Nic za darmo

0
999
views

Francja ma broń, Libia ma ropę, Francja potrzebuje libijskiej ropy – tak można streścić sens relacji politycznych między Francją a Libią. Francuzi nie stronili od stosunków gospodarczych z reżimem Kadafiego. Chociaż ten był odpowiedzialny za zamachy terrorystyczne, w których ginęli obywatele francuscy.

Libia ma największe udokumentowane złoża ropy naftowej w Afryce (42 proc. zasobów Afryki i ok. 3 proc. zasobów światowych), a ponad 90 proc. eksportu libijskiej ropy trafia do państw UE. Dzienne wydobycie ropy wynosiło przed konfliktem blisko 1,8 mln baryłek. Według danych z 2010 roku, 29 proc. eksportu libijskiej ropy trafia do Włoch, 14 proc. eksportu libijskiej ropy trafia do Francji, 11 proc. do Niemiec, 10 proc. do Hiszpanii, 10 proc. do Chin, 5 proc. do USA i 4 proc. do Wielkiej Brytanii. Od libijskiej ropy uzależnionych jest wiele państw europejskich. Libia jest zatem niezmiernie ważna, bez względu na to, kto nią rządzi. Najważniejsze jest, aby libijskie tankowce przybijały do europejskich portów. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapowiedział, że jego kraj będzie kontynuował operacje militarne w Libii w ramach mandatu ONZ tak długo, jak będzie to niezbędne. Sarkozy przyjął, także Mahmuda Dżibrila z powstańczej Narodowej Rady Libijskiej. Francuski dziennik Libération opublikował fragment listu nowych władz libijskich do emira Kataru, z informacją o przyznaniu podmiotom francuskim prawa do wydobywania 35% libijskiej ropy. Francja była pierwszym krajem, który uznał Narodową Radę Libijską (NRL) za prawowitego reprezentanta Libii, była też głównym orędownikiem NATO-wskiej operacji przeciwko siłom Kadafiego.

Europa bardzo szybko zmieniła swój stosunek do Kaddafiego, którego reżim był wspierany między innymi przez Francję od wielu lat. Oczywiście trudno mieć pretensje np. do rządu francuskiego, iż sam z siebie nie zakatował libijskiego dyktatora. A przecież do takich działań były podstawy. Kadafi jest odpowiedzialny za ataki terrorystyczne, w których ginęli, także obywatele francuscy. 19 września 1989 roku nad Nigrem w wyniku eksplozji bomby rozbił się samolot pasażerski DC-10 francuskich linii lotniczych UTA; zginęło wszystkich 156 pasażerów i 14 członków załogi, a wśród ofiar było 54 obywateli francuskich. 10 marca 1999 roku 6 Libijczyków, w tym szwagier Muammara Kadafiego, zostało skazanych in absentia we Francji na dożywocie za ten zamach. 17 lipca 1999 roku Libia wypłaciła rodzinom ofiar 31 milionów dolarów. Jednak, gdy w sierpniu 2003 roku Libia utworzyła ogromny fundusz w wysokości 2,7 miliarda dolarów na odszkodowania za zamach na samolot amerykańskich linii PanAm nad Lockerbie w grudniu 1988 roku, władze francuskie ponownie podniosły sprawę odszkodowań za zamach bombowy na samolot UTA. Dopiero po osiągnięciu wstępnego porozumienia w tej sprawie Francja przystała 12 września 2003 roku na zniesienie 11-letnich sankcji międzynarodowych wobec Libii przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, wstrzymując się od głosu. Ostatecznie 9 stycznia 2004 roku Libia zawarła w Paryżu z rodzinami ofiar zamachu porozumienie o wypłacie dodatkowych 170 milionów dolarów odszkodowania.

Także obecny prezydent Francji nie stronił od kontaktów gospodarczych z reżimem Kadafiego. 10 grudnia 2007 roku Kadafi przybył do Francji ze swoją pierwszą wizytą od 1973 roku. Było to wielce kontrowersyjne wydarzenie, zbiegające się ze Światowym Dniem Praw Człowieka i skrytykowane nawet przez członków gabinetu Sarkozy’ego, m.in. sekretarz stanu ds. praw człowieka Ramę Yade. Podczas pięciodniowego pobytu Kadafiego zawarto umowy gospodarcze i wojskowe na kwotę 14,7 miliarda dolarów, m.in. na sprzedaż 21 samolotów pasażerskich Airbus, 14 samolotów myśliwskich Rafale i 35 śmigłowców bojowych i transportowych. Jak podkreślał sam Kadafi podczas dwóch spotkań z Sarkozym nie poruszano problemu praw człowieka.

Libia, której powstańcza Narodowa Rada Libijska chce odblokowania zamrożonych na świecie aktywów reżimu Muammara Kaddafiego, posiada ogółem we francuskich bankach aktywa wartości 7,6 mld euro. Jest to ogromna kwota, która pozwoli na odbudowę zniszczonej przez działania militarne infrastruktury. Jednak mimo wszystko, Libijczycy zapłacą wysoką cenę za militarne wsparcie Francji. Udostępnienie 35% złóż ropy, to cena bardzo wysoka – nawet jak za wolność.

Wiktor Wawrzyniak