Dziennik emigranta: Black Swan z Natalie Portman

0
951
views

31.05.2011 Torquay
Dziennik emigranta: „Czarny Łabędź” z Natalie Portman
Właśnie obejrzałem film: „Czarny Łabędź” z Natalie Portman w roli głównej.

Za tą rolę Natalie Portman dostała Oskara. I wydaje mi się, że zasłużenie. Film opowiada o młodej baletnicy, która dostaje szansę na sławę. Stara primabalerina odchodzi na emeryturę i reżyser szuka kogoś do obsadzenia głównej roli w Jeziorze Łabędzim Czajkowskiego. Konkurencja jest niesamowita, bo to szansa na lata, żeby zaistnieć na firmamencie sławy baletu. Taka szansa nie zdarza się codziennie, ani nawet co roku. To szansa życia. Stres związany z tym jest przeogromny.

Nina całe życie pracowała, żeby być w tym miejscu gdzie jest. Ponaglana przez matkę, również byłą baletnicę, która musiała zrezygnować z kariery, żeby ją urodzić. Dziś matka popycha córkę do coraz większych poświęceń, żeby dostać główną rolę i jest w tym niezwykle surowa. Bo główna rola to nie byle co. Bo primabalerina wciela się w dwie postaci – białego i czarnego łabędzia. Balet Piotra Czajkowskiego opowiada o pięknej młodej dziewczynie zaklętej w łabędzia. Tylko jedna rzecz na świecie może złamać zaklęcie. Miłość. Udaje jej się rozkochać w sobie księcia. Jednak w dniu zaślubin czarny łabędź kradnie uczucie księcia. Biały łabędź zrzuca się z klifu, żeby w chwili śmierci złamać perfidne zaklęcie i poczuć wolność.

Nina – Natalie Portman (Ach jakże ona wypiękniała! I jakże wydoroślała od roli w „Leonie Zawodowcu” z Jeanem Reno w reżyserii Luca Bessona ileś tam lat temu. Miała wtedy 13 lat i reżyser zmieniał jej tożsamość, żeby uchronić ją przed prasą) dostaje szansę – reżyser po próbie uwiedzenia jej daje jej rolę o której zawsze marzyła. O której zawsze marzyła jej matka. Jezioro Łabędzie to marzenie każdej baleriny, a rola królowej łabędzi to ukoronowanie kariery. Nina dostaje tą rolę i o ile postać białego łabędzia tańczy wybornie, reżyser ma wciąż wątpliwości co do jej wersji czarnego łabędzia. To ją prześladuje, bo Nina chce być doskonała w tym co robi.
Ciśnienie rośnie z każdą minutą filmu. Z każdej strony coś na nią napiera. Nadopiekuńcza matka, która transferuje na Ninę swoje projekcje marzeń. Reżyser, który niewątpliwie ma chrapkę na odtwórczyni głównej roli i pragnie, żeby ona wyzwoliła się ze sztywności perfekcji. To ma jej dać to, czego nie udaje się każdemu. To ma jej dać widownię rzuconą do jej stóp. Napięcie narasta, gdyż jej byłe koleżanki z chóru są niezmiernie zawistne. Każda chciała by wejść w jej buty (dosłownie), szczególnie jedna dziewczyna która dostała angaż do trupy baletowej przewijając się przez łóżko reżysera.
Reżyser, chcąc Ninę przełamać w jej schematach, każe jej uwieść publiczność, a jedyną drogą żeby to wykonać jest uwieść tańcem tancerza. Żeby to zrobić Ninie każe mieć seks. Dlatego, że widzi w niej tylko tego białego, niewinnego łabędzia, który jest czystą niewinnością. Tylko w ten sposób dziewczyna będzie mogła przekonać do siebie i księcia i publiczność. I zostać gwiazdą.
Niestety napięcie tak bardzo narasta, że Nina zaczyna mieć halucynacje. Widzi siebie w innych osobach. I ta druga osoba jest uosobieniem zła. Wydaje jej się, że robi straszne rzeczy. Że popuszcza wodze, na których opierała swoje życie od lat. Wrogami wydają się wszyscy dookoła. Matka. Reżyser. Primabalerina, która niedobrze przyjmuje niedobrowolne przejście na emeryturę. Koleżanki – tancerki. Cały świat jest przeciwko niej. A reżyser jest wiecznie niezadowolony. Czy jej się w końcu uda?

Nie powiem Wam jak się skończył film. Obejrzyjcie sami. Warto! Jestem pewien, że po tym, jak go zobaczycie dojrzycie to co ja w grze młodej pani Portman. Absolutne oddanie się roli. Totalne. Czujesz po prostu, że ona popada w obłęd z każdą minutą filmu. A to co widzisz sam nie wiesz czy jest prawdą czy wytworem jej chorego umysłu. Genialna rola Natalie Portman. Zasłużony Oskar dla wiodącej aktorki. Świetny film, ale z pewnością nie do obejrzenia przy niedzielnym obiedzie wraz z dziećmi. Głównie przez bardzo sugestywne sceny erotyczne oraz przemoc. Rewelacja.

„Czarny Łabędź” z Natalie Portman – gorąco polecam
Artur Pomper