Dziennik emigranta: Polska – kraj nie dla biednych ludzi

0
807
views

21.04.2011 Torquay
Dziennik emigranta: Polska kraj dla ludzi bogatych
Ilekroć przyjeżdżam na wakacje do Polski (odkąd przyjechałem do Wielkiej Brytanii Polskę traktuje jako miejsce wypoczynku) łapię się za głowę jak tutaj wszystko jest drogie.

I to w porównaniu do Wielkiej Brytanii, która jest miejscem bardzo drogim do życia. Ceny w Polsce są strasznie wysokie – niech zacznę od żywności, a skończę na samochodach. Jedna z nielicznych rzeczy tańszych w Polsce – są połączenia komórkowe.
Zacznijmy od żywności. Polska powinna być tańsza jeśli chodzi o jedzenie, ale tak nie jest. Pomimo tego, że mamy tylu rolników w Polsce, to jakoś to się nie przekłada. I tu wcale nie mówię o tym, że przeciętny mieszkaniec Wysp zarabia przynajmniej trzykrotnie więcej niż Polak. Nie. Takie dla przykładu banany (podam ceny brytyjskie – 67 pensów za kilo, ser brie – 250 gram 97 pensów. Droższe jest mięso, ale 800 gram mielonej wieprzowiny zapłacić trzeba 2 funty (Tesco) czyli niecałe 10 złotych. Kurczaka można dostać za 3 funty. Oczywiście są to ceny w jednym z najtańszych supermarketów, ale one odzwierciedlają to co chce powiedzieć. Poza mięsem naprawdę dobrego gatunku – najlepsza wołowina może kosztować nawet ponad 20 funtów za kilo to Wielka Brytania jest generalnie tańsza. Może paroma wyjątkami – nie wiedzieć czemu papryka jest tu bardzo droga, wcale nie tanie sat u zielone warzywa. Ale poza tym drożej wydawało mi się w Polsce.
Już nie od dziś wiadomo, że poza granicami Polski tańsza jest wszelkiego rodzaju elektronika. Poza tym jest naprawdę duża ilość wszelkiego rodzaju wyprzedaży, przecen i promocji. Żeby nie wspomnieć o chyba najtańszym sklepie Argos (w którym kupuje się wybierając z wielkiego katalogu, a w sklepach w zasadzie polka są puste), czy o różnych formach kupna przez internet. Dodatkowo są specjalne sklepy – gdzie można sprzedać używaną elektronikę – gdzie gwarantowane są uczciwe ceny za nią (dostaje się dokładnie połowę ceny oferowanej później przez ten sklep).
Jeśli chodzi o ubrania to z pewnością są tańsze w Anglii – większość znajomych mi osób, niezależnie od nacji ubiera się w niezwykle popularnym Primarku – w którym mężczyzna za 20 funtów jest w stanie ubrać się od stop do głów. Niezwykle tanie, w porównaniu do cen polskich są ubranka w tej sieci sklepów ubranka dziecięce. A kobiety maja niezwykły wybór – na ich potrzeby przeznaczone jest prawie trzy czwarte sklepu. Jeśli chodzi o męskie ubiory – można znaleźć w nim wszystko od skarpetek do garniturów. Wszystko tanie i w zadziwiająco dobrym gatunku. I to nie tylko moje stwierdzenie.
Jeśli chodzi o samochody – to ceny są porównywalne. Dodatkowo każdy z producentów stara się zachęcić do kupienia właśnie jego produktu oferując rożne rabaty, upusty, obniżki. Można kupić samochód na raty – prawie każdy z producentów ma swój bank, lub coś podobnego, gdzie można uzyskać pożyczkę na samochód znacznie taniej niż z komercyjnych banków. Poza tym zwykle wyposażenie samochodów jest nawet w wersji bazowej znacznie bogatsze w Wielkiej Brytanii niż w Polsce. Inna przypadłość – im droższy samochód, tym w Polsce jest jeszcze bardziej drogi niż w Wielkiej Brytanii.
To co wydaje się droższe, to mieszkania. Typowy czynsz za dwupokojowy domek lub mieszkanie w moich okolicach to pomiędzy 500 a 600 fontów w zależności od wielkości i lokalizacji. Kupno domu czy mieszkania wcale nie jest tanie, ale jest znacznie większy wybór sposobów na spłatę – kiedyś było ponad 60 firm specjalizujących się w udzielaniu hipotek. Poza tym Torbay, z racji tego, ze jest miejscem turystycznym ma dość wysokie ceny. Mowie wysokie, choć w porównaniu do Londynu czy innych wielkich miast jest wciąż tanio. Niestety z racji klimatu Torbay jest ulubionym miejscem osiedlania się emerytów, a oni zwykle maja sporo pieniędzy – wiec sztucznie podwyższają ceny. Z tej racji parterowe domki cieszą się znacznym wzięciem is a droższe niż porównywalnej wielkości domy piętrowe.
Ceny domów wahają się między regionami znacznie. Torbay jest drogie, są inne mniej ciekawe miejsca, gdzie za 100 tysięcy funtów można kupić całkiem ładny trzypokojowy dom, a w Torbay dostaniesz za to co najwyżej jakieś maleńkie 2 pokojowe mieszkanko. Na pewno tańsza jest Walia czy Midlands – środek Anglii, a ceny wahają się znacznie od lokalizacji.
Inna sprawa, że Anglicy generalnie mają obsesje na temat posiadania swojego domu i prawie dwie trzecie z nich mieszka na swoim. To na dłuższą metę się opłaca, bo zwykle spłata hipoteki jest tańsza niż wynajmowanie. Najtrudniejsze jest zebranie depozytu – wkładu własnego, który wynosi minimum 10% wartości nieruchomości. Potem jest łatwiej.
Z drugiej strony w Polsce ceny mieszkań w dużych miastach są naprawdę astronomiczne i trzeba w zasadzie udowodnić bankowi, że się nie potrzebuje kredytu zanim się zostaje. Z racji ograniczonego wyboru wcale nie jest łatwo dostać taki kredyt.

Wielka Brytania jest prawdopodobnie najdroższym miejscem do mieszkania w Europie, no może poza krajami skandynawskimi, a mimo to wydaje się na dłuższą metę tańsza niż Polska. Dziwne, nieprawdaż.

Artur Pomper