinny mieć osobne sypialnie, a gmina nie posiadała odpowiedniego lokum. Więc ona wynajęła willę na wolnym rynku. Dopiero po publikacji jej historii rząd ograniczył wysokość refundowanego czynszu do 2 tysięcy miesięcznie.
Nie dalej jak w ubiegłym miesiącu głośno było o pewnym Angliku, który przeszedł na islam oraz głosił, że w Anglii powinny obowiązywać islamskie prawa szariatu. Jednocześnie pobierał on dodatek mieszkaniowy na wspaniały apartament na brzegu Tamizy wartości kilkuset tysięcy funtów! I to zapewne jest wierzchołek lodowej góry, gdyż rząd zamierza się zabrać za tysiące mieszkań gminnych i zmienić zasady ich otrzymywania. Zbyt wiele osób zdobywało takie lokum, żeby nigdy się z niego wyprowadzić.
Rząd Camerona dopiero dotknął problem rozdętych świadczeń społecznych, a już spowodował panikę zapowiedzą likwidacji kilkuset dodatków, na rzecz jednego. Do tej pory udało mu się zlikwidować dodatek na dziecko (20 funtów tygodniowo na dziecko) dla grupy najlepiej zarabiających (bodajże ponad 50 tysięcy funtów rocznie).

Angielski system jest absolutnie porypany system, zgodzicie się? Czy nadal chcielibyście tego samego w Polsce? Bo gwarantuje, że Polacy robili dokładnie tak samo.
Mnie się wydaje, że to jest najważniejszy powód, dla którego angielska gospodarka kuleje. Dlaczego jest tylu bezrobotnych. To jest też powód, dla którego hordy emigrantów chcą właśnie na Wyspy się dostać. Bo wysokość dodatków takich, siakich i owakich jest tu najwyższa w całej Europie. A przecież prawa europejskie mówią, że skoro jesteś uprawniony do dodatku w jednym kraju – w każdym innym kraju możesz go dostawać. A jeśli w jakimś innym kraju jest on wyższy, to należy ci się wyższy dodatek! To duży magnes, dla wszystkich tych, co nie chcą pracować. I chociaż dodatek dla bezrobotnych nie jest jakiś duży (60 funtów tygodniowo) i starcza na wyżywienie dla jednej osoby, to przecież można się starać o inne zasiłki. I wtedy – jak tylko się wie jak – można z takich zasiłków i dodatków całkiem wygodnie żyć. Kto by tak nie chciał? Nie każdy jednak wie, że żeby być uprawnionym do ich dostania trzeba przepracować przynajmniej rok w Wielkiej Brytanii. A żeby dostać zasiłek dla bezrobotnych trzeba przepracować dwa lata i odłożyć pieniądze na koncie National Insurance Number. Mało kto o tym pamięta. Więc nawet dla nich – nie wszystko i nie od razu.

Artur Pomper