Niebezpieczny świat skojarzeń

0
889
views

Awantura o „Zimnego Lecha„, reklamę umieszczoną w pobliżu Wawelu, pokazuje, jak dalece nieświadomie wywoływane skojarzenia mogą nam mieszać szyki.

Kiedy stawiałem pierwsze kroki jako dziennikarz, uwrażliwiano mnie na to niebezpieczeństwo. Niefortunnie umieszczone zdjęcie w gazecie może kogoś ośmieszyć na długie lata.
Pamiętam stronę katolickiego periodyku, w którym tekst z wyeksponowanym biskupem został niefortunnie „okraszony” fotką owcy Dolly. Sam podobnie wpadłem przy mikropowieści „Ekscytoza”. Ku memu zdumieniu usłyszałem zarzuty, że ten utwór SF jest antykościelny. Bezzwłocznie usunąłem wszystko, co mogło wywoływać takie wrażenie. Znikła „wieczna lampka” z apartamentu dostojnika Eukalipanusa, zniknął też niby-biskupi pierścień z jego ręki.
Teraz zaś patrzę na fotkę dwudziestoletniej dziewczyny, która tuli do siebie między nogami ślicznego kilkuletniego chłopca. Z żartobliwego podpisu wynika, że to jej facet.
Zdjęcie niewinne, ale nie dla każdego, bowiem zdaniem niektórych, biorąc pod uwagę ten niezręczny podpis, cudze dziecko to nie zabawka, może wywoływać podejrzenia pedofilskie.
Trzeba uważać na skojarzenia, lecz z drugiej strony patrząc nie należy przy tym popadać w paranoję. Prowadziłoby to bowiem do szkodliwego tłumienia spontaniczności.

Edward Guziakiewicz