Dziennik emigranta: King's Speach z Colinem Firthem w roli głównej – następcy angielskiego tronu

0
733
views

14.05.2011 Torquay
Dziennik emigranta: King’s Speach/ Jak zostać królem
Wiele już powiedziano na temat tego filmu z Colinem Firthem w mediach.

Niecierpliwie czekałem, aż ten film wyjdzie na płycie, bo do kina wolę chodzić na filmy akcji. Doczekałem się.

Colin Firth po genialnym ubiegłorocznym filmie Single Man (z genialną muzyką napisaną przez Polaka – Abla Korzeniowskiego), za który notabene też dostał nominację do Oskara (ale niestety jej nie dostał) – Single Man, kolejny raz pokazuje, że jako aktor jest na samym szczycie swoich możliwości.

Wiemy o czym jest ten film. O brytyjskim królu – Jerzym VI, który od młodości miał problemy z wymową – a dokładniej był jąkałą. Gdyby nie to, że jego brat związał się z rozwódką młody książę nigdy nie zostałby królem, a dzisiaj Anglicy mieliby zapewne inną królową, a 2 tygodnie temu nie byłoby królewskiego wesela z takim rozmachem. Niestety dla przyszłego Jerzego (na chrzcie miał cztery imiona Albert, Frederick, Artur George, książę Yorku), stało się inaczej. Jego brat poślubił amerykańską rozwódkę Wallis Simpson i tym sposobem musiał się zrzec korony – jako głowa kościoła anglikańskiego nikt nie wyobrażał sobie, żeby król poślubił wtedy nie tylko zwykłego śmiertelnika (pani Simpson nie pochodziła z arystokracji), Amerykanki, ale przede wszystkim podwójnej rozwódki. To było za wiele jak na konserwatywną wciąż Wielką Brytanię – brat przyszłego króla Jerzego, (dla domowników Bertie) musiał abdykować na rzecz drugiego w kolejności – księcia Yorku. I tu wchodzi na scenę Bertie ze swoją przypadłością.

Czytałem parę niepochlebnych recenzji na temat filmu: że to jest trochę nagięcie prawdy, że to tylko jedna przypadłość króla, który miał ich wiele. Że problemy z mówieniem to nie powinien być kłopot dla monarchy. I takie tam brednie. Przypomnijmy, że czas kiedy to się wszystko dzieje, to moment upowszechnienia się radia. Ojciec młodego księcia jako pierwszy monarcha dociera swoim głosem do każdego mieszkańca Wysp i Imperium. Gdy Bertie ogląda kronikę filmową i przemówienie Hitlera i nie rozumie co on mówi (dość dziwne, jako że angielska rodzina królewska to w zasadzie Niemcy) to on wie, że Hitler świetnie przemawia do ludzi. I on mu zazdrości. I choć robił już wcześniej różne rzeczy aby poprawić swoją wymowę i dykcję nic nie pomagało. Jest tu scena, gdy świetny specjalista karze jej królewskiej wysokości włożyć do ust marmurowe kulki i próbować przez nie mówić. Oczywiście to nie pomaga, bo podłożem problemów z mówieniem nie jest technika mówienia, czy wada budowy organów mowy. Jąkanie ma przyczyny psychologiczne – problemy w rodzinie, wykorzystywanie słabości młodego księcia przez brata, oraz ojciec, który więcej karał zamiast zrozumieć.

