Ciemne chmury nad Iranem i Zatoką Perską

0
1160
views

Ciemne chmury nad Iranem. Niedobrze się dzieje w państwie ajatollahów. Amerykanie wykurzyli niedoszłych zamachowców czyhających na życie ambasadora Arabii Saudyjskiej. Zdecydowali się także, że utrudnią życie Irańczykom – zakazując handlu z ich największym bankiem.

Obama zamroził część aktywów irańskich. Odpowiedź była nie trudna do przewidzenia – Iran zapowiedział, że obetnie i zaprzestanie dostaw ropy naftowej do krajów europejskich: najpierw do Grecji i Włoch, dziś do Francji i Wielkiej Brytanii. Niedawno też groził zamknięciem cieśniny Ormuz – najważniejszej drogi morskiej dla ropy naftowej. Amerykanie od razu ostrzegali, że na to nie pozwolą. Cały czas nie wiadomo do końca, czy Irańczycy zdołali zbudować własną bombę atomową, albo w jakim są stadium. Wczoraj światowe media donosiły o statku irańskiej marynarki wojennej, który ma przepłynąć kanał sueski i przypłynąć do Syrii – w której władza ostro rozprawia się z opozycją. Reżim syryjski jest jednym z nielicznych sprzymierzeńców ajatollahów. Napięcie rośnie, ale czy czeka nas wojna z Iranem? Na te wszystkie niepokojące wieści zaczęła już rosnąć cena ropy naftowej.

Napięcie od jakiegoś czasu wzrasta. Wydaje się, że Irańczycy testują Zachód, a w szczególności Amerykanów. Testują granice wytrzymałości na pogróżki. To jasne jak słońce, że jakakolwiek interwencja bez USA jest nie tylko niemożliwa, ale przede wszystkim nieadekwatna. Na pewno w sztabach rozważane są wszystkie opcje, ale raczej wykluczona jest wojna lądowa. Znacznie bardziej prawdopodobne jest punktowe ataki na instalacje związane z produkcją bomby atomowej. Amerykanie chcieliby ograniczyć jak najbardziej straty w ludności cywilnej.
Jednak cena za taki atak byłaby bolesna. Ucierpiałby przede wszystkim Izrael, który mieści się w zasięgu sprzymierzonych z Iranem Hezbollahu i Hamasu z Libanu i Strefy Gazy. Mogliby oni dokonać bolesnych ostrzałów terenów cywilnych w Izraelu (jak to robiły od dawna). Ceną za atak na Iran byłaby też podwyżka cen ropy naftowej – więc konflikt w tym kraju odczuliby wszyscy na całym świecie. Dlatego to jest takie ważne, żeby pokój był utrzymany.
Do akcji przeciwko Iranowi włączyła się Unia Europejska, która zakazała z dniem 1 lipca importu ropy naftowej z tego kraju. Wydaje się, że zapowiedź zaprzestania dostaw do tych czterech europejskich krajów jest odwetem Iranu za ten krok. Na szczęścia Arabia Saudyjska – największy producent ropy naftowej i najważniejszy sojusznik Ameryki w regionie zapowiedział, że wyśle dodatkowe dostawy dla Europy. (To nie były jakieś gigantyczne ilości, na szczęście) Nie zmniejsza to napięcia jakie jest w regionie. Arabia Saudyjska jest najważniejszym sojusznikiem Amerykanów w tej części świata. Mają oni oczywiście ważne wewnętrzne powody, żeby całą energię stawiać na przeciwstawianie się reżimowi z Teheranu. Przeżycie saudyjskiej rodziny królewskiej zależy od tego. I to nie jest tylko figura retoryczna. To zdanie trzeba brać jak najbardziej dosłownie.

Iran jest niezwykle ważnym graczem na skale międzynarodową. W zasadzie przez dwie rzeczy (a może trzy). Pierwsza to fakt, że posiada on znaczące rezerwy ropy naftowej i gazu ziemnego (Chiny są największym odbiorcą obydwu, potem Indie, Japonia i Korea Południowa). Po drugie ich położenie geopolityczne – nad Zatoką Perską, a po trzecie fakt, że to jest największy kraj szyicki na świecie. Pozostałe kraje leżące nad Zatoką są sunnickie, ale mają znaczne mniejszości szyickie. Normalnym jest, że mniejszości szyickie oglądają się, na to, co poczyna Iran. To ich Wielki Brat. Dla rządzących sunnitów to jest powód do podejrzliwości. I gdyby nie Amerykanie, którzy posiadają bazy w krajach nad Zatoką Perską nic nie powstrzymałoby Iranu, żeby pozostałe kraje podbić siłą.
Dzięki ropie naftowej i pieniądzach z niej, Iran posiada w miarę nowoczesną armię, a dzięki dostawom z Rosji i Chin ich sprzęt nie jest najstarszy. Iran jako duży i bogaty kraj, naprawdę jest poważnym graczem. Ich możliwości oczywiście nie są nieograniczone, i Amerykanie są w stanie ich powstrzymać (przynajmniej na razie, do czasu, gdy nie mają bomby atomowej) Może nie mają oni możliwości podbicia któregokolwiek ze sąsiadów, ale z pewnością potrafiliby zrobić sporo zamieszania. Specjaliści mówili, że Irańczycy są w stanie na chwilę zakłócić dostawy ropy tankowcami z Zatoki Perskiej zamykając Cieśninę Ormuz. Nie są w stanie zatrzymać ruchu na zawsze, ale na pewno na parę dni zanim Amerykanie zdołaliby zareagować.

Amerykanie twierdzą, że Iran nie zaatakuje pierwszy. To jest pocieszenie. Małe, ale jednak pocieszenie. Jednak z pewnością odpowie na próby jakiekolwiek próby ataku. Każdy inny kraj zrobiłby tak samo – nie ma wątpliwości. Iran nie jest jednak zwyczajnym krajem. To państwo o ponad 3 tysiącach lat kultury. Wyjątkowe, a z racji wielkości i zasobów liczące się w regionie, który nie jest najbardziej stabilny. W regionie, którego spokój jest ważny dla całego świata. Bo gdy w tym miejscu na kuli ziemskiej są jakieś niepokoje, to owocuje to zwiększonymi cenami ropy naftowej, od której jesteśmy wszyscy uzależnieni. Najbardziej jednak niepokoi po co takiemu krajowi bomba atomowa. Izrael, który niegdyś zniszczył atomowe ambicje Syrii i Iraku najchętniej zrobiłby to samo z krajem ajatollahów. To nie jest niemożliwe, ale byłoby trudne bez pomocy Amerykańskiej.

Jest czego się obawiać. A jeśli wojna stanie się rzeczywistością każdy z jeżdżących samochodem na świecie odczuje konsekwencje w cenie paliwa na stacjach benzynowych. Dlatego powinniśmy uważnie patrzeć w tym kierunku świata.

Artur Pomper