Co z tą Ukrainą?

0
1238
views

Ukraina podzielona….
Nie od dziś wiadomo, że Ukraina nie jest jednolitym krajem. To wielki kraj z nieustaloną tożsamością. Część kraju ciąży ku Europie, część wolałaby stać się częścią Rosji.

Mówi się, że jedyne co łączy Ukraińców to wspomnienie wielkiego głodu, gdy Stalin zarekwirował wszystkie plony pewnej jesieni. A głód był przerażający. Kraj jest podzielony chyba głównie za sprawą języka. Ukraiński panuje na zachodzie tego kraju(Lwów), wschód – głównie zagłębie donieckie to ostoja języka rosyjskiego. Na dodatek nieuregulowana do końca jest sprawa Krymu, który najchętniej chciałby być zupełnie odrębny.

Trudno powiedzieć kiedy ten podział się zaczął. Wiadomo, że jest on trudny do przezwyciężenia. A zaczęło się źle dziać, gdy Ukraina odzyskała niepodległość. To był pierwszy raz w całej historii, żeby ten naród stał się gospodarzem własnego państwa. Oczywiście Rosja była z tego powodu wielce niezadowolona i miała wiele powodów do tego. Po pierwsze jedzenie – Ukraina ma najlepsze i najbardziej produktywne ziemie w całym byłym Związku Radzieckim. Dopiero od niedawna Rosja stała się eksporterem zboża. Przez cały okres trwania Związku Radzieckiego (właśnie mija 20 lat od upadku supermocarstwa) trzeba było zboże importować – rok w rok. Po drugie ZSRR miał witalne interesy militarne na Ukrainie. Nie licząc atomowych głowic, skończywszy na Flocie Czarnomorskiej – te kwestie udało się rozstrzygnąć. Rosja pozbierała swoje głowice, a flotą się jakoś tam podzielono. Teraz większość i tak rdzewieje. Kolejnym problemem wydają się rurociągi transportujące gaz do Europy. To jeszcze nie jest rozstrzygnięte, ale Rosja stara się za wszelką cenę uniezależnić się od pośredników – dlatego wybudowała bardzo kosztowny Nord Stream i przymierza się do budowy południowego odpowiednika, tym razem przez Morze Czarne. Całkowicie można by wtedy wyeliminować pośrednictwo Ukrainy i przestać jej płacić za przesył gazu. Jaki ważny to problem mieliśmy przykład dwie zimy temu – na linii Moskwa Kijów nie było zbyt ciepło i to odczuła cała Europa – gdy Ukraina przykręciła im trochę kurki.

Jest jeszcze inny problem. Powiedziałbym mentalny. Dla Rosjan niepodległość Ukrainy jest policzkiem w twarz. Od momentu gdy carska Rosja podporządkowała sobie Kijów i ziemie ukraińskie Rosja i Ukraina to dla Rosjan jedno. I to było też chyba powodem problemów z granicami pomiędzy tymi dwoma wielkimi krajami. Mam nadzieje, że niesnaski zostały już zniwelowane, ale były przypadki, gdy granicę poprowadzono przez środek wiosek. I jednego dnia sąsiedzi obudzili się po dwóch stronach granicy. Jedni nadal byli Rosjanami a drudzy stali się Ukraińcami. Oczywiście nikt nikogo o zdanie nie pytał. W każdym razie podział został tak zrobiony, jakby oczekiwano, że będzie bardzo tymczasowy.

Myślę, że większość Ukraińców aspiruje do bycia Europejczykami – niezależnie od tego w której części kraju mieszkają. Sentymenty jednak są silne – części ludzi łatwiej się żyło za komunizmu. Życie było chyba mniej zaskakujące. Co miało oczywiście swoje zalety. Człowiek znał swoje miejsce – nie było problemów z zatrudnieniem (wszyscy musieli pracować) Ponadto przez wszystkie te lata komunizmu język ukraiński był tępiony, zastępowany rosyjskim – to odbiło się na mentalności. I choć Ukraińcy pewnie chcieliby być częścią Europy, to ciąży 300 lat kolonizacji i rusyfikacji. A bycie w Europie im się przecież należy. Skoro mogły republiki bałtyckie, to dlaczego nie oni. Ale ostanie wydarzenia – mam na myśli oskarżenie i skazanie byłej premier Julii Tymoszenko – nie pokazują tego kraju w najlepszym świetle. To jakby cofanie się do starego ustroju. Nawet najwięksi przeciwnicy byłej premier zdają sobie sprawę, że cały proces był pokazówką (może się do nich przyzwyczaili w czasach komuny) i nie miał nic wspólnego ze sprawiedliwością. Europa kwestionuje teraz przynależność tego kraju do rodziny państw demokratycznych. A bez tego nie ma wstępu do tego ekskluzywnego klubu jakim jest Unia Europejska.
Problem jest w tym, że w Europie zdania są podzielone co do członkostwa Ukrainy. Niemcy generalnie są przeciwne – boją się najprawdopodobniej zalewu imigrantów. Polska chciałaby Ukrainy w Unii. To zmieniłoby układ geopolityczny i całkowicie przekreśliłoby Jałtę, Casablancę i Poczdam – i całe powojenne rozdanie. A dodatkowo odsunęło granicę Unii trochę dalej od nas. Dlatego też Rosja wolałaby, żeby Ukraina nie wiązała się z Unią. To im nie na rękę. Poza tym Rosjanie nie wyobrażają sobie bycie mocarstwem bez Ukrainy. Dlatego wtrącają się do wewnętrznych spraw ukraińskich. I robią krecią robotę, żeby Ukraina nie weszła do Unii. Ostatnio jednak wydaje się, że to nie zagraniczne rządy zaprzepaszczają szanse Ukrainy na wejście do Unii – to sami Ukraińcy strzelają sobie w stopę. Co się stanie z Ukrainą? Jaką obejmie drogę? Na razie jeszcze nie wiadomo…

Artur Pomper