Miasto Władysława Łokietka. Tajemnica Zagnańska

0
788
views

Po rozbiciu dzielnicowym, zaprowadzonym w 1138 roku, przez Bolesława Krzywoustego, w naszym kraju doszło do wielu wewnętrznych konfliktów i nieprawości. Poprawy losu, który dotknął Polskę, upatrywano w zmianie władcy.

W 1300 roku na tronie Polski zasiadł Wacław II, który został koronowany w katedrze gnieźnieńskiej przez arcybiskupa Jakuba Świnkę. Wacław pochodził z potężnej dynastii Przemyślidów, mających swe korzenie w Czechach. Nowy władca przeprowadził reformę pieniądza oraz starał się tłumić spory wewnętrzne trwające w rozbitym na dzielnice kraju. Surowe rządy Wacława, który otaczał się czeskimi książętami, a także arystokracją z Niemiec i Włoch budziły niechęć Polaków do jego osoby. Coraz przychylniej patrzyli oni na próby odzyskania władzy w Polsce, przez księcia kujawskiego, Władysława Łokietka. Sukces w odzyskaniu polskiego tronu, Łokietek odniósł dzięki śmierci Wacława II oraz zamordowaniu jego syna Wacława III. Jednakże, nowemu władcy Polski nie udało się objąć w posiadanie całego kraju jego piastowskich przodków. Łokietek panował tylko w ziemi sandomierskiej, Kujawach, ziemi krakowskiej, łęczyckiej, a także częściowo na Pomorzu Gdańskim oraz w Wielkopolsce.

Zjednoczył on dzielnice naszego kraju, wprowadził jednolitość swej władzy i zapewnił stosownymi dekretami prawnymi spokój wewnętrzny w kraju. Kiedy w Krakowie jego przeciwnicy, którymi byli niemieccy mieszczanie pod wodzą wójta Alberta, wystąpili zbrojnie chcąc mu odebrać tytuł królewski i tron, Łokietek zbrojnie stłumił bunt i ukarał śmiercią przywódców takiego spisku. Jednak nie był to koniec kłopotów nowego władcy Polski. Król Czech Jan Luksemburski, spadkobierca Wacławów czeskich, zgłosił swe pretensje do tronu polskiego i uzyskał w swoich poczynaniach poparcie książąt mazowieckich i śląskich. Nikt się nie spodziewał takiego stanowiska, ze strony wspomnianych książąt, tym bardziej że Polska borykała się ciągle z utratą dostępu do morza. Było to spowodowane tym, że Pomorze Gdańskie zostało opanowane przez zakon krzyżacki. Broniąc jednak tych terenów przed kolejnym najazdem ze strony Brandenburów, starosta pomorski Bogusz wezwał na pomoc krzyżaków.

Rycerze zakonni wsparli starostę, ale też zajęli jedne z ważniejszych grodów polskich. A były to Gdańsk i Tczew. Na ponad 150 lat, miasta te przeszły pod panowanie srogiej ręki zakonników Szpitala Domu Zakonu Niemieckiego zwanych potocznie Krzyżakami. Mimo wielkich konfliktów zaistniałych podczas rozbicia dzielnicowego, Polska pod rządami Łokietka, zaczynała mieć ogromne wpływy na arenie europejskiej. Łokietek zawarł znaczące dla nas sojusze między Danią i Węgrami, a także uzyskał zgodę na swą koronację od większości książąt polskich, ponieważ przekonali się oni, jak wiele dla niego znaczy sprawa polska. Zatem do siedziby papieskiej w Awinionie udał się z misją pozyskania zgody na koronację Łokietka, arcybiskup Gerward. Niejasną odpowiedź papieża uznano za zgodę. Toteż w dniu 20 stycznia 1320 roku, Łokietek przyjął koronę jako prawowity władca Polski.

