Dziennik emigranta: Polska (nie) Jest Najważniejsza

0
761
views

06.06.2011 Torquay
Dziennik emigranta: PJN bez szefowej
I stało się, PJN, które w końcu może się tak nazywać straciło swój największy atut, czyli panią Kluzik-Rostowską.

Czyżby to był koniec pięknej idei? Czy to koniec trzeciej propozycji poza PiSem oraz Platformą? Może i dobrze. Partia nie miała szansy na wejście do Sejmu, gdyż w zasadzie niczym nie różniła się od dwóch większych graczy. A mieniła się na powstaniu czymś zupełnie nowym. Ale bzdura. Nie udało się też stworzyć jasnego wizerunku partii, bo nikt nigdy takowego nie posiadał. Nie udowodniono, że różni się czymkolwiek od PiSu. Bo się nie różniło. Rozumiem posłankę Kluzik – Rostowską, że chciała się odciąć od prezesa Kaczyńskiego. Ten okazał się świnią i chamem wyrzucając ją po świetnej skądinąd kampanii wyborczej.

Tak się nie robi, panie prezesie. To był błąd, żeby wyrzucić architekta wyborczego sukcesu. Bo cokolwiek powiedzieć o wyborach prezydenckich, to Kaczyński był w nich chyba największym wygranym. Po śmierci swojego brata nikt nie dawał mu najmniejszej szansy, żeby zagrozić Komorowskiemu w drugiej turze. Przewidywania sondażowe nie dawały mu nawet miejsca w drugiej turze, jeśli sobie dobrze przypominam. A tu nagle przyszła Kluzik-Rostowska i wszystko się zmieniło. Na czas wyborów prezes złagodniał i zamienił się w baranka, a notowania gwałtownie mu podskoczyły. Przegrał w drugiej turze z Komorowskim o włos. To był niewątpliwie sukces, cokolwiek Kaczyński by powiedział. Potem trzy miesiące i nagle wieść grzmotnęła, że prezes pozbywa się Kluzik-Rostowskiej. I jeszcze te żenujące tłumaczenia.
Kluzik-Rostowska się pozbierała, odeszła z PiSu (nie, żeby dano jej szansę) i wydawało się, że na tym się skończy. Ale nie. Ona postanowiła, że polityka dla niej jeszcze nie skończyła się, odmówiła zaproszeniom Platformy (PO ponawia dziś te zaproszenia) i rozpoczęła budowę własnej partii. Po chwili szeregi partii się zapełniają banitami z PiSu i jeszcze jakąś tam zgrają ludzi. Łączy ich to, że się poróżnili z Kaczyńskim, na jakimś odcinku ich politycznej kariery. Niestety dla nich partia nie ma łatwo pomimo szerokiego poparcia medialnego (swoją drogą wydawało się, że SLD takiego rozgłosu w mediach nie miało, a tu taki nowy twór i od razu piszę się o nich często i gęsto). Ciągnący się spór o nazwę, ignorowanie przez przedstawicieli byłej partii, kłopoty z finansowaniem.
Jednak najgorsze jest to, że nowy twór nie dorósł do tego, żeby się czymś odróżniać. Nie pokazał niczego na „tak”, gotów był jedynie atakować wszystkich wokoło – włącznie z premierem. Nie miał pomysłu w jaki sposób Polska miała być dla nich Najważniejsza. I to dlatego, a nie z innego powodu notowania partii są mizerne. Bo większość sondaży uparcie pokazuje, że nie mają oni szans na zaistnienie w parlamencie. Tylko pytam po co? Czy oni stali się jakąś nową wartością? Czy mieli program, który nie tylko byłby ciekawy, ale realny do wykonania? Czy oprócz medialnej wrzawy nie jest to nadmuchana wydmuszka? Spektakularne transfery do partii – Bielan, czy Migalski z racji tego, że to wielcy indywidualiści zamiast wspomóc partię raczej ją odśrodkowo rozrywały.
Co stanie się teraz, gdy przewodniczącym jest Mr Kowal? Wróżę temu tworowi polityczny niebyt. Samej zaś Kluzik-Rostowskiej raczej zakończenie politycznej kariery, choć z pewnością Platforma będzie chciała ją w swoich szeregach (ale chyba raczej po to, żeby nie bruździła, niż po to, żeby się na coś przydać, choć kobieta ma niewątpliwy talent). Z drugiej strony Platforma ostatnio ściąga wszystkich, co może – po to, żeby osłabić przeciwników. Tylko czy warto? Sam nie wiem.

Polska Jest Najważniejsza to już chyba historia, a taką ładną nazwę jej nadali. Szkoda…
Artur Pomper