Anglicy potrafią się śmiać – przede wszystkim z siebie

0
802
views

Szklanką po łapkach – czyli subiektywny blog Artura Pompera

Anglicy potrafią się śmiać – przede wszystkim z siebie

Oprócz rzeczy wymienionych wcześniej, które odróżniają Polaków od Anglików, jest jeszcze jedna, której im naprawdę zazdroszczę. Otóż Anglicy potrafią się z siebie śmiać. Śmieją się z siebie regularnie i nie ma u nich świętości. Moje dwa ulubione programy telewizyjne to produkowane przez BBC „Mock the Week” oraz „I have bit more news for you”. Obydwa komentują bieżące wydarzenia w kraju, śmiejąc się ze wszystkich jak leci. Niezależnie kim jesteś w Wielkiej Brytanii – miej się na baczności. Oni nie popuszczą nikomu, nawet następcy tronu. W programie, który transmitowano po obchodach jubileuszu królowej, dostało się jej synowi i jego żonie. Charles i Camila nie znali hymnu państwowego – komentujący program komicy stwierdzili, że nie mogą mu przejść przez usta słowa – ”God Save the Queen” – czyli Boże chroń królową.

To był oczywiście przytyk, do faktu, że Karol wciąż jest tylko następcą tronu, a nie panującym monarchą. Poza tym książę Walii jest znany z tego, że chętnie na ten tron wskoczyłby choćby w tej minucie. Pogłoski około-pałacowe mówią, że jego żona – Camila – już nie może doczekać się tytułu królowej. Gdy BBC nadało program o rasizmie na polskich stadionach przed mistrzostwami Europy EURO 2012, komentator stwierdził, że to Anglicy kiedyś byli postrachem stadionów, a teraz to jest kolejna rzecz, w której Polacy są lepsi. W obu programach (i nie tylko) dostaje się wszystkim osobom, które można zobaczyć w telewizji. Jednym z ulubionych celów do ataków jest zarówno konserwatywny premier, David Cameron – któremu często wypomina się jego majątek i prywatną edukację (jest milionerem, uczył się elitarnej szkole z internatem Eton), oraz dość kontrowersyjny mer Londynu – Borys Johnson. Programy na bieżąco komentują to co się stało w poprzednim tygodniu.

Nie chcę powiedzieć, że u nas nie ma kabaretów politycznych. Mamy także świetnych rysowników, którzy podsumowują nasze sprawy w bardzo śmieszny sposób. To prawda. Ale nie ma odpowiedników tych dwóch programów. Przy tym trzeba powiedzieć, że komentarze, które padają na antenie nie tylko mogą wydawać się śmieszne, ale często są dość kontrowersyjne, często poniżej pasa, a czasem nawet wulgarne. Przy czym to nie jest zarzut. To raczej zdrowe. Komentarze są przede wszystkim śmieszne i mają za zadanie ośmieszyć głupotę lub bufonadę. Za największy atut zaś uważam fakt, że opowiadają o życiu na bieżąco. Polskie kabarety owszem potrafią zadrwić z codzienności, jednak to jest bardziej śmiech z przywar i obyczajów niż z jednostkowych głupot wypowiadanych przez celebrytów różnego sortu. Ale odkąd cenzura przestała efektywnie ingerować w to co wykonawcy przekazują ze sceny tylko nieliczni wykonawcy potrafią się połasić na humor nie tylko nie przemijający, ale także inteligentny. Pewnie nie jestem jedynym, ale zwykłe slapsticki mnie nie interesują, w skeczach kabaretowych. Ja potrzebuje inteligentnego humoru, żeby trochę pomyśleć – dlaczego to jest śmieszne. Nie interesuje mnie śmiech podany na tacy. I to dostaje w tych angielskich programach. W niektórych polskich kabaretach również, ale nie w tym stopniu. Jednak wydaje mi się, że humor polityczny zamiera w polskim kabarecie. Owszem, nie oglądam polskiej telewizji będąc na Wyspach, ale wątpię czy znalazłby się dobry odpowiedniki wspomnianych przeze mnie programów. A jeden Szymon Majewski Show telewizji nie zmienia. Zresztą jego układ jest w dużym stopniu odwzorowaniem amerykańskich i angielskich programów rozrywkowych, a jego poziom intelektualny nie zawsze jest najwyższych lotów. Przypominam sobie, że jakieś 20 lat temu w Jedynce był program, który był zabawny, mówił o polityce i nie pomijał nikogo ważnego. To było „Polskie Zoo” pana Wolskiego z Wałęsą jako Lwem, ale niestety program zszedł na psy z czasem. Może po prostu twórcy nie zauważyli, że skończyły im się dobre pomysły? Nie umiem powiedzieć. Za to kolejne władze zarówno państwowe jak i władze telewizji polskiej chyba straciły poczucie humoru. Pamiętam Nina Terentiew w Dwójce (to oczywiście było parę lat temu) promowała Marcina Dańca, któremu brakło w końcu weny do pisania lub znajdowania nowych, dobrych tekstów. Daniec generalnie przestał być zabawny już wieki temu. Nic nie trwa wiecznie? Wydaje mi się, że z satyrykami jest jak ze sportowcami – też mają wahania formy.

W każdym razie, to czego mi brakuje, to programu, gdzie każdy, kto powiedział głupotę, kto się mylił, kłamał, albo po prostu mijał się z tematem czy prawdą byłby napiętnowany. Śmiech to proszę Państwa potężna broń. To by się nam przydało w polskiej rzeczywistości pełnej oszołomów. Nasi politycy wypowiadają czasem tak nieprawdopodobne bzdury, że nawet były amerykański prezydent George Bush może się przy nich schować. A on z wielkiej inteligencji przecież nie słynął. Problem w tym, że nikt tego nie piętnuje. Gwarantuje, że poziom debaty i to nie tylko politycznej by się poprawił, gdyby ludzie bali by się zostać wyśmianymi. Czasem odpowiednie skomentowana wypowiedź jest znacznie dotkliwsza niż jakiekolwiek forma zinstytucjonalizowanej nagany. Tylko czy w Polsce coś takiego jest osiągalne? Czy to jest możliwe w telewizjach, które są wyjątkowo spolaryzowane politycznie? BBC ma tą przewagę nad TVP, że jest prawie zupełnie niezależne od rządu Jej Królewskiej Mości. To daje mu szanse na bycie obiektywnym, ale także na bycie śmiesznym na bieżąco. Czy w Polsce miałby ktoś wystarczające jaja, żeby taki program stworzyć, przebić się na nim na antenę i tam pozostać? Tego Państwu i sobie życzę.

Artur Pomper