Suma zbiorów pustych?

0
755
views

Czy dwa zbiory puste są równe?
Ostatnio miałem ciekawą rozmowę prze internet. Można powiedzieć, że to była kłótnia, ale to byłaby przesada – bo kłótnia na odległość nie ma takiej siły oddziaływania.

On twierdził, że to Kaczyński jest wybawieniem dla Polski, a ja próbowałem powiedzieć, że choć Tusk nie jest moim ulubieńcem – to nie widzę nikogo, kto mógłby zająć jego miejsce. A na pewno nie widziałbym w tej roli Kaczyńskiego. Nie doszliśmy do porozumienia, żaden z nas nie przekonał drugiego. Kto jest gorszym premierem – obecny Tusk, czy poprzedni Kaczyński? Nachodzi mnie jednak pytanie – jeśli suma dokonań Kaczyńskiego jest równa zeru, a suma dokonań Tuska jest równa zeru, to czy te dwa zbiory są sobie równe?

Spokojnie można powiedzieć, że ani jeden ani drugi nie zdziałali niczego dobrego. Kaczyński nie dość, że był nieudolny w Polsce, to za granicą uchodził za oszołoma, z którym nie da się pracować. Ekipa Tuska chyba lepiej sobie działa za granicą, ale ostatnie rewelacje w postaci odsunięcia nas od głosu w sprawach euro, pomimo tego, że Polacy mają dać kasę na jego uratowanie – to porażka. Nawet nie chcę się wypowiadać o jego sukcesach w kraju. Popatrzcie na ostatnie nagłówki i ostatnią porażkę rządu w sprawie nowej listy leków refundowanych. Nie muszę chyba nikomu mówić, że to totalnie nieporozumienie. A nowy minister powinien odejść. Dla dobra rządu. Dla dobra Polski – w tym momencie wydaje się, że Tusk powinien odejść. Tak więc zbiór osiągnięć Tuska jest równy zbiorowi osiągnięć Kaczyńskiego. I jest równy zeru.

Prawdą jest, że obydwaj osobnicy mają kompletnie różne style rządzenia. I to jest zasadnicza różnica. Kaczyński wydaje się takim małym, zawziętym i pamiętliwym człowieczkiem, który boi się wszystkiego wokoło. Boi się Niemców, boi się Rosjan, boi się gejów, boi się wszystkiego czego nie zna. I ten strach jest jego przewodnią siłą, wykorzystuje go, żeby pozyskać zwolenników. Strach, tak jak pozostałe emocje są jego metodą. Świetnie je kontroluje – pamiętacie apel „do przyjaciół Moskali”?. Majstersztyk opanowania, wtedy kiedy był potrzebny. I prawie mu się wtedy udało – było bardzo blisko. A potem wyszło jego prawdziwe oblicze – najpierw powiedział, że był na lekach i ludzie nim sterowali, a potem w wyjątkowo nieelegancki sposób wyrzucił Kluzik- Rostowską, autorkę jego sukcesu wyborczego. Bo dostanie się do drugiej tury głosowania to był sukces. Przed przedwczesną kampanią prezydencką on miał poparcie rzędu 20%!
Tusk jest inny. Wydaje się rozsądny, wyważony, niemal bez widocznych emocji. Jeśli ma z kimś na pieńku robi to po cichu – tak przecież odszedł Schetyna. Miał za duże ambicje, to zostały przycięte krótko. Nawet starzy ministrowie nie byli pewni swoich stanowisk – i aż dziesięciu straciło stołki. Tusk nie tak łatwo odkrywa karty. Nikt nie jest pewien swego. Ale jeśli chodzi o rządzenie – też wydaje się, że nie ma pomysłu. Na razie to łatanie dziur, tam gdzie wychodzą (a wychodzą wszędzie, bo kołdra zawsze za krótka i coś wystaje), bez pomysłu na przyszłość. Tak jakby po wyborach pięć lat temu był zaskoczeni swoim sukcesem i nie wiedział od czego zacząć naprawę kraju. Niestety nadal wygląda, że on nie wie czego chce. Dla mnie największym zaskoczeniem było to, że nigdzie i nigdy nie zmaterializowały się te szuflady pełne projektów ustaw, które niby miały zalegać biurka wtedy-jeszcze-opozycji. Ich nie ma, bo ich nigdy nie było. Tusk gasi więc pożary, ale brak mu wizji. A bez tego nie da się mieć wyników. Trzeba wiedzieć czego się chce. To nie wystarczy tylko chcieć rządzić. Bo wtedy pojawiają się poważne błędy – tak jak dwa ostanie, jeden z lekarstwami, a drugi z podniesieniem płacy minimalnej. Bezrobocie znowu wzrosło…

Proszę mnie źle nie zrozumieć, wciąż wydaje mi się, że Tusk i jego ekipa poradziła sobie lepiej, niż by mogła zdziałać ekipa Kaczyńskiego. To jest bez dwóch zdań. Ale wynik wcale nie jest zachęcający. Nadal ogólny wynik sukcesów rządu Tuska jest tak wielki jak wynik jego poprzednika. Dokładnie zerowy. Różnica jest w stylu rządzenia. To dobrze, ale chyba nie o to chodzi – bo to wygląda tak jak jest w tej starej polskiej piosence: „nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go”. Za króliczka podstawcie sobie władzę. Panie Tusk, to nie chodziło o to, żeby rządzić, ale żeby robić to dobrze! To nie o to chodzi. Nie powinno…

Artur Pomper