Dziennik emigranta: czy jesteśmy tolerancyjni? część druga

0
1204
views

15.03.2011 Chrzanów – 2000 km od Torquay
Dziennik emigranta: tolerancyjność polska a angielska
Parę dni temu pisałem o tolerancji w Polsce i teście na dyskryminację przeprowadzonym w Warszawie.

Dziś chciałem opowiedzieć jak wygląda tolerancja w Wielkiej Brytanii. Ja myślę, że Polska i Polacy mają jeszcze do przebycia długą drogę.

Weźmy pierwszy przykład z brzegu – w Wielkiej Brytanii nie można dawać ogłoszeń o pracę ze wskazaniem na płeć kandydata – to narusza prawa zakazu dyskryminacji płci. Nie może być w ich treści wzmianek o wieku kandydata. To oczywiście nie oznacza, że pracodawca ma ograniczone pole do popisu i nie może wybrać sobie według własnego upodobania. Ale w ogłoszeniu o pracę nie można nikogo dyskryminować. Podobnie jest z osobami niepełnosprawnymi. A już będąc zatrudnionym nie jest pożądanym, żeby wypowiadać jakiekolwiek wzmianki o płci, rasie, wieku, systemie wartości (religii) czy orientacji seksualnej. Szczególnie muszą się mieć na baczności menadżerowie i wszelkiego rodzaju szefowie, bo jeśli ktoś się poczuje dyskryminowany wtedy wchodzą do tej sprawy związki zawodowe i jest duży problem.

Następny przykład. Na ulicach angielskich miast widać znacznie więcej osób niepełnosprawnych. Korzystają z życia, robią zakupy, śmieją się, płaczą – są aktywni na tyle na ile pozwala im ich niepełnosprawność. Ktoś powie, że to nie jest tolerancja, ale ja śmiem temu się sprzeciwiać.
W Polsce bycie niepełnosprawnym jest piętnowane na każdym kroku – brak podjazdów pod budynki użyteczności publicznej, niewielka ilość toalet dla nich, wysokie krawężniki – to są żywe dowody na nietolerancje. W Polsce nie chce się ich widzieć, najlepiej, żeby siedzieli w domu i nic nie robili. To jest ukrywanie problemu i dyskryminacja, a nie tolerancja. Chyba się zgodzicie?

Kolejny przykład. Geje i lesbijki wywalczyli sobie tutaj równe prawa i zakazy dyskryminacji. Ale prawo nic by nie znaczyło, gdyby nie zmieniło się nastawienie społeczeństwa do tego. Można śmiało powiedzieć, że Anglicy przywykli do tego faktu, że geje i lesbijki mają te same prawa. To może nie wszystkim się podobać, ale jak to Anglicy nic nie powiedzą. Bo jak powszechnie wiadomo wkurzony Anglik – taki naprawdę wkurzony – co najwyżej weźmie i napisze list. Zresztą przykład idzie także z kościoła – Kościół Anglikański ma w swoich szeregach nie tylko księży kobiety, ale również księży gejów, a nawet przynajmniej jednego biskupa. Czekam kiedy tak będzie w kościele katolickim.
Od kilku matek maleńkich dzieci usłyszałem nieraz: nieważne na kogo wyrośnie moje dziecko, może być heteroseksualne czy homoseksualne, ważne żeby było szczęśliwe. Normalne, prawda? Tak chyba powinno być. Ciekawe kiedy w Polsce do tego dojdzie?

Małżeństwa jednopłciowe? Odkąd Elton John rozwiódł się ze swoją żoną i zakomunikował, że jest biseksualny coś zaczęło się zmieniać (a były to lata siedemdziesiąte!). Teraz on i jego życiowy, wieloletni partner adoptowali dziecko od matki zastępczej. Na tą możliwość czekali całe lata.. Są prawdziwymi prekursorami – pobrali się również jako jedna z pierwszych par jednopłciowych, gdy zmienione zostało prawo kilka lat temu. I generalnie nie wzbudza tu takich emocji jak w Polsce. Taka dyskusja toczyła się wiele lat temu, ale była to dyskusja oparta na poszanowaniu wszystkich partnerów rozmowy.. Owszem są grupy osób, którym to nie w smak, ale po pierwsze są one w mniejszości, a po drugie nie stanowią prawa. A prawo zakazuje dyskryminacji i ustanawia równość między wszystkimi osobami. I tutaj prawo jest przestrzegane. Ale cokolwiek by powiedzieć o tym, że Elton został ojcem, to z pewnością to, że sam będzie się starał być najlepszym z ojców – wszak jako prekursor jest na cenzurowanym..

Tolerancja wobec innych grup etnicznych? Nie ma problemu – tu nikt nie krzyczy za Murzynem, żeby wracał do Afryki. Tu generalnie nikogo to nie obchodzi. Ludzie przyzwyczaili się, a część obcokrajowców zaaklimatyzowała się do brytyjskich warunków. Choć zdarzają się przykłady rasizmu, pobić czy wyzwisk, jednak to jest raczej margines, a nie sprawa częsta. Owszem były przypadki, że Anglicy mieli za złe Polakom, że odbierali im pracę – ale to zwykle były osoby, które same nie chciały pracować, albo nie miały żadnych kwalifikacji. I tak będzie zawsze. Jednak to jest margines i większość mądrzejszych Anglików wie, że bez emigrantów gospodarka w ogóle by nie ruszyła. Przeciętny młody Anglik, jakich spotkałem wielu nie pracuje, a jeśli już to całą kasę którą zarobi wydaje na imprezowanie.

Jedyne na co nie ma przyzwolenia w Wielkiej Brytanii to tolerancja głupoty – i tutaj też jest zupełnie inaczej niż w Polsce. I dopóki w Polsce tolerujemy głupotę nie będzie u nas dobrze, czyli normalnie. Jestem pewien, że wtedy nasze społeczeństwo będzie również bardziej tolerancyjne.
Oczywiście z dnia na dzień nie da się wprowadzić tolerancji, jak chcieli by niektórzy. To proces długostajny. Potrzeba do tego nie tylko dobrej woli, ale przykładu płynącego z mediów, ze świata polityki, ze sfery kościelnej. Z pewnością pomogą wyjazdy zagraniczne oraz zwiększona liczba cudzoziemców mieszkających w naszym kraju. Ksenofobia i nietolerancja powinna być piętnowana i karana – tolerancji można się nauczyć.

www.zielonydziennik.pl, Artur Pomper