Era maszyn

0
712
views

Nastała era maszyn. Pamiętam, jak kiedyś, zdając egzaminy z matematyki dziecko miało do dyspozycji wyłącznie swoją głowę, kartkę papieru i ołówek. Dziś na egzaminach używa się powszechnie kalkulatorów, które wykonują większość pracy za nas – pozbawiając nas tym samym pewnych umiejętności analitycznego myślenia. Ale w końcu kalkulator jest szybszy. Ponoć to jego główna zaleta. Ciekawe jednak jest, że coraz więcej ludzi uskarża się na coraz to szybszy tryb życia. Czy nie sami zgotowaliśmy sobie taki los?

Wszelkiego rodzaju maszyny i urządzenia pierwotnie miały służyć do tego, by ułatwić nam życie. Teraz spójrz na czasy w jakich żyjemy i powiedz, czy faktycznie tak się stało. Czy faktycznie łatwiej nam się żyje? Nie tylko Tobie, ale nam – całej naszej planecie, na której egzystencję składają się biliony żywych organizmów. Duża część maszyn, które rzekomo miały „uprościć” nasze życie, skomplikowały je jeszcze bardziej. Teraz musimy się zmierzyć z takimi problemami jak monstrualne zanieczyszczenie środowiska i… niedołężność naszych własnych ciał. A wszystko dlatego, że zamiast używać maszyn i wszelkich urządzeń w sposób inteligentny, postawiliśmy na własną wygodę i… chciwość.
Poniżej przedstawiamy Ci wywiad, który został przeprowadzony z Mahatmą Gandhim około 100 lat temu. Teraz jest bardziej aktualny niż kiedykolwiek.

Dziennikarz: Czy sprzeciwiasz się rozwojowi maszynerii?

Gandhi: Zdecydowanie nie. Jestem jednak przeciwko ich nierozważnemu użytkowi i ciągłego ich mnożenia. Świadomie odmawiam ulegania czarowi pozornego triumfu maszynerii. I bezkompromisowo sprzeciwiam się wszystkim maszynom, które prowadzą do zniszczenia. Witam jednak z otwartymi ramionami proste narzędzia, które zmniejszają ciężar siły roboczej i milionów domostw. Mam obiekcje względem szalonej pogoni za maszynami, nie zaś względem samych maszyn. Szaleństwem naszych czasów są maszyny, które „oszczędzają siłę roboczą”. Człowiek chce zaoszczędzić innym ciężkiej harówki, podczas gdy tysiące ludzi są bez pracy, wyrzuceni na ulicę, gdzie umierają z głodu. Jeśli chcemy zaoszczędzić czas i nakład pracy, świetnie, zróbmy to – ale zróbmy to dla całej ludzkości, a nie tylko dla małego jej ułamka. Chcę by bogactwo świata było dostępne dla każdego, nie tylko dla nielicznych. Dzisiejsza maszyneria pozwala nielicznej garstce ludzi bogacić się kosztem milionów. Intencja, która się za tym kryje nie ma nic wspólnego z filantropijnym „oszczędzaniem czasu i pracy”, lecz z czystą chciwością. To przeciw temu walczę z całą moją mocą.

Dziennikarz: Nie jesteś więc przeciwko maszynerii jako takiej, lecz jej nadużyciom?

Gandhi: Chciałbym niezwłocznie odpowiedzieć „tak”, dodam jednak jeszcze, że przede wszystkim odkrycia naukowe muszą przestać być używane jako narzędzie ludzkiej chciwości. Wtedy pracownicy nie byliby przepracowani, a maszyneria – zamiast być przeszkodą – stałaby się pomocna. Nie mam nic przeciwko maszynerii – nie podoba mi się jedynie jej elitarność.

Dziennikarz: Czyli, logicznie rzecz biorąc, wszystkie skomplikowane maszyny napędzane energią inną niż ludzka, powinny odejść.

Gandhi: Być może będą musiały. Pozwól jednak, że coś ci wyjaśnię. Najważniejszy zawsze powinien być we wszystkim człowiek. Nie należy dopuścić do tego, by maszyny sprawiły, że człowiek przestanie używać swoich rąk! Trzeba jednak być rozważnym i robić inteligentne wyjątki. Weźmy przykład maszyny do szycia Singera. To jeden z nielicznych naprawdę przydatnych wynalazków – a historia urządzenia ma też w sobie nutkę romantyczności. Singer obserwował swoją żonę wykonującą nudną pracę szycia swoimi własnymi rękami i z prostej miłości do niej zaprojektował maszynę do szycia, aby oszczędzić jej nieco pracy. Okazało się jednak, że oszczędził ciężką pracę nie tylko swojej żonie, ale także wszystkim innym, którzy mogli nabyć odtąd jego maszynę.

Dziennikarz: Aby jednak maszyny do szycia stały się dostępne dla wszystkich, trzeba by stworzyć produkującą je fabrykę, wykorzystującą energię elektryczną.

Gandhi: I niech tak będzie! Niech jednak takie fabryki będą kontrolowane przez państwo, nie zaś przez prywatnych przedsiębiorców. Niech pracują na korzyść całej ludzkości, a nie dla czystego zysku – niech miłość stanie się motywem, nie zaś chciwość. Ta szalona pogoń za bogactwem musi się skończyć. Niech oszczędzenie pracy człowiekowi i szczere humanitarnej podejście będzie główną intencją – nie chciwość. Wystarczy zamienić chciwość na miłość, by wszystko znalazło się na swoim miejscu. Rozwój maszynerii, którego celem jest powiększenie skarbca nielicznej garstki kosztem wyzysku milionów… Coś tu jest nie tak. A zdecydowana większość organizacji zajmujących się rozwojem maszynerii w dzisiejszych czasach działa właśnie w ten sposób.

Maszyneria ma swoje miejsce we wszechświecie. Ale nie możemy pozwolić, by zajęła miejsce niezbędnej pracy rąk ludzkich. Powitam z otwartymi ramionami każde urządzenie, które polepszy jakość prowadzenia prostego domostwa. Ale przedkładanie energii maszyn nad pracę rąk ludzkich – i dzięki temu odebranie ludziom bez pracy okazji do prowadzenia godnego życia – to dla mnie przestępstwo. Człowiek jest najpiękniejszą „maszyną” w całym wszechświecie. Nigdy nikomu nie uda się go zduplikować czy skopiować. Podtrzymuję więc, że rozwój maszynerii jest szkodliwy w wypadku, gdy dokładnie tę samą pracę mogłyby wykonać miliony rąk, które i tak nie są niczym innym zajęte.

Jeśli nadal będzie trwać szalona pogoń za maszynami, jest duże prawdopodobieństwo, że nadejdą czasy, gdy staniemy się tak zniedołężniali i słabi, że zaczniemy przeklinać samych siebie, że zapomnieliśmy o żywych maszynach, ciałach, danych nam od Boga.