The field of onion

0
687
views

Była droga wzdłuż agrestowych krzaków,
uginających się pod ciężarem
czerwonych owoców, jak grunt pod stopami.

Wystarczyło sięgnąć za kolczastą barierę
aby zakosztować luksusu.

Im dalej, tym szerzej otwierało się
zielone pole, a jednak dopadło zwątpienie
we własne siły. Piekący oddech i zamglone
widzenie. Setki mil od doraźnej pomocy.
Jak więzień, zapragnęłam nagłego powrotu.

Uderzyło mnie tempo i precyzja
muzułmańskich rąk. Tutaj pierwszy raz
potknęłam się o kiepskie przygotowanie
do życia. Bytowanie w pustym pokoju
z brudnym oknem na obczyznę i miejski
gwar.

Zaburzenia snu, czcza paplanina,
fałszywy akcent z jedynym świadkiem
jakim było zapamiętanie.

Barbara Mazurkiewicz