„Jak zostać królem” ten spolszczony tytuł w został źle przetłumaczony. King’s Speach – to Mowa Królewska czy bardziej Przemówienie Tronowe, jakie i poprzedni monarchowie musieli robić. Angielski tytuł zdecydowanie lepiej oddaje istotę tego filmu. Bo inna sprawa to przemawiać do ograniczonej rzeszy ludzi – a nawet na największych zgromadzeniach nie ma więcej ludzi niż kilka tysięcy, inaczej zaś przemawia się do mikrofonu i radia którego słuchają miliony. A to właśnie radio stało się medium, przez które ojciec Jerzego zwykł głosić swoje przemówienia lub orędzia. I to jest tematem całego filmu – problemy z mówieniem. Jak słusznie zauważył Bertie rozmawiając ze swoim ojcem – panowanie to bardziej aktorstwo niż cokolwiek innego, a rodzina to bardziej firma. Królestwo to powinność, a nie zabawa. To nie blichtr i splendor królewskich pałaców – to ciężka praca dla dobra narodu. I właśnie tego potrzeba narodowi który staje w obliczu wojny, której sam nie chciał – króla wokół którego można się jednoczyć. A jak tu jednoczyć się wokół osoby która nie jest w stanie wydusić z siebie słowa. Naród musi przygotować się do wojny której chciał uniknąć i starał się zrobić wszystko, żeby do niej nie dopuścić. W takich czasach narodowi trzeba moralnego budulca – jakiejś postaci, wokół której można się jednoczyć w walce. Króla! I to o tym jest film. Bo żeby tą osobą się stać, Bertie musi pozbyć się strachu przemówień publicznych. Dla każdego jąkały to straszna rzecz- przemawiać publicznie i nie inaczej jest dla księcia. Żona księcia przychodzi do terapeuty Lionela (granego przez Lionela Rusha), mówiąc, że właśnie tego on oczekuje od niego – nauczenia jej męża jak przemawiać bez jąkania się (księżna najpierw przyszła incognito). Terapeuta na to – „to niech zmieni pracę”. „Mój mąż nie może tego zrobić” – odpowiada żona księcia, księżna Elżbieta (czyli królowa matka, zmarła parę lat temu). I tak się zaczyna. I choć książę jest niechętny, bo poprzednie próby się nie powiodły, to nowy terapeuta ma nowe pomysły. Colin Firth grający Bertiego nie jest przekonany do nowego nauczyciela, który jest ekscentryczny i źle wychowany – dopiero gdy odsłuchuje nagranie swojego głosu (terapeuta kazał mu czytać na głos Szekspira, a jednocześnie słuchać głośnej muzyki) książę decyduje się na niekonwencjonalną terapię. Lionel pomaga księciu, ale mechanika mówienia, to nie wszystko, czym musi się zając terapeuta. Jąkanie w przypadku księcia to problemy emocjonalne (na przykład tłumienie leworęczności przez ojca). I wspólne zajęcia przeradzają się w przyjaźń. Niestety dla Bertiego nadchodzą trudne dni – gdy się okazuje, że jego brat zrezygnuje z korony, na rzecz miłości. Bertie będzie musiał zostać królem, choć nigdy tego nie pragnął, co więcej – nigdy do tego nie był przygotowany. Dodatkowo świat jest na krawędzi wojny, nowy angielski król będzie musiał stawić czoło Hitlerowi i jego polityce.

Film jest świetny, a Colin Firth zasłużył na Oskara, szkoda że grający Lionela aktor nie otrzymał statuetki, świetna była także Helena Bonan Carter. Obaj główni aktorzy Colin Firth i Geoffrey Rush – rewelacyjni. Helena Bonan Carter jako królowa matka – uosobienie ciepła i kobiecości, podpory domowego ogniska – czyli taka jaką pamiętali jej poddani. Colin Firth rewelacyjny i cholernie przekonywujący jako jąkała, któremu świat wali się pod stopami. Rush – ekscentryczny terapeuta bez dyplomu lekarskiego, za to dużymi osiągnięciami dzięki niekonwencjonalnym metodom pracy.
Życie Bertiego, pomimo, że był księciem panującej rodziny jest dalekie od sielanki. Jego ojciec był (król Jerzy V) surowy, a brat (Edward VIII) wykorzystywał jego słabości, których młody książę miał wiele.
Mowa Królewska – King’s Speach (to przemówienie nadane w momencie wypowiedzenia wojny przeciwko hitlerowskim Niemcom, we wrześniu 1939 roku), to film nie tylko o przezwyciężaniu wady wymowy. Człowiek ten został wrobiony w obowiązki w których nie tylko źle się czuje, ale które nie były mu pisane, a pomimo tego się nie poddaje (jego ojciec na łożu śmierci powiedział, że to właśnie Bertie miał najwięcej odwagi z jego synów). Po abdykacji swojego brata Bertie mówi do żony – jak ja mogę panować, przecież nie umarł żaden król, tak być nie powinno. A jego żona mu odpowiada, że dwukrotnie odmawiała jego oświadczynom, gdyż nie chciała całej otoczki rodziny królewskiej – przyjęć, spotkań, przemówień etc.
King’s Speach opowiada też o trudnych czasach najpierw wielkiego ekonomicznego kryzysu lat dwudziestych i trzydziestych, aż do rozpoczęcia wojny. To opowieść o życiu króla od strony, od której rzadko zostaje pokazana. To ciężka praca dla narodu. To nie tylko sielanka i przyjęcia (jak chciałby król Edward VIII), to raczej ciężka harówa. To także rodzina, której Bertie był bardzo oddany, z kochającą żoną i córkami (starsza córka jest obecnie panującą królową). To wszystko sprawia, że warto obejrzeć ten film.

King’s Speach – gorąco polecam

Artur Pomper