Wisława Szymborska .02.07.1923 – 01.02.2012

0
781
views

Elegia na odejście Szymborskiej.
Dzisiejszy dzień nie zaczął się dobrze. Wczorajszy spóźniony pociąg z Londynu oznaczał, że w domu byłem jeszcze później niż przypuszczałem. Zbyt długa kąpiel, potem jeszcze chwila na ochłonięcie po dniu pełnym wrażeń i zanim położyłem się do łóżka była już druga nad ranem.

Siłą rzeczy poranek, tuż przed dziewiątą, nie był najprzyjemniejszy. Ledwo wstałem a już byłem spóźniony. Małe śniadanie, żeby nie wychodzić na zimno bez niczego w ustach, potem szybko do pracy, żeby zdążyć otworzyć sklep na czas. Czułem się potwornie zmęczony po dwóch dniach w Londynie, z czterema zbyt wczesnymi porankami w tym tygodniu. Mój organizm słabo znosi noce w pracy, zwłaszcza jeśli trzeba wstać wcześnie… Ale nic nie zapowiadało tego, że ten dzień może być jeszcze gorszy.

W sklepie jak zwykle coś trzeba zrobić zanim można się pokrzepić radiową Trójką.. Taka mała rutyna. Włożyć pieniądze do kasy, odsłonić kraty, uzupełnić braki w lodówkach. Nalać wody do miski dla psów i wystawić przed sklep. Odkurzyć, dodać coś na półki. Zrobić sobie herbatę – w domu przecież nie zdążyłem swojej wypić…
W końcu mogłem włączyć komputer… i już już miałem załączyć Trójkę ale na stronie polskiego radia zobaczyłem zdjęcie Szymborskiej z podpisem, że ona nie żyje. Nie mogłem uwierzyć, nie chciałem uwierzyć. Taki mały szok. Włączyłem Trójkę i słuchając porannej audycji, w której różni ludzie mówili coś o zmarłej, poczułem wielki smutek. Bo przecież ona była od zawsze. Była i była i już jej nie ma. I jak ten kot z pustego mieszkania mówiłem: umrzeć? – tego nie robi się kotu… Dziś ja byłem tym kotem. I choć nigdy nie dane mi jej było spotkać, to wcale nie znaczy, że jej nie znałem. Ona zawsze mówiła, żebyśmy ją poznawali przez to, co napisała. A ja przeczytałem sporo…

Pierwszy raz usłyszałem ją ustami Kory i Maanamu w „Nic dwa razy”. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że to ona to napisała. Długo też nie rozumiałem, co chciała powiedzieć, ale piosenka wbiła się w moją pamięć. Żeby zrozumieć, co znaczą jej słowa trzeba dorosnąć i coś przeżyć. Potem pamiętam ją ze szkoły jak czytaliśmy jej „Nagrobek”: „tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy…” Dziś przeczytałem, że była niezmiernie skromną osobą. I bardzo obruszała się jeśli ktoś jej to powtarzał jako komplement. Ona uważała, że każdy powinien taki być. To dla niej była normalność. Obce jej były blichtr, światło fleszy i zwierzenia na kozetkach dziennikarzy. Nie pasowało do „Gali”, „Życia na gorąco” czy „Faktu”. I to było takie odświeżające po zalewie ludzi pchających się na szkło i na kolorowe strony szmatławych magazynów. Było jej dobrze w jej skromnym mieszkaniu, z kawą i papierosem. Kiedy dostała Nagrodę Nobla, powiedziała, że chce, żeby ta nagroda nie przewróciła jej w głowie. Nie przewróciła. Szymborskie pozostała sobą. Tylko, może trochę bardziej hołubioną. Bardziej kochaną w coraz innych to miejscach na świecie.
Nie lubiła mówić o poezji. Ale przeczytajcie sobie jej Odczyt Noblowski, to poznacie z jaką autoironią potrafiła mówić o sobie i swojej pracy. Mówiła, że jej praca – pisanie wierszy jest wyjątkowo niefotogeniczna i nikt nie zniósłby filmu o niej. Mówiła, że najmilsze słowa dla niej to dwa niewielkie i niepozorne „nie wiem”. Bo jeśli się już wszystko wie, to po co o tym pisać, po co roztrząsać różne rzeczy? Bez „nie wiem” Newton by się nie zastanawiał dlaczego to jabłko spadło z jabłoni. Bez „nie wiem” ona by nie pisała…