Koronacja odbyła się nie w Gnieźnie, ale w Katedrze Wawelskiej, w której od tej pory koronowali się wszyscy władcy Polski za wyjątkiem Stanisława Leszczyńskiego i Stanisława Augusta. Nowego króla czekało zbrojne odebranie Pomorza Gdańskiego, z nieprawych rąk krzyżackich . Zjednoczone państwo polskie było jeszcze słabe militarnie, by tego szybko dokonać. Jednakże najważniejszą sprawą, było wyzbycie się zakonników krzyżackich z terenów naszej ojczyzny. Oni bowiem, siali wielki zamęt i nieprawość na naszych ziemiach. Ich gospodarka rabunkowa, przyniosła im wielki majątek. Toteż na początku XIV stulecia, zakon krzyżacki stanowił znaczącą potęgę ekonomiczną i militarną, dlatego też we wspomnianej kwestii Łokietek poprosił o wstawiennictwo papieża. Sąd powołany przez papieża obradował od 1320 do 1321 roku w Inowrocławiu i Brześciu. Jego wyrok nakazał Krzyżakom zwrot Pomorza Gdańskiego i wypłacenie Polakom stosownego odszkodowania, za nieprawne zajęcie ziem naszego kraju.

Krzyżacy nie uznali decyzji sądu. Zaostrzyło to konflikty polsko zakonne, co powodowało, że Krzyżacy coraz śmielej atakowali Wielkopolskę i Kujawy pustosząc w znaczny sposób te okolice. Jan Luksemburski wspierał każdorazowe ataki krzyżackie na nasze ziemie, ponieważ uznał się wielce pokrzywdzonym przez Polaków. Łokietek nie mógł stawić czoła siłom krzyżackim, więc postanowił dokonać najazdu zbrojnego na jego mniejszy oddział, który wycofywał się po napaści na Kujawy. Pod Płowcami doszło do wielkiej walki mającej miejsce w 1331 roku, której zwycięstwo przechyliło się na rzecz Łokietka. Później jednak, Krzyżacy uderzyli na królewskie oddziały ze zdwojoną siłą. Kolejna bitwa nie przyniosła rezultatów. Po wielu miesiącach utarczek zbrojnych z panoszącymi się na naszych terenach zakonnikami niemieckimi, nadszedł długo oczekiwany moment pokoju.

Łokietek postanowił wykorzystać go na odpoczynek. Postanowił zatem zorganizować liczne polowania, które w znacznym stopniu poprawiały jego kondycję. Pewnego razu, postanowił on wraz ze swoimi oddziałami rycerskimi, udać się w głąb lasów, znajdujących się na północ od Krakowa. Cała wyprawa trwała już cztery dni, a oddziały łowczych nie zdołali jeszcze upolować żadnego zwierzęcia. Postanowiono zatem, pojechać dalej, kierując się na północ kraju. Król jednak, postanowił odłączyć się nieco od całej grupy, błądząc za grubym zwierzem w zaroślach i gąszczach Puszczy Świętokrzyskiej. Klucząc tak po lesie, na swojej drodze spotkał ogromnej wielkości dąb, którego pnia, nie objęłoby piętnastu mężczyzn trzymających się za ręce.

Uroda tego drzewa zachwyciła władcę Polski, toteż postanowił odpocząć chwilę w cieniu jego rozłożystych konarów. Nasz wielki Piast, nie spodziewał się jednak, że w pniu dębu, pszczoły utworzyły sobie miodowe barcie. Postanowił on zatem skosztować nieco tegoż smakołyku, a nawet zabrał jego spory zapas na Wawel. A rozłożysty dąb, który rzuca przepiękny cień na śpiących pod nim zdrożonych podróżnych, Łokietek nazwał BARTKIEM, gdyż był on zarazem wielką barcią dla najbardziej pracowitych owadów. Od tej pory, królewski tokaj poszedł w zapomnienie, natomiast piwnice wawelskie zapełniły się mocnym miodem pitnym, zebranym z barci wielkiego dębu. Zaś miasto, do którego jak mawiał król, los go zagnał, nazwał Zagnańskiem. Nazwa tego miasta, zachowała się aż po dzień dzisiejszy, a wielki dąb, stanowi jego największą ozdobę.

EWA MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