Kosztowny handel w podziemiach Warszawy.

0
780
views

Konflikt w sprawie drastycznego wzrostu czynszu trwa. Kupcy wychodzą z własną inicjatywą i pomysłami w nadziei na porozumienie ze spółką Warszawskie Przejścia Podziemne.

          Wczoraj w warszawskich podziemiach doszło do protestu dzierżawców okolicznych lokali, którzy sprzeciwiają się wyższej cenie wynajmu ustalonej przez spółkę Warszawskie Przejścia Podziemne.
          Spokojny dotychczas obszar podziemny pomiędzy Dworcem Centralnym a Marriottem przeobraził się w pole bitwy, z którego nie ma ucieczki. Z jednej strony znajdują się najemcy kilkudziesięciu pawilonów, którzy swoją działalność prowadzą często od kilkunastu lat, jest ona źródłem ich utrzymania i często po prostu jedynym pomysłem na życie. Dlatego też decyzja WPP, która dzierżawi lokale od Zarządu Dróg Miejskich jest dla handlowców zatrważająca. Czynsz wzrósł prawie pięciokrotnie. Przykładem jest opłata za lokal o powierzchni 46m2 , która obecnie wynosi 36 tys. zł miesięcznie zamiast 8 tys. W wielu przypadkach skutkuje to notą o likwidacji, a kupcy koczują całą dobę w obawie przed zablokowaniem przez WPP dostępu do własnych sklepów.
          Nikt nie rozumie przyczyny powstałego zamieszania i wzrostu cen, a próby rozmów i negocjacji są bezskuteczne. Spółka odmawia komentarza i nie chce tłumaczyć wprowadzonych do umów najmu zmian, jak również zatajania wysokości czynszu przed najemcami.
Zdesperowani kupcy proponują kompromis i chcą się zobowiązać do remontu lokali i korytarza podziemi, tak aby nie odstawał wizualnie od odświeżonej struktury Dworca Centralnego. Jednak obecnie pozostaje im czekać na dalszy rozwój wydarzeń, w nadziei że hasło pikietujących „Chcemy pracować, a nie głodować” będzie wskazówką do podjęcia przez spółkę pozytywnych działań.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Marlena Jabłońska