Potem sam starałem się przeczytać to, co napisała. Nie zdołałem jeszcze wszystkiego. Poezji nie da się przeczytać od deski do deski: zrozumieć, kontemplować i szanować. Przynajmniej ja nie potrafię. Przyznaję się bez bicia, że z pośród polskich współczesnych mistrzów słowa ona plasowała się w moim prywatnym rankingu za Herbertem, ale tuż przed Miłoszem. Herbert zmarł trochę wcześniej zanim naprawdę go polubiłem. Zaś śmierć Miłosza niezmiernie mnie przybiła, choć nie tak bardzo jak polskie piekiełko które nastąpiło później. Dziś słyszałem, że wypomina się Szymborskiej jej epizod okresu stalinowskiego. Ona się go wstydziła. Broniła się mówiąc, że ona – jak wielu innych ludzi – uwierzyła w system. Jej rozczarowanie było szybkie i zupełne. Rozumiem ją – ja sam się zachwycałem demokracją dopóki nie poznałem polskiej rzeczywistości politycznej. Tylko że różnica jest taka, że ja nie mam możliwości wyboru. Bo komunizm jest gorszy od demokracji. Bezsprzecznie. A czy coś jest lepszego od demokracji? Jeszcze nie wymyślono…

Dlaczego jej odejście mnie tak zasmuciło? Uwielbiałem jej wiersze i dobiło mnie to, że więcej już ich nie będzie. Niedokończony tomik wierszy ma się ukazać w tym roku, ale jeśli on jest niedokończony to oznacza, że będzie to tylko kilka nowych rzeczy. Ale nie będzie więcej. A ja Kochałem jej wiersze. Przede wszystkim za to, że trafiała w sedno. Że nie szafowała słowami. Że w jej przypadku jakość była ważniejsza niż ilość – 350 wierszy przecież to niewiele jak na 89 lat życia. Ale to spowodowało, że żaden z nich nie jest nieważny czy niedopracowany. Każdy z nich jest niebanalny, niezwykły, odkrywczy. Obok żadnego nie da się przejść obok. Dziś po raz pierwszy przeczytałem jej „Fotografię z 9 września” – to było jej świadectwo zamachu na World Trade Center. Ach – jak ja chciałbym umieć tak pisać! Ta, która cyzelowała każde słowo – tym razem była niezmiernie szybka. I pomimo niebywałej jak dla niej szybkości – tak samo ważny i mądry jest ten wiersz. Kochałem ją za to, że się nie lansowała. Jej sztuka broniła się sama. I za autoironią i humor. I za mądrość. Ona potrafiła podpisać się pod apelem do prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego w obronie marszu tolerancji. Ona nie bała się zażyczyć sobie świeckiego pogrzebu i pochówku w rodzinnym grobie. To było odważne.

Wisława Szymborska będzie nadal obecna w moim życiu, tak jak – nie wątpię – w życiu innych ludzi. Będzie ze mną przez swoje wiersze, czyli tak jak zawsze chciała.
Artur Pomper

PS:Jeden z jej tekstów zostawiam dla Państwa – znalazłem go dziś i się z Wami nim dzielę: oto JEJ Odwódkami:

Od wódki… wiadomo
Od koniaku finał na haku
Od żytniówki dzieci półgłówki
Od whisky iloraz niski
Od śliwowicy torsje w piwnicy
Od martini potencja mini